Facebook

Co z bankiem Prezydenta i Prezesa? Czy wybrańcy ludu wykorzystują swoje stanowiska?

2016-12-31 8:22:55

Czy są wśród nas nietykalni, którzy nie odpowiadają przed prawem na takich samych zasadach jak zwykli obywatele? Prezydent miasta nie wykazywał w swoich oświadczeniach majątkowych rzeczywistych wartości nabywanych nieruchomości ani tego, że nabył prawo do lokalu na wolnym rynku. Na działalności, która zakazana jest na jego stanowisku, zarabia teraz więcej niż otrzymuje pensji. Mimo to sprawa ugrzęzła w prokuraturze…

KAROL KRAWCZYK
k.krawczyk@toiowo.eu
O sprawie piszemy od początku 2016 r. Przypomnijmy. Okazało się wówczas, że Prezydent Miasta Roman Smogorzewski i rodzina prezesa spółdzielni Szymona Rosiaka są właścicielami najatrakcyjniejszych lokali w mieście, przy ul. Piłsudskiego, za których wynajmowanie bankowi otrzymują rocznie nawet po kilkaset tysięcy złotych.

Jak nabywali lokale?
Prezydent Roman Smogorzewski z żoną oraz syn prezesa spółdzielni (SML-W) Szymona Rosiaka nabyli lokale usługowe budowane przez spółdzielnię na zasadach spółdzielczych czyli po kosztach ich budowy. Z oświadczenia majątkowego prezydenta wynika, iż lokal swój zakupił w cenie ok. 7 tys. zł/m2. Mniej więcej w tym czasie inne, podobne lokale, w tym samym budynku, uzyskiwały na zorganizowanym przez SML-W przetargu cenę ponad dwukrotnie wyższą, tzn. ok. 16 tys zł/m2. Zapytaliśmy prezydenta o wyjaśnienie tej sprawy, jednak z odpowiedzi rzeczniczki ratusza Tamary Mytkowskiej wynika, że wszystko możemy sobie znaleźć w oświadczeniu majątkowym prezydenta.

archiwum-35Bank zaoferowali dentyście i…
Zapytaliśmy o zasady sprzedaży lokali usługowych w SML-W. Chcieliśmy bowiem dociec w jaki sposób właścicielami najatrakcyjniejszych lokali w mieści, na tak dogodnych warunkach, zostały właśnie te, a nie inne osoby. Z informacji jakich udzielił nam zarząd SML-W wynika, że zasady nabywania lokali użytkowych przez członków spółdzielni oraz inne osoby są jasno określone. – „W przypadku podjęcia przez Spółdzielnię przedsięwzięcia inwestycyjnego w zakresie lokali użytkowych, Zarząd opracowuje program preferowanych rodzajów działalności i grupę klientów, do których będzie adresowana oferta”. Wychodzi na to, że zarząd spółdzielni po tym gdy ustalił, że chce aby w nowo budowanym budynku znalazł się bank, zwrócił się z propozycją nabycia tego lokalu do stomatologa, który jest synem prezesa oraz do prezydenta miasta..

Prezydent nie chce odpowiadać
archiwum-33Nie mogąc uzyskać wyjaśnień od prezydenta, sięgnęliśmy do jego oświadczeń majątkowych. Wynika z nich, że w 2014 r. Roman Smogorzewski stał się właścicielem lokalu usługowego o powierzchni 139 m2, o deklarowanej wartości 976 tys. 632 zł. Cena wynosiła więc ok. 7 tys. zł /m2. Podczas gdy według znawców rynku nieruchomości, rzeczywista cena rynkowa tego lokalu wynosiła ponad 2 mln zł. Dodatkowo należy wskazać, że funkcjonariusze publiczni zobowiązania są podawać w swoich oświadczeniach majątkowych rzeczywistą, aktualną wartość nieruchomości. Ponadto Urząd Skarbowy zwykle dokonuje kontroli dokonywanych transakcji zakupu nieruchomości. Gdy uzna, że podana cena jest za niska może ją zweryfikować wszczynając odpowiednie postępowanie i naliczając należny podatek. Urzędy często korzystają z takiej możliwości nawet przy niewielkich różnicach cen. Nie słyszeliśmy jednak aby do weryfikacji takiej doszło w przypadku tej konkretnej, jak i innych posiadanych przez prezydenta nieruchomości.

Dobroduszny, zwykły członek spółdzielni
Kika tygodni później uzyskaliśmy informacje ze spółdzielni, z której wynika, że prezydent nie nabył lokalu bezpośrednio od spółdzielni, ale za pośrednictwem tzw. zwykłego członka spółdzielni. A więc spółdzielnia zaoferowała nabycie prawa do bardzo atrakcyjnego lokalu usługowego (tzw. ekspektatywę) jednemu ze spółdzielców, a ten następnie po kosztach odsprzedał ją prezydentowi. Wyjaśnienia te są o tyle dziwne, że spółdzielca ten mógł na wolnym rynku sprzedać ten lokal 2 razy drożej. Ponadto prawdopodobnie już wtedy otrzymywał on od banku, który zarezerwował sobie ten właśnie lokal, kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Odsprzedając więc lokal po kosztach prezydentowi Smogorzewskiemu „zwykły spółdzielca” był bardzo dobroduszny, bo działał na własna szkodę.

Oświadczenia do kontroli
Podczas naszych dociekań uzyskaliśmy informację, że według małżonki prezydenta, za lokal który obecnie wynajmują bankowi, Smogorzewscy płacili w ratach przez trzy lata. Jednak w świadczeniach majątkowych Romana Smogorzewskiego nie ma śladu po takich transakcjach. Nie ma w nich też mowy o nabyciu ekspektatywy (prawa do lokalu, które sprzedał im tzw. zwykły spółdzielca). Nie ma tam również choćby wzmianki o wpływach od banku za rezerwacje lokalu. Brak jasnych odpowiedzi na stawiane pytania każe domyślać się, iż w całej sprawie jest wiele niejasności. Dlatego, wydaje się, że oświadczenia majątkowe Romana Smogorzewskiego wymagają drobiazgowej kontroli.

archiwum-34Oficjalnie nie miał tyle pieniędzy
Z analizy oświadczeń majątkowych prezydenta wynika także to, że na zakup lokalu powinno brakować mu ok. 600 tys. zł. Według rzecznik ratusza prezydent ma jednak pokrycie na zakup tego lokalu. Miałoby to wynikać z zsumowania: rocznych zarobków prezydenta, oszczędności, dochodu ze sprzedaży nieruchomości i kredytu. Tymczasem oszczędności prezydenta na koniec 2013 r. wynosiły tylko 30 tys. zł, a wzrosły do 140 tys. zł na koniec 2014 r., czyli już po zakupie lokalu. Natomiast kredyt na zakup nieruchomości zaciągnięty został 2 lata wcześniej w 2012 r. i prezydent w tym czasie, nie tylko nie mógł z niego korzystać, ale na dodatek musiał go spłacać. Wynika z tego, że ani kredytu, ani oszczędności nie można prezydentowi zsumować, ale należy je odjąć od sumy środków, którymi mógł on dysponować na zakup lokalu usługowego w Anacie. Dlatego naszym zdaniem pozostawały mu do dyspozycji tylko środki z pensji oraz z dochodu ze sprzedaży nieruchomości. Po odjęciu od nich kosztów obsługi kredytu oraz środków, które prezydent zgłosił jako oszczędności zgromadzone na koniec 2014 r., wynika że mógł on na zakup lokalu  dysponować tylko kwotą 295 tys. zł. A więc na zakup lokalu w Anacie brakowało mu ok. 685 tys. zł.

Działanie na szkodę spółdzielni
Na skutek prasowych doniesień sprawą zainteresowała się prokuratura. Zdaniem prokuratora, w grę może wchodzić czyn opisany w art. 233 kodeksu karnego odnoszący się do fałszywych danych w oświadczeniu majątkowym prezydenta. Według art. 233 § 1 kodeksu karnego kto, składając zeznanie mające służyć za dowód zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Zastosowanie może mieć w tej sprawie również art. 296 k.k. dotyczący mienia wielkiej wartości, ponieważ zdaniem prokuratora strata spółdzielni mogła wynieść ponad 1 mln zł. Zgodnie z art. 296 k.k., odpowiedzialności karnej od 3 miesięcy do lat 5 podlega osoba, która będąc obowiązana do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby prawnej, poprzez nadużywanie udzielonych jej uprawnień lub niedopełnianie ciążących na niej obowiązków, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową. W tym przypadku może chodzić o zarząd spółdzielni mieszkaniowej.
Prokuratura prowadzi sprawę od kilku miesięcy, dotychczas nie postawiono jednak nikomu zarzutów. Czyżby również tym razem śledztwo miałoby zostać umorzone?
KK

W jaki sposób rodziny Prezydenta i Prezesa stały się właścicielami atrakcyjnych lokali usługowych przy ul. Piłsudskiego – KALENDARIUM

2009 r.
Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko – Własnościowa w Legionowie (SML-W) rozpoczyna realizację inwestycji ANAT. W ramach I etapu mają  powstać budynki A i B, zlokalizowane w rejonie skrzyżownia ulic Królowej Jadwigi i Piłsudskiego. W ramach II etapu ma natomiast powstać budynek C, zlokalizowany przy skrzyżowniu ulic Sowińskiego i Piłsudskiego. Budynki B i C oddziela 250 metrowa działka nr 82, na której terenie znajduje się miejska przepompownia ścieków.

W tym samym czasie bank PKO BP poszykuje większego, bo ponad 200 metrowego lokalu  dla swojego legionowskiego oddziału. Jednak w centrum Legionowa, w prestiżowym miejscu, nie ma lokalu, który odpowiadałby ty wymaganiom.

2010 r.
20 kwietnia 2010 r. Rada Miasta Legionowo na wniosek prezydenta podejmuje uchwałę o wyrażeniu zgody Prezydentowi Miasta Legionowo na  oddanie SML-W  w użytkowanie wieczyste, w trybie bezprzetargowym, działki nr 82. Prezydent Smogorzewski argumentuje, że SML-W będzie wiedziało najlepiej jak można wykorzystać tę przestrzeń.

W tym czasie, mieszkańcy budynków w rejonie ul. Piłsudskiego borykają się z dużymi problemami, związanymi z przebudową sieci kanalizacyjnej. Jest to spowodowane likwidacją przepompowni ścieków na działce nr 82.

2011 r.
Spółdzielcza inwestycja ANAT jest w fazie końcowej. Budynki A, B i C są niemal gotowe.

2012 r.
Rozpoczyna się budowa  budynku C-1 (III etap inwestycji ANAT), na działce nr 82 po przepompowni ścieków. Ma on stanowić połączenie budynków B i C. W budynku tym zaplanowano 15 mieszkań i 2 lokale usługowe w parterze. Te 2 lokale zostają połączone i przystosowane na potrzeby banku.

Zarząd SML-W opracowuje program preferowanych rodzajów działalności jaka ma być  prowadzona w lokalach usługowych oraz oraz grupę osób, do których adresowana będzie oferta nabycia tych lokali.

2013 r.
Okazuje się, że w budynku C-1 preferowaną działalnością ma być działalność bankowa, a oferta nabycie lokali skierowana zostaje do synowej i syna prezesa SML-W (stomatologa) oraz do tzw. „zwykłego spółdzielcy”.

SML-w dokonuje zasiedlenia lokali w budynkach ANAT  C i C-1.

2014 r.
„Zwykły spółdzielca” sprzedaje po kosztach, za połowę ceny rynkowej, prezydentowi Romanowi Smogorzewskiemu oraz jego małżonce tzw. ekspektatywę (czyli prawo do nabycia lokalu usługowego od spółdzielni). W połączonych lokalach rozpoczyna swoją działalność bank PKO BP, który za każdy z tych lokali płaci ich właścicielom ok. 15 tys. zł miesięcznie.

W efekcie spółdzielnia buduje obiekt na terenie, który na wniosek prezydenta, dostała od miasta. Powstają tam 2 atrakcyjne lokale usługowe, które po preferencyjnych cenach nabywają syn i synowa prezesa SML-W oraz prezydent wraz z małżonką.

 

Więcej o tej sprawie przeczytasz:

LEGIONOWO. Bank Prezydenta i Prezesa?

LEGIONOWO. Pieniądze z szamba

LEGIONOWO. Rodzynki dla rodzinki (prezesa)

Punktujemy Urząd Miasta: Komentarz do sprostowania UM Legionowo ws. artykułu pt. „Bank Prezydenta i Prezesa?”

LEGIONOWO. Grabiec i Smogorzewski pod lupą prokuratury

Komentarze

10 komentarzy

  1. Elżbieta odpowiedz

    Po aferze z abstynencją i próbkami krwi Mazura i Oszczyka ukarano policjantów, teraz za ujawnienie czystej jak łza transakcji z siedzibą banku Smogorzewskiego i rodziny Rosiaka trzeba ukarać redaktorów To i Owo

  2. Janusz odpowiedz

    A to dobre! Prezydent nie chce odpowiadać. A co łaskę robi? – zajmuje stanowisko publiczne i nie chcę „motłochowi” płacącemu (na jego pensje) podatki odpowiadać – bezczelność do ostatnich granic.

  3. Bogdan odpowiedz

    Mieszka już kilkanaście lat – w Józefowie po sąsiedzku z kumplem – słynnym Marianem Oszczykiem (od hotelu Mario z Zegrzu, na przeciwko hotelu 500).

  4. Kataryna odpowiedz

    Prezydent Smogorzewski ma gdzieś sprawy publiczne. Jak widać robi wykorzystując stanowisko własne biznesy…. A to czym oddychamy też ma gdzieś, bo sam dawno już wyprowadził się z Legionowa. Kataryna.

    1. Anna odpowiedz

      Boże! Co to jest?! To jest posłanka?!?!

  5. Marcin odpowiedz

    Błaszczak ma jeszcze niezakończoną aferę łapówkarską właśnie na tym terenie, ze sobą w roli głównej, więc ma dużo do stracenia. Wygląda, że piłka nadal w grze.

  6. Hanka odpowiedz

    Syn prezesa nie jest stomatologiem. Skoro kłamiecie w tak łatwej do sprawdzenia sprawie reszta za przeproszeniem artykułu jest równie wiarygodna.

    1. Ewa odpowiedz

      A o którym z synów mowa?

  7. Sylwia odpowiedz

    ludzie gadają że prezydenta chroni Błaszczak bo razem chodzili do tej samej szkoły i się znają
    pozatym Błaszczak nie chce syfu an swoim terenie …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *