Facebook

Czy tym razem poszło o garsonierę? KRÓTKO I NA TEMAT…

2021-12-20 8:45:21

Władze miasta twierdzą, że nie zawarły ze spółdzielnią umowy, która daje jej prawo do dysponowania działką na cel inwestycji. Spółdzielnia złożyła jednak oświadczenie, że prawo takie posiada. Może wytłumaczenia tej sprawy należy szukać w przeszłości…

Kilka lat temu władze miasta odsprzedały spółdzielni mieszkaniowej SML-W działkę przy ul. Piłsudskiego. Co prawda wcześniej trzeba było zlikwidować znajdującą się tam przepompownię ścieków, ale dzięki temu mógł powstać budynek mieszkalny z lokalem dla banku na parterze.

Później okazało się, że właścicielami tego lokalu, który nie był normalnie wystawiony na sprzedaż, na przykład w drodze przetargu, ale udostępniony po kosztach budowy wybranym osobom, stała się rodzina prezesa spółdzielni i prezydent miasta. Teraz wspólnie wynajmują go bankowi za pół miliona złotych rocznie. I nie ma się czemu dziwić, bo przecież nie ma nic za darmo…

Teraz również i w dodatku przy tej samej ulicy Piłsudskiego, tylko nieco dalej, spółdzielnia mieszkaniowa
SML-W chciała zbudować apartamentowiec, czyli budynek mieszkalny z lokalami usługowymi w parterze. Tym razem także potrzebowała na ten cel działki, która należała do miasta. Od kilku lat trwały nawet rozmowy o zamianie tej działki na inną. Mówiło się też o pomysłach wspólnej inwestycji. Wreszcie spółdzielnia wystąpiła o pozwolenie na budowę, a więc wyglądało na to, że strony się dogadały. Tym bardziej, że sama wiceprezes złożyła oświadczenie, iż spółdzielnia dysponuje prawem do tej działki na cele inwestycji.

Okazało się jednak, że władze miasta nic o tym nie wiedzą, albo przynajmniej tak twierdzą. A w każdym razie nie chcą w tej sprawie się wypowiadać i niczego wyjaśniać. Sprawa złożonego oświadczenia poświadczającego nieprawdę, iż spółdzielnia może dysponować na cele inwestycji działką, która wcześniej należała do miasta, nabrała jednak rozgłosu. Bo ktoś zdążył już zawiadomić prokuraturę. Tym razem więc najprawdopodobniej strony nie dogadały się i wspólnego interesu nie będzie. Ale żeby wyciągać przeciwko sobie od razu działa najcięższego kalibru z prokuraturą włącznie?

Warto więc zastanowić co się stało i co poszło nie tak. Poprzednio spółdzielnia uzyskała działkę od miasta bez problemów i wszyscy byli zadowoleni. Niektórzy przypominają jednak, że wtedy prezydent miasta, choć nie bezpośrednio, ale drogą okrężną, nabył atrakcyjny lokal usługowy w budynku, który powstał na udostępnionej spółdzielni działce.

Może w tym przypadku wszystkie lokale usługowe były już zaklepane? A może tym razem chodziło o jakąś garsonierę?
Paweł Szyling

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *