Facebook

BIAŁY SZKWAŁ

2017-08-20 1:30:00

20Wakacje, lato w pełni. Wielu z nas nie wyobraża sobie urlopu inaczej niż nad wodą albo pod żaglami. Sądzimy, że akweny w Polsce są zupełnie bezpieczne, jeżeli huragany i tajfuny to tylko w krajach tropikalnych, ale nie u nas

Nic bardziej mylnego, i o tym wiedzą ci, którzy od lat urlopy spędzają pływając pod żaglami z rodziną lub przyjaciółmi po polskich jeziorach. Żeglarze ci przynajmniej raz w życiu uczestniczyli w zjawisku atmosferycznym, które określane jest jako BIAŁY SZKWAŁ.

Żeglarskie opowieści

Ja sam zetknąłem się z tym określeniem w latach 70., gdy jako młody chłopak zapragnąłem zdobyć patent żeglarza. Na kursie żeglarskim przy omawianiu tematów związanych z pogodą, instruktor prowadzący zajęcia określając biały szkwał chciał nam uzmysłowić jak bardzo niebezpieczne jest to zjawisko dla żeglarzy będących na wodzie, a które zdarza się na polskich akwenach raz na kilka lat. Ponieważ były to czasy gdy nie było telefonów komórkowych z aparatami fotograficznymi, opis tego zjawiska przekazywany był jedynie w formie opowiadań przez ludzi, którzy tego doświadczyli i ocaleli.
Po raz pierwszy sfilmowano i pokazano to zjawisko w internecie w 2007 r. Wtedy to 21 sierpnia 2007 r. na jeziorze Śniardwy w pobliżu Mikołajek doszło do potężnej burzy, którą wszyscy określili jako „biały szkwał”. Ponieważ wiele osób miało już teraz przy sobie telefony z aparatami cyfrowymi i kamery, zdjęcia i filmiki z tych wydarzeń są dostępne w Internecie, gdy wpiszemy – biały szkwał.

Ofiary szkwału

Z informacji zamieszczonej w Internecie, można się dowiedzieć, że wówczas w 2007r szkwał zabił 12 osób, zatopił ponad 40 jachtów oraz spowodował znaczne straty w marinach i przystaniach wodnych. Nazwa biały szkwał wzięła się stąd, że gdy obserwujemy taflę wody po której sunie szkwał widzimy pasek białej mgły tuż nad lustrem wody. Ta biała mgła to są drobiny wody, które są odrywane od powierzchni przez wirujące z olbrzymią prędkością powietrze w kształcie pionowego walca lub trąby. Trąba ta gdy dopadnie jacht wyrywa go z wody obraca w powietrzu i wpycha pod wodę masztem w dół. Na jednym z filmików z 2007 r., jest pokazane, co szkwał zrobił z „Omegą”, gdy dostała uderzenie wiatru w rufę.
Po tym kataklizmie zorganizowano na Mazurach system tzw. wczesnego ostrzegania instalując na brzegach jezior maszty z migającymi lampami włączanymi w sytuacji zagrożenia szkwałem.

Jak się uratować?

Każdy kto planuje urlop z rodziną pod żaglami, powinien przygotować się na możliwość spotkania białego szkwału. Jest to dlatego ważne, gdyż do tej pory nie urodził się taki żeglarz, który utrzymałby się na wodzie po uderzeniu wiatru z siłą 10-12 st Beauforta.
Po wielu rozmowach z ludźmi o bogatym doświadczeniu żeglarskim, którzy przeżyli tak ekstremalne zjawiska jak biały szkwał, chciałbym przekazać kilka praktycznych rad osobom, które nie mając większego doświadczenia decydują się na żeglowanie po pozornie bezpiecznych jeziorach w Polsce.

PIERWSZA RADA:

sternik na jachcie musi być zawsze czujny i obserwować niebo, przejrzystość powietrza, zachowanie fal. Jeden z żeglarzy który przeżył szkwał opowiedział, że na kilkanaście minut przed szkwałem słońce miało dziwną czerwono-pomarańczową barwę a błękit nieba zmienił się szybko na zamglony mleczny kolor. Już samo to zjawisko powinno skłonić sternika do skierowania jachtu do brzegu i tam poczekać na rozwój sytuacji pogodowej. Biały szkwał pojawia się nagle w trakcie dnia, gdy jest upalna, bezwietrzna pogoda, a na niebie nie ma ani jednej chmury.

DRUGA RADA:

na pokładzie jachtu musi być tyle kapoków co załogantów. Z chwila ogłoszenia alarmu przez sternika lub kapitana, wszyscy zakładają i zawiązują kapoki. Jeśli brakuje kapoków dla wszystkich, wykorzystujemy puste zakręcone butelki plastikowe po napojach. Przywiązujemy je do pasa linkami lub do ramion przy pomocy srebrnej taśmy naprawczej. Jeżeli już nie ma czasu na przyklejanie lub przywiązywanie butelek, wkładamy je pod koszulkę do spodenek pod kostiumy kąpielowe lub w slipy, tak żeby nie wypadły.

TRZECIA RADA:

wszystkie luźne bagaże takie jak torby czy plecaki przywiązujemy do elementów konstrukcyjnych jachtu. Czyniąc to mamy pewność, że po wywróceniu jachtu rzeczy te nie zaginą i będą wydobyte razem z jachtem.

CZWARTA RADA:

wszyscy załoganci po wykonaniu czynności jak wyżej, muszą się znajdować na pokładzie jachtu, powinni siedzieć i trzymać się olinowania. Nikt nie może znajdować się w kabinie jachtu. Był taki przypadek w 2007 r., wtedy to ojciec pragnąc ochronić swojego 5-letniego synka, zamknął go w kabinie sadząc, że tam będzie bezpieczny. Gdy uderzył wiatr i jacht wywrócił się do góry dnem, kabina stała się śmiertelną pułapką. Gdyby ten chłopiec był w kapoku na pokładzie miałby szansę na ocalenie.

PIĄTA RADA:

należy uważać na wszystkie ruchome części ożaglowania jachtu, takie jak bom, zblocza. Uderzenie w głowę bomem może pozbawić przytomności w chwili, gdy ta przytomność jest nam najbardziej potrzebna.

Myślę, że te rady pomogą młodym żeglarzom na wyjście z zagrożenia w chwili gdy nadejdzie czas próby w trakcie rejsu. Jeżeli taki czas nadejdzie nie wolno ulegać panice a każdy z załogantów powinien przyjąć to na „klatę”, że za kilka chwil jacht zostanie przewrócony przez szalejący wiatr, a on sam wpadnie do wody. Ta świadomość tej nieuchronności powinna zmobilizować do takiego działania by przetrwać następnych kilka minut ratując swoje życie lub pomóc innym, którzy znajdą się w gorszej sytuacji.

Bo jak mówią starzy żeglarze – kiedy statki są z drewna, marynarze są ze stali…

Mar Jan

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *