Facebook

FELIETON. 30 lat temu nie miałem wątpliwości

2019-06-04 10:54:44

„4 czerwca w Polsce upadł komunizm” – prawie trzydzieści lat temu obwieściła w ekranów reżimowej telewizji pewna aktorka. Już sama ta wypowiedź, która wybrzmiała z tego samego ekranu, z którego przemawiały takie indywidua, jak Jaruzelski, czy Urban, musiała potwierdzać słowa tej wiekopomnej deklaracji. Do tego czasu mogliśmy w tym medium słyszeć jedynie zapowiedzi, że „oni” socjalizmu będą bronić jak niepodległości

Piotr Korycki

Komunizm w bloku sowieckim cierpiał na nieuleczalną chorobę od swego zarania. Pierwsze paroksyzmy nadeszły wkrótce po II wojnie światowej. Był rok 1953, 1956, później `68-my, `70-ty, `80-ty i wreszcie powstanie w Polsce Konfederacji Polski Niepodległej i NSZZ „Solidarność”. Wprowadzeniem stanu wojennego Jaruzelski jedynie na krótko zdołał odwlec to, co było nieuniknione.
Już 23 grudnia 1981 r. – w reakcji na ogłoszenie stanu wojennego – Amerykanie wprowadzili sankcje gospodarcze wobec PRL. Obejmowały one zablokowanie eksportu nowoczesnych technologii i dostępu do kredytów oraz cofnięcie klauzuli najwyższego uprzywilejowania w handlu z USA. A administracji amerykańskiej dyskutowano też nad ogłoszenie bankructwa PRL. W lutym 1982 r. do USA dołączają Brytyjczycy, którzy zawieszają rozmowy na temat restrukturyzacji długu PRL i anulują przyznane kredyty oraz rezygnują z dostaw żywności. Dodatkowym propagandowym ciosem było ograniczenie możliwości poruszania się dyplomatów po terenie Zjednoczonego Królestwa. Komuniści wyliczyli, iż na sankcjach stracili ok. 15 mld USD. Pamiętać trzeba, że od czasu inwazji na Afganistan, sankcjami USA objęty był Związek Sowiecki.

Już 5 grudnia 1983 r. Lech Wałęsa wystosował apel o zniesienie sankcji. Ponawiał go wielokrotnie i to częściowo pod jego wpływem, zostały zniesione po niespełna sześciu latach. Jasnym było jednak, iż systemu komunistycznego z powodów gospodarczych, utrzymać się nie da.

Starania Wałęsy o ratowanie peerelowskiej gospodarki zostały docenione. 31 sierpnia 1988 roku Czesław Kiszczak poinformował Wałęsę o pomyśle tzw. Okrągłego Stołu. Do pierwszych rozmów doszło już w lutym następnego roku. Podczas, gdy Polska i świat z zapartym tchem chwyta każdą informację na temat tych rozmów, to główni rozdający karty, czyli komunistyczni przywódcy PRL decydują z kim siądą do rozmów. Ich wymagania są wyśrubowane. Akceptują tylko najbardziej sobie zaufanych. Nic dziwnego, gra idzie o stawkę najwyższa. W początkowym okresie ich opór budzi nawet osoba Jacka Kuronia. Godzą się jedynie na udział przedstawicieli tzw. konstruktywnej opozycji. Jeśli kryzys „kuroniowy” nie był jedynie grą dla gawiedzi, to mamy tu wzorcowy przykład na staranność doboru dyskutantów. Syjonista i komunista związany niegdyś z PZPR nie spełniał norm Kiszczaka, który był gotów dyskutować z tymi, którzy gwarantowali mu właściwy finał.
Wiosną 1989 roku niemal nikt jednak nie zdawał sobie sprawy z faktu, że wszyscy bierzemy udział w teatralnym spektaklu, spektaklu, który rozegrał się także na naszym, lokalnym podwórku. Setki osób poświęcało swój czas i wysiłek na rzecz nadziei. Nawet ci, którzy mając poważne wątpliwości, co do słuszności zawierania jakiegokolwiek układu z komunistami, także angażowali się w te nadchodzące wybory. Powstały w Legionowie Komitet Obywatelski pod kierownictwem przyszłego prezydenta Andrzeja Kicmana zgromadził sztab najaktywniejszych. Nikt z tych ludzi nie wiedział, że w nadchodzących wyborach, nawet w tej części nazywanej „wolną”, kandydatów wskazują „konstruktywna opozycja”, dawno współpracująca z obozem władzy.

Na nadzwyczajnym, IX Zjeździe PZPR po raz pierwszy pojawiło się hasło: „Socjalizmu będziemy bronić jak niepodległości. Do tej obrony socjalizmu komunistom zapału wystarczyło zaledwie na kilka lat. Już w 1989 socjalizm zamienili na udziały w spółkach, przejęte za grosze przedsiębiorstwa, intratne posady i gwarancje bezpieczeństwa. Trzydzieści lat później partnerzy komunistów z tzw. społecznej strony Okrągłego Stołu w kontaktach z obcymi państwami tak bronili własnej niepodległości, jak niegdyś komuniści socjalizmu. W wyborach do PE powstała nawet koalicja skupiająca na jednej liście licencjonowanych opozycjonistów i członków PZPR z Millerem i Cimoszewiczem na czele..

Warto chyba podkreślić, że Polska jest jedyny postsowieckim państwem, gdzie nie przeprowadzono pełnej dekomunizacji ani lustracji.

W roku 1989 euforia sięgała zenitu. Nim większa euforia, tym głębsze rozczarowanie, gdy przychodzi myśl, iż było się jedynie bezmyślnym pionkiem w cudzej grze.

Piotr Korycki

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *