Facebook

FELIETON. Dziwię się… Impreza albo książka…

2017-06-08 8:52:09

Dlaczego Polacy nie czytają książek? Od lat niektórzy łamią sobie głowę nad tym problemem. A jednocześnie co roku docierają do nas niepokojące komunikaty o spadającym czytelnictwie. Okazuje się, że ponad 60% z nas w ciągu roku nie przeczytało ani jednej książki.

Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy? Wiele jest różnych teorii na ten temat. Zdaniem jednych winne są telewizja, internet i smartfony, które stają się głównym albo nawet jedynym źródłem informacji o świecie. Natomiast zdaniem drugich, winna jest szkoła, która nie potrafi w młodych ludziach zaszczepić nawyku czytania oraz rząd i wydawcy, dzięki którym ceny książek są zbyt wysokie.

MACIEJ LERMAN

Wielu ludzi szczególnie tych „starej daty” boleje nad tym stanem rzeczy. Twierdzą oni, że staniemy się niedługo krajem, w którym tylko skręca się meble, samochody i inne towary zamiast je wymyślać i projektować. Wiążą oni bowiem, nie wiem czy słusznie, nawyk czytania z większym rozwojem wyobraźni i zdolnością do abstrakcyjnego myślenia na wyższym poziomie. Generalnie jednak zgadzam się z nimi. Poznałem bowiem kilka osób nie czytających książek i pozbawionych z całą pewnością wyobraźni. Nie spotkałem za to jeszcze bibliofila, który pozbawiony by był zupełnie tej cechy.

Dlatego chciałbym dorzucić, z lokalnego podwórka, jeszcze jeden powód zaniku czytelnictwa, do którego niestety przyczyniają się władze samorządowe. Są to organizowane coraz częściej wszelkiej maści imprezy plenerowe, na które właśnie rozpoczął się sezon. Nie chodzi przy tym o krytykę organizowania wszelkich imprez, ale raczej o ich poziom i częstotliwość. Tak się jakoś jednak dzieje, że lokalne władze, uparły się na cotygodniowe „durne” festyny oferujące rozrywkę dla najmniej wybrednych czyli: kiełbaska, balonik, muzyka typu ubu dubu… i sztuczne ognie.

Moim zdaniem, samorząd który schlebia najniższym gustom, nie wywiązuje się dobrze ze swoich obowiązków, do których należy także edukacja publiczna oraz rozwój kulturalny. Mieszkaniec, który z ufnością podchodziłby do polityki władz i zaliczałby wszystkie promowane przez ratusz imprezy, nie za bardzo by się tam ukulturalnił, nie wiele by się też nauczył, być może tylko nabawiłby się kaca, a na czytanie książek … pewnie nie miałby już czasu.

ML

Komentarze

1 komentarz

  1. Krzysiek odpowiedz

    Zgadzam sie calkowicie. Holdowanie imprezom masowym na tak niskim poziomie wyrabia w ludziach bezmyslnosc i zabija chec poszerzania horyzontow. Zreszta, tak samo jak szkola spod znaku KEN-u.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *