Facebook

HISTORIA. Jabłonna wzięta. Walki o Jabłonnę na przełomie października i listopada 1944

2020-05-05 8:48:57

Zdjęcie propagandowe ukazujące polsko-sowieckie braterstwo broni. W 1944 r. w Ludowym Wojsku Polskim, oprócz zesłańców, dla których wstąpienie do armii było jedyną szansą na wyrwanie się z sowieckiego „raju”, znaleźli się także poborowi z Lubelszczyzny i okolic Warszawy, w tym wielu żołnierzy podziemia, dla których wojsko było ratunkiem przez NKWD. Dziś niestety wszystkich żołnierzy LWP wrzuca się do jednego worka wraz z renegatami wysługującymi się sowietom

W zeszłym tygodniu zaprezentowałem Państwu dzieje walk o Buchnik jesienią 1944 roku. Choć sama potyczka na wysokości ronda łączącego ul Modlińską z obwodnicą Jabłonny miała dramatyczny charakter, to jednak stanowiła ona tylko złowieszcze preludium do tego, co czekało polskich żołnierzy w Jabłonnie


Wieczorem 27 X pozostałe po bitwie w okolicy Buchnika czołgi wraz z piechotą z 1 batalionu i 1 kompani karnej kontynuując natarcie zajmowały kolejne zabudowania w podpalonej przez wycofujących się Niemców Jabłonnie. W nocy walki zamarły, jednak przez cały czas niemiecka artyleria intensywnie ostrzeliwała rejon Buchnika i okoliczny las. Nie próżnowało również polskie lotnictwo, które bombardowało niemieckie pozycje w okolicach Jabłonny, szosę z Modlina, oraz pontonową przeprawę przez Wisłę w rejonie Rajszewa.

Doszli do Chotomowskiej

28 X rozpoznanie o godzinie 4 rano stwierdziło, iż główne siły nieprzyjaciela wycofały się pozostawiając jedynie dyżurne środki ogniowe. O 6 rano piechota wspierana przez czołgi wznowiła natarcie. Część oddziałów 2 pp. posuwała się wzdłuż szosy w Jabłonnie, reszta zaś obchodziła zabudowania polami. Bezpośrednio przy Wiśle posuwał się do przodu 1 pp. Do godziny 12 polskim oddziałom udało się dotrzeć do skrzyżowania dróg z Modlina i Chotomowa, cmentarza i rejonu cegielni. Właśnie w tym miejscu natarcie utknęło na przygotowanej zawczasu przez Niemców linii obronnej, złożonej z kilku transzei o pełnym profilu (pierwsza przebiegała ok. 150 m od skraju Lasu Chotomowskiego), zapór z drutów kolczastych, pól minowych i betonowych schronów, tzw. ringstandów.
W okolicy cmentarza w Jabłonnie żołnierze dostali się pod ostrzał karabinów maszynowych. Piechurzy szukając schronienia przed kulami wskoczyli do przydrożnego rowu, jednak w tym momencie wybuchły ustawione tam miny. Trzech żołnierzy straciło nogi. W takiej sytuacji piechota została zmuszona do okopania się pod ogniem wroga.
W nocy z 28 na 29 października wszystkie oddziały rozpoczęły budowę okopów i polowych schronów. Do konstrukcji tych ostatnich używano wszelkich dostępnych materiałów, przy czym należy zaznaczyć, iż były one stawiane nadzwyczaj solidnie, gdyż zapobiegliwi żołnierze układali stropy z 3 warstw belek, a nawet szyn kolejowych. Szczególnie ciężko pracowało się żołnierzom obsadzającym tereny położone nad rzeką, gdzie mulisto-gliniasta gleba pod wpływem deszczu przekształcała się w lepkie błoto, czepiające się wszystkich elementów umundurowania i oporządzenia.

Przyczajona śmierć

Zdobycie Jabłonny nie oznaczało końca zagrożenia. W nocy z 30 na 31 października na terenie zajętym przez wojska polskie doszło do szeregu wybuchów. Całkowitemu zniszczeniu uległo kilkanaście budynków. Wybuchały także miny rozmieszczone przy drogach. W dzień Wszystkich Świętych saperzy rozpoczęli akcję sprawdzania ocalałych zabudowań. Szczególną uwagę poświęcono pałacowi w Jabłonnie, we wnętrzu którego nie znaleziono żadnych ładunków. Jednak dalsze sprawdzanie terenu wokół budowli doprowadziło do wykrycia starannie zamaskowanego opadłymi z drzew liśćmi podkopu pod fundamenty. Kolejną minę odnaleziono przy głównym wejściu do pałacu. Wykryte ładunki o wadze 400 kg były uzbrojone w zapalniki czasowe ustawione na dzień, w którym udało się je rozbroić. Oprócz pałacu zaminowane były wszystkie budynki gospodarcze.
Niestety, podczas rozminowywania jednego z nich doszło do tragedii. Saperzy po zlokalizowaniu kolejnej miny i wyjęciu zapalników rozpoczęli wynoszenie materiału wybuchowego. W tym momencie nastąpił wybuch, który zabił 3 saperów. Okazało się, iż nieprzyjaciel oprócz chemicznych zapalników czasowych zainstalował rozmieszczone w samym materiale wybuchowym zapalniki reagujące na ruch. Wyjmowanie kolejnych partii materiału wybuchowego doprowadziło do eksplozji.
Oprócz rozbrajania min na terenie pałacu saperzy musieli likwidować także konwencjonalne pola minowe oraz dokładnie sprawdzać pozostałe po walkach gruzowiska i ruiny budynków. O tym, iż było to działanie niezbędne, świadczy wykrycie 330-kilogramowej miny, wkopanej na półtora metra i przysypanej dodatkowo gruzami kościoła w Jabłonnie. Warto zaznaczyć, że ofiarność saperów została doceniona przez dowództwo. Za akcję na terenie pałacu i rozminowanie skrzyżowania w Jabłonnie saperzy Kuczyński i Gołubow zostali odznaczeni Krzyżem Walecznych i Orderem Czerwonej Gwiazdy.

Żołnierze polscy podczas ćwiczenia przełamywania umocnionych pozycji. Na podobnych umocnieniach załamało się natarcie w pobliżu Jabłonny
Fot. z kolekcji autora

Poległo pięćdziesięciu

Kolejnym zadaniem saperów było rozpoznanie niemieckich pozycji. Niestety, również i tu dochodziło do śmiertelnych wypadków. Jeden z żołnierzy podczas nocnego patrolu czołgał się po śladzie, jaki pozostawiły po sobie niemieckie czołgi jadące do kontrnatarcia na Buchnik. Niestety okazało się, że niemieccy saperzy, przewidując taką możliwość, specjalnie zaminowali te miejsca.
Przyczyną strat, oprócz min, był także ostrzał niemieckiej artylerii. 30 października pocisk artyleryjski trafił bezpośrednio w punkt obserwacyjny zlokalizowany w pobliżu kościoła w Jabłonnie. Oprócz ostrzału artyleryjskiego i min pułapek Niemcy stosowali bardziej wyrafinowane metody walki. W 1 pp. w wyniku zatrucia zdobycznym alkoholem zmarło 2 żołnierzy, a 7 znalazło się w ciężkim stanie w szpitalu.
Wraz z powstaniem ciągłej linii polskich okopów sytuacja na froncie uległa względnej stabilizacji. Wycieńczone walką oddziały zyskały chwilę wytchnienia i życie powoli powracało do wojennej normy.
1 listopada ks. kpt. Marian Mościński odprawił mszę za wszystkich poległych. W pierwszych dniach listopada rozpoczęło się również luzowanie jednostek obsadzających pierwszą linię. Do połowy listopada zmęczeni walką żołnierze 1 DP zostali całkowicie zluzowani przez 3 DP.
Walki wokół Jabłonny według oficjalnych danych kosztowały życie ok 50 polskich żołnierzy. Ponad 200 zostało rannych. Straty strony niemieckiej na odcinku natarcia Wojska Polskiego wynosiły ok 350 zabitych. Ponadto wzięto jeńców z 19 dywizji pancernej i 3 dywizji pancernej SS Totenkopf.

Adam Kaczyński

Komentarze

1 komentarz

  1. ali odpowiedz

    Zawsze mnie interesowało co tutaj się działo w trakcie wojny. Wyobraźnię podsycały miejsca gdzie widać ślady po walkach. W lasach i na budynkach. Część informacji [raczej ogólnych] można znaleźć w internecie. Na takie szczegółowe jak tutaj czekałem. To kawał mało znanej lokalnej historii.Czytałem z zapartym tchem. Świetna robota. Dziękuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *