Facebook

DZIWIĘ SIĘ. Biurokracja, formalizm, debilizm…

2015-08-18 1:41:35

Słyszałem ostatnio w radiu rozmowę z człowiekiem, który przez kilka czy nawet kilkanaście lat pracował bodajże w kancelarii premiera, a obecnie zajmuje wysokie stanowisko w wielkim międzynarodowym koncernie. Pytano go, co należałoby zrobić aby powstało przyjazne otoczenie dla rozwoju przemysłu, firm, i w ogóle rozwoju przedsiębiorczości. Były urzędnik, a teraz menedżer, bez namysłu odpowiedział, że to co najbardziej przeszkadza przedsiębiorcom, a zarazem jest przyczyną bezrobocia, można ująć w trzech słowach – biurokracja, formalizm, debilizm.

 

Tłumaczył dalej, że niejasne i absurdalne przepisy, w tym podatkowe, bezkarność urzędników i wieloletnie oczekiwanie na zakończenie postępowań i spraw sądowych odbierają przedsiębiorcom chęć do podejmowania ryzyka. Jak powiedział były urzędnik, w swojej długoletniej karierze, pamięta tylko jedną ustawę która uprościła przepisy i ułatwiła ludziom życie. Ustawa ta jednak powstała poza ministerstwem. Stworzyli ją zewnętrzni eksperci niejako w tajemnicy przed urzędnikami. W każdym innym przypadku, projekty nowych aktów prawnych, po konsultacjach w ministerstwach, stawały się coraz dłuższe i całkowicie niestrawne dla normalnych ludzi. A ułatwiały życie tylko urzędnikom.

To wszystko prawda, biurokracja, formalizm i… otaczają nas na co dzień. A o to absurdy, na które natknąłem się tylko w ostatnim tygodniu. W telewizji oglądałem program o człowieku, który kolejny raz nie wrócił z więziennej przepustki i kontynuował swój przestępczy proceder. Rzecznik więzienia tłumaczył, że wszystko jest w porządku, bo naczelnik zawsze dawał więźniowi przepustkę zgodnie z przepisami. Policjanci nie chcieli za bardzo go szukać, bo jak słusznie twierdzili, naczelnik zaraz na pewno znów da mu szansę na wyjście. Natomiast rzeczniczka pytana o to, dlaczego dopiero po dwóch miesiącach zaczęto szukać więźnia, oczywiście odparła – iż działali zgodnie z przepisami. Najpierw podobno musieli wysłać do uciekiniera pocztą zawiadomienie, aby go poinformować, że nie wrócił z przepustki, a dopiero gdy nie odbierał korespondencji mogli przystąpić do poszukiwań.

Podobny absurd zaobserwowałem podczas obrad Komisji Rewizyjnej Rady Miasta, która miała zająć się protestem mieszkańców przeciwko, ich zdaniem niezgodnej z prawem, budowie przez Gminę bloku z mieszkaniami na sprzedaż. Mimo, że do kompetencji Komisji należy badanie zgodności z prawem działań władz Gminy, komisja stwierdziła, że sprawą się nie zajmie. Powód? – doręczone im pismo nie było zatytułowane – skarga.

MACIEJ LERMAN

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *