Facebook

WIELISZEW. Czego się boisz…. wójcie, burmistrzu, czy prezydencie – Wywiad z radnym Edwinem Zezoniem

2017-05-15 10:06:06

Z Edwinem Zezoniem rozmawiamy o patologii panującej w samorządzie, o zatrudnianiu radnych, o konkursach na stanowiska i o ustawionych przetargach. Radny mówi także, co myśli o projekcie wprowadzenia dwukadencyjności w samorządach oraz gminnym referendum ws. metropolii


To i Owo: Wokół samorządów ostatnio sporo się dzieje.

Edwin Zezoń: Można by rzec nareszcie. Zapowiedź wprowadzenia dwukadencyjności wójtów burmistrzów i prezydentów, a także projekt ustawy metropolitalnej są tego najlepszym dowodem.

To i Owo: Mówi Pan nareszcie – dlaczego?

Bo według mnie samorządy wymagają gruntownej reformy. Przecież wszyscy widzimy, że gminy i małe miasta to istne „szlacheckie folwarki”, zarządzane przy pomocy skupionych i najczęściej uzależnionych w ten czy inny sposób ludzi. Dlatego uważam, że dopóki będzie tak, że wójt burmistrz prezydent będzie miał możliwość uzależniania od siebie radnych oraz możliwość wpływania na wynik konkursów na stanowiska urzędnicze i przetargi – dobrze nie będzie. W obecnym systemie zawsze będą tacy „witkownicy” (część czeladzi dworskiej żyjąca z kuchni dworskiej), która będzie przymilać się „panu na włościach”, w zamian za takie czy inne przywileje. Otoczony takimi ludźmi „pan” czuje się bezpieczny i bezkarny.

To i Owo: Czy mógłby Pan te spostrzeżenia przenieść na grunt naszego powiatu?

Proszę spojrzeć na zatrudnienie w urzędach. Ilu „pociotków” radnych lub ludzi poleconych z  tzw. grupy „ bierny mierny ale wierny” tam pracuje? Proszę przyjrzeć się przetargom – z dużym prawdopodobieństwem jeszcze przed jego rozstrzygnięciem, osoby znające „klimat danego urzędu” są w stanie określić jego zwycięzcę. Proszę zobaczyć jak traktowana jest tam, osoba „z zewnątrz”.
Na poparcie tych słów mogę jedynie przytoczyć dwa cytaty. Jeden z wyroku sądu w mojej sprawie cyt. „ Metody stosowane w Gminie Wieliszew wobec radnego Edwina Zezonia są niegodne demokratycznego państwa prawa” i cytat z wypowiedzi Pana prezydenta Smogorzewskiego podczas jednej z sesji Rady Miasta, „ Państwo, którzy są w opozycji nie rządzą i ich wnioski nie są realizowane. I to jest demokratyczna praktyka”. No cóż, jeśli „demokratyczną praktyką” jest totalne ignorowanie opozycji, to ja dziękuję za tak rozumianą demokrację. Przecież takie działanie jest niezgodne z zakazem „dyskryminacji politycznej” opisanym w Konstytucji RP i przysięgą składaną przez włodarzy miast i gmin oraz samych radnych. To także skazywanie opozycyjnych radnych na infamię polityczną, poprzez pokazanie wyborcom – wybraliście człowieka innego niż „moja folwarczna czeladź” to „za karę” w Waszym rejonie nic lub prawie nic nie będzie się działo.

To i Owo: A co Pan powie o sprzedaży lub przekazywaniu działek miejskich czy gminnych oraz super okazjach inwestycyjnych jakie trafiają się głównie włodarzom miast czy gmin, ich rodzinom lub kolesiom?

Pierwszym sitem powinni być sami radni i komisje rewizyjne rad miast i gmin.

To i Owo: Powinni, to brzmi dość idealistycznie, ale życie pokazuje, że w komisjach tych zasiadają w większości koalicyjni radni i nie chcą podpaść swojemu „pryncypałowi”.

Dlatego, od lat mówię, że tylko zmiana sposobu podziału środków budżetowych z uznaniowego na współczynnikowy (niezależny od kaprysu danego włodarza i jego koalicji) zapewni równomierny rozwój miast i gmin oraz uwolni samorządy od uzależnień radnych tj. władzy uchwałodawczej od wójta, czy prezydenta – władzy wykonawczej. Bez tego nie będzie nigdy w pełni niezależnie działających samorządów. Zawsze będzie ten któremu warto się przymilać i z którym będzie opłacało się trzymać.

To i Owo: Skoro nie robią tego radni i komisje rewizyjne złożone z radnych przychylnych władzy, to kto powinien patrzeć na ręce władzy lokalnej?

Wyborcy, media, Wojewoda, prokuratura i policja.

To i Owo: No tak, ale ludzie ci działają w „białych rękawiczkach” najczęściej na granicy prawa – otoczeni dobrze opłacanymi prawnikami i prokuratura ma związane ręce.

No cóż, ramy prawne, w których działa prokuratura demokratycznego państwa są takie, a nie inne, cytując klasyka można by rzec „taki mamy klimat”. Z drugiej jednak strony nie może być tak, że działającego w granicach prawa tego, czy innego człowieka „prześwietla” się do skutku, w myśl starej komunistycznej zasady – „dajcie mi człowieka, a ja paragraf na niego znajdę”. Dzięki Bogu, te czasy już się skończyły i dlatego uważam, że tylko prawomocny wyrok za działanie przestępcze jest podstawą do negatywnej oceny działalności każdego z nas. Każdy obywatel ma też prawo, a media w szczególności pytać oraz podnosić wątpliwości dotyczące działalności osób publicznych i ich majątku a także otrzymywać odpowiedzi na te wątpliwości.

To i Owo: Czy ustawa o kadencyjności to zmieni?

Na pewno przerwie w sposób radykalny jakiś szczelny nie do przebicia kokon układów panujących w samorządach. Ale bez dalszej reformy tj. zmiany sposobu podziału środków budżetowych oraz uniemożliwienia zatrudniania „kolesiów w urzędach” układ odbuduje się dość szybko. Dlatego ustawa o dwukadencyjności to bardzo dobre rozwiązanie, ale trzeba pójść dalej z reformą samorządów.

To i Owo: A może ustawa o metropolii warszawskiej by tu coś zmieniła?

Trudno mówić o czymś czego nie ma.

To i Owo: No tak projektu ustawy nie ma, a referendum w gminie Wieliszew będzie.

I to jest poważny błąd. Moim zdaniem w zaistniałej sytuacji robimy to ze względów czysto politycznych – jako wyraz solidarności z działalnością z działaniami prominentnych członów PO – Panów Grabca i Smogorzewskiego. Pytanie referendalne „Czy chcesz aby Gmina Wieliszew stała się częścią metropolii warszawskiej?” Jest pytaniem od tzw. „czapy”. Przecież wiadomo, że każdy rozsądny człowiek zapyta – a na jakich warunkach? Co zyskamy, a co stracimy? Czym zajmie się zarząd metropolii? Jakie kompetencje zyska Gmina po przekształceniu powiatów?, itd., itp. Na te i inne pytania dziś odpowiedzi nie ma, bo nie ma projektu tej ustawy.

To i Owo: To znaczy, że jest Pan przeciwnikiem referendum w tej sprawie?

Absolutnie nie, referendum w tak istotnej sprawie odbyć się powinno, ale dopiero gdy będziemy mieli konkretny projekt. Znamienną jest tu wypowiedź jednego z inicjatorów uchwały w/s referendum w gminie Wieliszew – radnego Marcina Fabisiaka. Otóż na posiedzeniu komisji rozwoju, ów Pan zapytany o ustawę metropolitalną i jej zapisy odpowiedział „sami nie wiemy jakie są jej zalety, a jakie wady”. Jeśli tak, to dlaczego chcemy aby mieszkańcy wypowiadali się w sprawie, o której sami nic nie wiemy.

To i Owo: W Legionowie jednak zdecydowana większość głosujących była na „nie” w kwestii włączenia do metropolii warszawskiej.

Wcale się nie dziwię. Jeśli tak naprawdę legionowski ratusz nawoływał do głosowania przeciwko włączeniu do „MegaWarszawy” i straszył zapisami ustawy, której ostateczny projekt i kształt był wówczas w konsultacjach. Ludzie jednak uwierzyli w narrację o tym, że utracą swoje małe ojczyzny i ich tożsamość. Zapewniam, że nikt takiej utraty tożsamości małych ojczyzn nie chce i gdyby tak miało być, byłbym pierwszym, który powie w tej sprawie „nie”.

To i Owo: Czy zatem uchwała i samo referendum w Legionowie miało podtekst polityczny?

Chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że tak właśnie było. O tym fakcie mówili na sesji dość krytycznie wieliszewscy radni. Jednostronnie sformułowane przez ratusz hasła referendalne, wywiady, wystąpienia prominentnych w mieście działaczy PO na spotkaniach w ratuszu i TV, a także bilbordy Pana Jana Grabca i napisem „nie oddamy Legionowa Kaczyńskiemu” są tego dobitnym dowodem. Z perspektywy czasu szkoda, że przedwcześnie zorganizowano referendum i zmarnowano pieniądze podatników. Ciekawe, czy jeśli już doczekamy się kiedyś projektu nowej ustawy metropolitalnej, referenda w Legionowie i gminach, które podjęły uchwały o referendum – odbędą się po raz drugi?

To i Owo: Którego włodarza gminy by nie zapytać to jest on przeciwko upolitycznianiu samorządów, a rzeczywistość jest zgoła inna.

Tego co ci ludzie wygadują po prostu nie da się słuchać. Dlatego, właśnie szczególnie tych „samorządowców” dobrze jest oceniać po czynach, a nie słowa. Wówczas zobaczymy, czy dbają oni o własne lub partyjne interesy, czy o nasze. Proszę zwrócić uwagę na to, co się teraz dzieje w polityce i samorządach w szerszej perspektywie. Jak PO była przy tzw. „władzy” mówiono i naciskano na zmianę naszej Konstytucji, teraz jak na ten temat chce dyskutować Prezydent to już źle. Jak w 2015 roku PO uchwaliła ustawę o metropolii to dobrze, jak chce to zrobić PIS to już nie dobrze. Jak w 2010 roku, PO zebrano podpisy w akcji „4xTak”, gdzie jedno z pytań było o jednomandatowe okręgi wyborcze to było w porządku, ale jak teraz walczy o takie zapisy „Kukiz 15” to już źle. To, że po wyborach PO zmieniła optykę i zmieliła 750.000 podpisów trafiło do niszczarki tego już żaden z polityków tej partii pamiętać nie chce, a przecież m.in. tymi postulatami i tą akcją PO zyskała dużo głosów.

To i Owo: Wracając do polityki lokalnej, wcześniej czy później projekt ustawy metropolitalnej zapewne się pojawi. Jaki zatem kształt ustawy metropolitalnej by Pana zadowolił?

W projekcie wycofanym przez PiS, było wiele złych zapisów, ale były też bardzo dobre. Chciano bezwzględnie zachować oddzielność terytorialną każdej podwarszawskiej gminy, która miała być częścią metropolii warszawskiej, powtarzam metropolii warszawskiej, a nie Warszawy. Gminy tak jak dotychczas miałyby własnych radnych, którzy uchwalaliby własny gminny budżet oraz własne stawki podatku i własne lokalne plany zagospodarowania, a mieszkańcy wybieraliby własnego wójta, czy prezydenta. Ponadto Gminy miałyby przejąć też część obowiązków powiatów. Moim zdaniem, gdyby np. wydział architektury czy wydział komunikacji wróciły, tak jak było to przed laty do urzędów gminnych i miejskich, to byłoby to bardzo dobre rozwiązanie. Urząd bliżej mieszkańca, a co za tym idzie szybsza, pozbawiona anonimowości bezduszna obsługa, to jest to czego mieszkańcom potrzeba. Tak więc w gminach właściwie nic się nie zmieniło, dlatego jeśli tylko sprawy komunikacji metropolitalnej oraz jej planów zagospodarowania, zostałyby przekazane Zarządowi Metropolitalnemu, a jeden nasz przedstawiciel miałby zasiadać w Radzie Warszawy, to ja jestem za taką ustawą. Ale z wyrokowaniem, czy ustawa metropolitalna będzie dla nas mieszkańców Gminy Wieliszew i powiatu legionowskiego dobra, czy zła poczekajmy do chwili, aż kiedyś ukaże się nowy projekt ustawy metropolitalnej.

To i Owo: Niektórzy włodarze gmin obawiają się tej ustawy i tego, że warszawski ratusz mógłby patrzeć im na ręce.
Nie widzę w tym nic złego, przecież teraz na ich ręce, patrzy Regionalna Izba Obrachunkowa, Wojewoda i wymiar sprawiedliwości. Jeśli będą działali zgodnie z prawem, to nic złego im się nie stanie, zaś samo uzgadnianie działań koordynujących funkcjonowanie gmin w ramach metropolii z Warszawą, może tylko wyjść tym gminom i ich gospodarzom na dobre.

To i Owo: Dziękuję za rozmowę.

Cała przyjemność po mojej stronie.

Rozmawiał
Wojciech Dobrowolski

Komentarze

13 komentarzy

  1. ela odpowiedz

    Czy ci ludzie oprócz usłużnej polityki myślą kiedykolwiek o sensie swoich decyzji i konsekwencji dla budżetu?

  2. Ela odpowiedz

    Wydają bezkarnie nasze pieniądze na wsparcie POlityczne. Nad czym mam głosować?, skoro projektu nowej ustawy jeszcze nie ma. A tak w ogóle to samorządy trzeba koniecznie przewietrzyć, tylko kto to ma zrobić, skoro wszyscy się ich boją?

  3. Stanisław odpowiedz

    Panie Dociekliwy, gdyby Pan znał funkcjonujące od lat (aczkolwiek nigdzie nie pisane) „zasady” działania samorządów, to zapewne znalazłby Pan wspólny mianownik dla niszczenia opozycji i swobodnego realizowania zadań oraz interesów włodarza i wspomagającej go grupy rządzącej. A co do uwag w/s przetargów to proszę porozmawiać z tym którzy w nich startują – to naprawdę ciekawa lekcja. A jeszcze lepiej wystartować w takim przetargu wówczas można będzie przekonać się na własnej skórze jak to działa.

  4. Krystyna odpowiedz

    Pokażcie mi który wójt, burmistrz lub prezydent nie buduje wokół siebie własnego dworu? I to trzeba skończyć. Poza tym radny, wójt burmistrz , prezydent, powinien być bezpartyjny, jeśli taki koleś jednak chciałby być partyjniakiem to won z samorządów. Bo w samorządach powinni rządzić przedstawiciele zwykłych ludzi, a nie partii. Z perspektywy buńczucznie zapowiadanej dwukadencyjności nie wyszło jednak nic – dlaczego? A no dlatego, że lokalne dwory są zbyt mocne i bogate i którakolwiek partia chciałaby rządzić naszym krajem musi się z tymi lokalnymi dworami liczyć. Układy nie do ruszenia – nawet dla PiS-u

    1. Daro odpowiedz

      Nawet bezpartyjny kandydat po dojściu do władzy będzie musiał wejść z kimś w koalicję dobrać sobie współpracowników i dopiero wtedy zacznie się przyznawanie stanowisk, wojenki i podjazdy o stołki
      Mówiąc krótko i tak nie uciekną od polityki bo polityka przyjdzie do nich
      Jedyną sensowną alternatywą jest to aby jak napisała Iza zwykli mieszkańcy mogli u siebie robić porządki
      Smutna prawda jest taka że przecież to mieszkańcy Legionowa swoimi głosami wybrali takie a nie inne władze, nikt przy urnach nie przystawiał im pistoletu do głowy
      Co do ustawy o kadencyjności to uważam że nie wprowadzi tego żadna partia bo nie zamknie sobie dostępu do koryta
      Jedyną sensowną alternatywą jest to aby jak napisała Iza zwykli mieszkańcy mogli u siebie robić porządki

    2. Iza odpowiedz

      Tylko i wyłącznie sami mieszkańcy mogą zrobić u siebie z tym porządek. Dlatego trzeba uświadamiać ich na każdym kroku, bo niestety wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że płacą podatki (szokujące, ale tak jest!) i co potem się z ich pieniędzmi dzieje. Do tego propaganda tych układów w samorządach jest bardzo silna.

      1. kiedy oni póją stąd odpowiedz

        ten wasz to biegacz z powołania i zamiłoqania a w pozostałych sprawach to ani be ani me, cos na kształt swidra a ni pies ani wydra……..

  5. Dociekliwy odpowiedz

    Pan Zezoń na zarzut o ustawianiu przetargów podaje cytat z wyroku w innej sprawie. Brawo.
    Jak się stawia takie zarzuty należało by jakieś dowody przedstawić albo powiedzieć które przetargi budzą Pańskie wątpliwości.
    Żenada

  6. Krzysztof odpowiedz

    Dużo w tym racji, dlatego szkoda że PiS wycofał się z obu ustaw. Kolesiostwo i układy będą dalej kwitły w najlepsze. A jeśli PO dojdzie do władzy oczywiście z Nowoczesnym PSL-owskim ogonem to i tak zmieni ustawę o kadencyjności.

    1. franek odpowiedz

      Gmina Wieliszew ma 11874 mieszkańców – dużo tych stołków musieli by rozdać aby utrzymać się przy władzy licząc na głosy popleczników.
      Patrząc od drugiej strony – jeżeli wprowadzą dwukadencyjność do władza nie będzie myślała o tym co będzie w przyszłości. Jaki Wójt zrobi inwestycję w swojej drugiej kadencji skoro to już będzie jego ostatnia kadencja – będzie wtedy miał wszystko w d….e

    2. Anna odpowiedz

      Masz 100% racji. Same przepisy o kadencyjności oczywiście nie załatwiłyby problemu. Tutaj potrzeba mocnego uderzenia, odebrania folwarków i przywrócenia budżetu w ręce nas, podatników. I wreszcie, bolesnego uświadomienia, kto tu jest dla kogo.

      1. Daro odpowiedz

        Jedyny problem jest w tym że w Polsce nie ma kultury politycznej a każda partia która zwycięża w wyborach zaczyna rządy od dzielenia łupów, obsadzania stanowisk swoimi „namaszczonymi” czy rozdawaniu nagród dla swoich po 3 miesiącach urzędowania
        Nie chcę operować konkretnymi nazwami partii ale scenariusz jest zawsze identyczny
        Partia będąca w opozycji wytyka błędy swoim przeciwnikom, po wygraniu wyborów i objęciu władzy zaczyna ze zdwojoną siłą robić to co z czym do tej pory walczyła

        1. Krzysztof odpowiedz

          System partyjny, immunitety poselskie – to jest do zmiany. Poseł powinien reprezentowac interesu ludzi ze swojego regionu a nie partii. Powinien moc byc tez odwolany i zastapiony przez innego, jesli w ktoryms momencie wyborcy uznaja ze sprzeniewierzyl sie danej sprawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *