Facebook

CHOTOMÓW. Pogotowie nie przyjechało do 3-letniego dziecka

2017-10-11 3:56:27

Rodzice 3-letniego Maksa z Chotomowa przeżyli horror. Chłopiec upadł w domu i złamał kość udową. Dyspozytorka Pogotowia Ratunkowego nie chciała przysłać karetki. Rodzice sami musieli przetransportować dziecko do szpitala chociaż jego stan był bardzo poważny. Sprawą zajęła się już prokuratura

Do zdarzenia doszło w ubiegłą niedziele (8.10) około godziny 14:00 do naszego rozmówcy zadzwoniła roztrzęsiona żona, która poinformowała go o wypadku jaki wydarzył się w ich domu w Chotomowie.

Syn się przewrócił

Według relacji ojca, 3-letni syn Maksymilian (Maks) w trakcie zabawy niefortunnie upadł i złamał kość udową. Nasz rozmówca wrócił błyskawicznie do domu i zadzwonił na pogotowie ratunkowe. W rozmowie z dyspozytorką pogotowia opowiedział kobiecie co się wydarzyło, a także powiedział, że prawdopodobnie doszło do złamania kości udowej. W odpowiedzi miał usłyszeć od dyspozytorki, że nie wyśle ona na miejsce karetki. Miała też polecić rodzicom, aby sami przywieźli dziecko do szpitala. Gdy ojciec dziecka powiedział, że nie ma samochodu, dyspozytorka poinstruowała go, aby poprosił o pomoc sąsiadów.

Rozmowa telefoniczna z lekarzem

Nasz rozmówca w trakcie rozmowy z dyspozytorką zażądał połączenia go z lekarzem. Po blisko 5 minutach w słuchawce usłyszał głos lekarza. Powtórzył lekarzowi wszystko to co powiedział dyspozytorce Pogotowia Ratunkowego. W odpowiedzi usłyszał aby udał się na nie istniejący już oddział chirurgii dziecięcej w Szpitalu Bielańskim. W międzyczasie mama chłopca przygotowywała rzeczy do wyjazdu do szpitala. Po zakończeniu rozmowy, ojciec 3-latka zadzwonił do znajomej lekarki, która powiedziała mu, że został wprowadzony przez lekarza w błąd ponieważ oddział chirurgii dziecięcej na Bielanach został zlikwidowany. I poleciła mu pojechać do szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

„Lekarz na Niekłańskiej nie mógł uwierzyć”

Po dotarciu do szpitala, dzieckiem od razu zajęło się kilku lekarzy. Chłopiec od razu otrzymał zastrzyk przeciwbólowy z morfiny i kilka chwil później znalazł się na stole operacyjnym. Jak podaje nasz rozmówca: „Lekarz na Niekłańskiej nie mógł uwierzyć, że tak nas potraktowano” a także chciał powiadomić policję o tym, że rodzice narazili dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia. – Gdyby w trakcie jazdy samochodem doszło do „ściśnięcia kości przez tkanki miękkie, mogłoby dojść do przebicia tętnicy udowej i wykrwawienia” – powiedział rodzicom lekarz.

Synek jest w szpitalu

Teraz 3-letni Maks znajduje się w szpitalu. Jego noga została zoperowana i chłopiec został włożony w gips od pasa w dół. Leczenie potrwa jeszcze wiele tygodni. Jeżeli do dziecka przyjechałby Zespół Ratownictwa Medycznego, można było ograniczyć ewentualne komplikacje, do których mogło dojść przez transport samochodem osobowym. – Gdyby karetka przyjechała jego kończyna zostałaby zabezpieczona a syn od razu dostałby środki przeciwbólowe. Poza tym nie zagrożone byłoby życie moje, mojej żony i dziecka w chwili kiedy uczestniczyliśmy w ruchu drogowym – mówi nasz rozmówca. Sprawę zgłosił do legionowskiej prokuratury.

Sprawą zajmie się prokuratura

W rozmowie z prokuratorem Ireneuszem Ważnym z legionowskiej Prokuratury Rejonowej dowiedzieliśmy się, ze prokuratura rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie w kierunku art 160 par 2 Kodeksu karnego. Które wyjaśni czy dyspozytorka pogotowia ratunkowego dopuściła się do popełnienia przestępstwa polegającemu na narażeniu osoby będącej pod jej opieką na niebezpieczeństwo. Prokurator nie udzielił nam więcej informacji w związku z dopiero rozpoczynającym się dochodzeniem.

QK

Komentarze

18 komentarzy

  1. Haloon odpowiedz

    Poza tym nie zagrożone byłoby życie moje, mojej żony i dziecka w chwili kiedy uczestniczyliśmy w ruchu drogowym – mówi nasz rozmówca. Moja ulubiona część:) 🙂 bo karetka „jedzie” w ruchu powietrznym:)

    1. czytelnik007 odpowiedz

      Z kontekstu wynika, że chodziło raczej o niezapięcie pasów itd. A nie „jazdę” karetki w ruchu powietrznym. Czytanie ze zrozumieniem nie boli…

  2. czytelnik odpowiedz

    a czy regulamin dopuszcza przyjazd karetki do sterczącego penisa i swędzenia dziury ?

  3. Pl2017 odpowiedz

    Wzywajcie częściej pogotowie do bólu dupy, złego samopoczucia od tygodnia, bólu głowy, urazu palca, stłuczenia kolana, przeziębienia, miesiączki, do dziecka któremu ulało się na bark mamusi co jest normalne po jedzeniu, na imprezy gdzie zamiast normalnie się bawić ludzie biją się biorą narkotyki i dostają drgawek itd., na imprezę rodzinną gdzie ktoś upił sie do nieorzytomnosci i rozwalil sobie glowe idąc na papierosa…do leżącego na klatce schodowej menela do którego nikt nie podejdzie żeby sprawdzić czy oddycha czy nie i może gdy oddycha i jest z nim kontakt to wystarczy po straż miejska albo po policję zadzwonić a nie na 999… do lezacego na przystanku pijaka kiedy jedziecie sobie prywatnym autem albo autobusem a on tam tylko pijany spi a pogotowie otrzymuje wezwanie że jest nieprzytomny i pędzi na sygnale żeby tylko zwyczajnie go obudzic…oczywiscie latwo jest wykrecic 999 i powiedzieć lezy … wymusic przyjazd karetki i straszyć paragrafami… trochę trudniej jest pomyśleć… lecz to nie boli i daje wszystkim wiele korzyści!!! Jeżeli liczba wezwań bd nadal z roku na rok rosła w takim tempie to za kilka lat zwiększenie liczby karetek nawet nie pomoże. Straż pożarna bd coraz częściej jeździła zamiast karetki do różnych dziwnych wezwań i bd to jeszcze częstsze zjawisko jezeli ludzie nadal bd wzywać pogotowie do banalnych przypadków którymi może zająć się POZ, pediatra, lub gdy samemu można udać się do nocnej opieki, na izbę przyjęć lub SOR (np z zwrotami głowy od miesiaca). Sami gotujemy sobie taki los co jest przykre. Mieszkanka bloku x wzywa pogotowie do duszności od 3 dni a jej sąsiad z bloku obok w momencie gdy karetka jest u niej dostaje rozległego zawału, wzywa karetkę na którą musi czekać zbyt długo bo mieszkanka bloku x myśli tylko o sobie(a przecież w ciągiu ostatnich 2 dni 2 razy przechodziła obok POZ i nie weszła do swojego lekarza po poradę, bo łatwiej wybrać 999 i jak jest wolna karetka to bez kolejki się obejdzie) a jej sąsiad umiera… i zostaje wyslana mu do pomocy straz pozarna a nie ambulans bo pozostale 4 karetki robia za POZ na kołach jakieś bezsensowne przewlekłe a nie nagle zagrażające życiu przypadki… nie ma tez ambulansu ktory pomoze rodzącej ciezarnej tylko jedzie Ochotnicza Straż Pożarna…. bo karetki z rejonu i sąsiednich rejonów pojechały leczyć nadciśnienie (gdzie ciśnienie jest wysokie od 2 dni), ból głowy u 35 latki od wczorajszego wieczora, lub uraz palca u 40 latka (skaleczenie przy krojeniu chleba).

    1. Haloon odpowiedz

      True…..

    2. kolo odpowiedz

      analfabetka zes pan/i i debil totalny tyle w temacie
      PS. prowadzać działalność gospodarcza place oo. 15500 zl miesiecznie wiec mamprawo do opieki medycznej!!!!

    3. Agnieszka Komoń odpowiedz

      Niezła paplanina. Że też się Panu/Pani chciało tyle pisać. Pewnie, cały świat jest winny tylko nie niekompetentna pracownica dyspozytorki.

      1. Rat med odpowiedz

        Jaki problem zawieźć dziecko. Pani nie umie czytac ze zrozumieniem i rozsadny wywód traktuje pani jak paplanine. Szkoda słów….

        1. Daro odpowiedz

          Z ciebie gościu to jest taki Ratownik Medyczny jak z koziej du…y trąba
          Najprawdopodobniej jesteś zwykłym trollem internetowym, pryszczatym gimbusem którego ekscytuje wypisywanie bredni
          Problem jest taki że w przypadku przewozu przez rodziców mogłoby dojść do uszkodzenia tętnicy udowej, panie wyszkolony „rat med”

          1. Daro

            Czytając te komentarze zaczynam się zastanawiać w jakim kierunku rozwija się dyskusja
            Najpierw wywody o nadużywaniu wezwań pogotowia, teraz ze zdumieniem przeczytałem że w zasadzie nie ma żadnej różnicy w transporcie osoby poszkodowanej prywatnym samochodem czy w karetce
            Skoro tak to proponuję zlikwidować pogotowie, poszkodowanych wozić prywatnymi samochodami, może któryś przeżyje przy odrobinie szczęścia

          2. wolfik

            Zdradzę szeptem pewną wielką tajemnicę. Podczas transportu karetką też mogło by dojść do uszkodzenia tętnicy udowej. Chyba, że komuś się wydaje, iż sam fakt pobytu w karetce chroni przed powikłaniami, albo że krzyczącemu i wyrywającemu się 3latkowi ktoś założy pełne unieruchomienie kończyny dolnej. Oczywiście, że w karetce są większe możliwości radzenia sobie z ewentualnym powikłaniem w porównaniu do osobówki, ale główne pytanie brzmi: dlaczego nie wysłała karetki? Może reszta karetek była na innych wyjazdach i najszybszą (a czas się liczy w tym wypadku) opcją był własny transport zamiast 30-40 min czekania na wolną karetkę?

  4. Daro odpowiedz

    Kolejny przykład toczący służbę zdrowia,a to dyspozytorka nie wysyła karetki chociaż zachodzi ryzyko utraty życia, a to karetki nie ma i pomocy udzielają strażacy, kiedy karetka wreszcie dotrze ratownicy mogą wcale nie udzielić pomocy i pozostawić dziecko z sepsą
    Kiedyś będzie normalnie ????

    1. Pl2017 odpowiedz

      Jeżeli chodzi o te sprawę to widać wyraźnie w artykule że ostatnim ogniwem w tym przypadku nie była dyspozytorka tylko LEKARZ KOORDYNATOR, który odmówił wysłania karetki i polecił udać się do oddziału dziecięcego, który nie istnieje. Proszę czytać ze zrozumieniem to naprawdę pomaga zrozumieć fakty!

      1. Daro odpowiedz

        Ale czemu mają służyć te wywody, najpierw wysłania karetki odmówiła dyspozytorka, potem pomocy odmówił lekarz
        Oboje solidarnie powinni ponieść konsekwencje, to wygląda na żałosną próbę obrony i rozmycia odpowiedzialności
        Co do poprzedniego posta, owszem pogotowie jest często wzywane niepotrzebnie ale znowu to samo pytanie
        Czemu mają służyć te wywody w tym konkretnym przypadku, przecież pogotowie nie było wzywane do błahostki, bólu dupy, miesiączki jak piszesz

  5. wkurzony_czytelnik odpowiedz

    I za co ja płace podatki? Służba zdrowia to mafia, tylko w lateksowych rękawiczkach…

    1. Ktoś-ktoś odpowiedz

      Nie służba a ochrona zdrowia to raz. A dwa oni też płacą podatki!

    2. Ratownik odpowiedz

      Ratownictwo medyczne nie jest służbą. W żadnym tego słowa znaczeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *