Facebook

DZIWIĘ SIĘ. Dajemy sprostowania

2016-03-18 2:48:32

W ostatnim czasie opublikowaliśmy kilka sprostowań do naszych artykułów. Nie oznacza to, jak uważają niektórzy, że w artykułach tych były błędy albo nieprawdziwe wiadomości. Po prostu prawo prasowe nakazuje zamieścić tekst sprostowania, pochodzący od osoby, której dotyczył artykuł, choćby nawet sprostowanie to zawierało informacje nieprawdziwe lub nieścisłe. Chodzi o to, aby osoba ta mogła jeszcze raz przedstawić własne stanowisko w sprawie. My zaś w przeciwieństwie do niektórych organów władzy staramy się przestrzegać prawa.

Warto podkreślić, że do tej pory, sama redakcja z niczego się nie wycofała. Przewiduję nawet, że niebawem sprostowań tych będzie jeszcze więcej, z czego niezmiernie się cieszymy. Zawsze bowiem świadczą one o tym, że w czuły punkt, to jest celnie trafiliśmy władzę. Często też działa to na zasadzie uderz w stół, a nożyce się odezwą. Bo dopiero publikacja naszych artykułów powoduje, że otrzymujemy jakąkolwiek odpowiedź na nasze pytania. Często też jedyną odpowiedzią jest właśnie sprostowanie.

Co zapewne nikogo nie dziwi, autorem tych sprostowań najczęściej jest urząd miasta. Wyspecjalizowane służby w zatrudniającym aż 270 osób ratuszu, mają bowiem za zadanie robić wszystko, aby zachować pozytywny wizerunek władz, czyli swoich pracodawców. Zadanie to nie jest łatwe, dlatego im nie zazdroszczę. Czasami wręcz podziwiam zapał i pomysłowość pani rzecznik, która stara się odkręcać kota ogonem i tłumaczyć, że to co czarne, tak naprawdę było białe. Czasami jednak nie da się zamydlić oczu, tym którzy osobiście widzieli większe i te pomniejsze występki rządzących.

W mieście, w którym nawet dziecko wie, że panuje nepotyzm i niemal wszystko załatwia się po znajomości, trudno jest przecież tłumaczyć, iż władze działają uczciwie i transparentnie. Dlatego ratusz, choć powinien, nie lubi niezwłocznie udzielać odpowiedzi. Może być też tak, że pracownicy boją się odpowiadać, choćby na mało istotne pytania, zanim nie zatwierdzi ich kierownictwo urzędu. Miarą zastraszenia urzędników, może być choćby pierwszy z brzegu przykład. Okazuje się, że w ratuszu w tajemnicy ukrywany jest termin urlopu szefa, bo nawet na takie pytanie przez tydzień nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Tymczasem według nas, kto nie odpowiada, ten kręci, a kto kręci, ten ma coś do ukrycia. Z niecierpliwością oczekujemy na kolejne sprostowania…

MACIEJ LERMAN

mlerman@tio.com.pl

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *