Facebook

HISTORIA. Wierni aspiranci z Jabłonny. Listopad 1918 Wojska okupacyjne opuszczają Warszawę i okolice (1)

2020-04-26 7:38:58

W 1918 r. koszary w Jabłonnie (Legionowie) zajął Pułk Aspirantów Oficerskich Jabłonna
Pocztówka ze zbiorów autora

Niektóre niemieckie jednostki były dobrze wyszkolone oraz uzbrojone, jak Pułk Aplikantów Oficerskich z Jabłonny i wcale nie chciały się poddawać. O ile problematyka dotycząca polskich formacji wojskowych np. Legionów Polskich, czy polityczne aspekty odzyskania niepodległości doczekały się wielu opracowań, o tyle wciąż nie posiadamy informacji o nastrojach niemieckiego wojska okupacyjnego


Choć na początku listopada 1918 r. oczekiwano już na zawieszenie broni na froncie zachodnim, mało kto spodziewał się szybkiego zakończenia okupacji niemieckiej na ziemiach polskich. Niemcy bowiem nie uznawali się za pokonanych na tym obszarze. Bataliony landszturmu (pospolitego ruszenia), mimo oznak słabości były wciąż karne.

Niepewna władza rad

Dopiero wydarzenia wewnętrzne w Niemczech radykalnie zmieniły sytuację. 9 listopada 1918 r. pod wpływem wieści o wybuchu rewolucji w Berlinie, władzę nad częścią jednostek w Warszawie przejęła Niemiecka Rada Żołnierska, która stopniowo pozbawiła oficerów funkcji dowódczych. Jej przedstawiciele, m.in. Daberkow, Hartung, Mann, podporządkowali się Głównej Radzie Żołnierskiej w Berlinie, reprezentowanej w Warszawie przez delegata Stögera. Jak ustalił znany niemiecki historyk Erich Otto Volkmann, jedną z pierwszych jednostek, które się zbuntowały, był lotaryński 6. Batalion Piechoty Landszturmu „Saarbrücken” (XXI,14), stacjonujący w koszarach jerozolimskich przy ul. Koszykowej.
9 listopada 1918 r. do Warszawy wrócił z Berlina generał gubernator Hans von Beseler z poleceniem kanclerza Rzeszy Maksa Badeńskiego stopniowego rozwiązania struktur generalnego gubernatorstwa. Władze Rzeszy planowały przekazanie Polakom administracji cywilnej 1 grudnia 1918 r., z wyłączeniem linii telefonicznych oraz kolejowych, którymi miały być ewakuowane wojska ze wschodniego obszaru operacyjnego (Oberbefehlshaber Ost – głównodowodzącego na Wschodzie). Do tego czasu urzędnicy niemieccy zamierzali ogołocić Generalne Gubernatorstwo Warszawskie (GGW) z wszelkiego pozostałego mienia. Jednakże tego samego dnia (9 listopada) do Warszawy dotarła wieść o abdykacji cesarza i upadku monarchii. Gen. Beseler złożył dymisję i czekał na jej przyjęcie przez Szefa Sztabu Generalnego feldmarszałka Paula von Hindenburga. Zasadniczo nie miała ona już znaczenia, ponieważ władza w mieście i tak należała do Rady Żołnierskiej.
Jednocześnie 10 listopada 1918 r. formalne zwierzchnictwo nad siłami wojskowymi w GGW przejęło dowództwo wspomnianego już Ober Ostu. Uczestnik początkowych negocjacji z Radą z ramienia Sztabu Generalnego WP (Polskiej Siły Zbrojnej) ppor. Tadeusz Hartleb tak oceniał sytuację w Warszawie: Siły wojskowe niemieckie rozlokowane w Warszawie i najbliższej okolicy wynosiły około 12000 doskonale uzbrojonych żołnierzy. Szturmowa brygada gen. Massowa przedstawiała siłę, która – gdyby nie panika wśród żołnierzy, oficerów i urzędników niemieckich – mogła okupować Warszawę długo..

Elita z rezerwy

Zapewne wartość wojska zdolnego do walki była przesadzona, a wyszkolenie dalekie od doskonałego, ale w pełni uzbrojone jednostki landszturmu były poważnym przeciwnikiem. Decyzjom rady żołnierskiej, skłonnej do opuszczenia ziem polskich, nie podporządkował się m.in.: Batalion Piechoty Landszturmu „Donaueschingen” (XIV,9) oraz 4. Rezerwowy Batalion Piechoty Landszturmu „Diedenhofen” (XVI,19). Jednostki te skupiały niecałe 2000 żołnierzy i były zakwaterowane w Cytadeli oraz w okolicznych koszarach. Nie zamierzały się poddać. Właśnie na nie liczył szef sztabu GGW płk William von Nethe, który rozważał stawienie Polakom czynnego oporu, aż do czasu nadejścia spodziewanej odsieczy wojskowej z obszaru Ober Ostu, gdzie władzę utrzymali oficerowie.
Płk Nethe rozporządzał także Pułkiem Aspirantów Oficerskich z Jabłonny (Offizier Aspiranten Regiment Jablonna), który także odmówił posłuszeństwa Radzie Żołnierskiej. Wokół niego skupiła się większość oficerów przeciwnych jej poczynaniom, m.in. gen. Massow. Jednostka posiadała nowoczesne uzbrojenie, m.in. moździerze. Według por. Ignacego Boernera liczyła ok. 2000 żołnierzy. W październiku 1918 r. została przeniesiona z frontu zachodniego w celu wzmocnienia wojska okupacyjnego w GGW i zajęła koszary w Jabłonnie (dziś Legionowo). W przeciwieństwie do słabego landszturmu był to jeden z najlepiej wyszkolonych i sprawnych bojowo oddziałów znajdujących się w odwodzie gen. Beselera.
Wieczorem 9 listopada 1918 r. pułk wraz z kompanią karabinów maszynowych przyjechał do warszawskiej cytadeli, jedną 200-osobową kompanię odesłano do ochrony Prezydium Policji w Ratuszu, natomiast drugą do siedziby Beselera na Zamku Królewskim. Oficer sztabu GGW ppłk. Bogdan Hutten-Czapski wspominał: Około jednej trzeciej garnizonu warszawskiego nie było zdemoralizowane, a mianowicie pułk aspirantów oficerskich i dwa bataliony landszturmu. Wzbraniały się one oddać broń i trzymały Cytadelę obsadzoną. W tych warunkach mogło dojść do strasznego a bezcelowego i bezsensownego rozlewu krwi. Niemiecką ocenę pułku z Jabłonny przedstawił także Wolfgang von Kries – do października 1917 r. szef Zarządu Cywilnego przy GGW: Należy również w tym kontekście wymienić oddział aspirantów oficerskich z Jabłonny koło Warszawy, który w dniach upadku dał przykład wojskowej dyscypliny i patriotyzmu. Była to raczej elita z rezerwy, ale także kilku oficerów zawodowych. Dzięki dokumentom „Nachlaß von Beseler” z archiwum wojskowego we Fryburgu wiadomo, że wśród oficerów pułku było wielu studentów, nauczycieli, kupców, prawnik, dyrektor fabryki z Hamburga, a więc osoby stojące wysoko w hierarchii społecznej i nie akceptujące ustaleń zrewoltowanej Rady Żołnierskiej.

Niemcy pod opieką

Powyższą sytuację militarną w Warszawie zastał Józef Piłsudski po przyjeździe 10 listopada 1918 r. Jego obecność miała znaczący wpływ na dalszy przebieg likwidacji okupacji niemieckiej. J. Piłsudski zdawał sobie sprawę, że spontaniczne rozbrajanie uliczne obejmie niewielką liczbę przypadkowo spotkanych żołnierzy i że większość z nich zdąży się zamknąć w koszarach. Dlatego dążył do porozumienia z nowo wyłonioną Radą Żołnierską, w której przeważali umiarkowani socjaldemokraci.
Jeszcze tego samego dnia (11 listopada) o godz. 23 odbył spotkanie z jej przedstawicielami, z którymi ustalił wstępne warunki przejęcia przez Polaków obiektów koszarowych, linii kolejowych i ewakuacji wojsk okupacyjnych. Istotną rolę po stronie niemieckiej spełnili Domke, Hartung, Mayer i Marcinkowski. Na polskiego pełnomocnika przy Radzie Józef Piłsudski wyznaczył por. Ignacego Boernera, który bezpośrednio czuwał nad realizacją porozumień i starał się łagodzić zatargi między Polską Organizacją Wojskową (POW) a wojskami niemieckimi.
J. Piłsudski doskonale rozumiał, że należy działać ostrożnie, aby napięcie nie zakończyło się rozlewem krwi. Dlatego głównym jego celem było jak najszybsze odprawienie wojska okupacyjnego do Niemiec. 11 listopada 1918 r. ogłosił przed Pałacem Namiestnikowskim: W tym gmachu obraduje niemiecka Rada Żołnierska, która objęła władzę nad wszystkiemi oddziałami niemieckiemi stacjonowanemi w Warszawie. W imieniu narodu polskiego wziąłem tę Radę pod swoją opiekę, ani jednemu z nich nie śmie stać się najmniejsza krzywda.

Gubernator odpływa do Torunia

J. Piłsudski wiedział, że w tym czasie w Warszawie i okolicach siły niemieckie liczyły kilka tysięcy żołnierzy, i że wobec nieprzestrzegania warunków rozejmu przez stronę polską, istniało realne ryzyko przejęcia władzy ponownie przez oficerów niemieckich (płk Nethe) lub co gorsze wojska Ober Ostu. Przeważającym argumentem o podjęciu rozmów z Radą był fakt, że zdecydowanie kontrolowała ona miasto, w którym ustawiła posterunki liczące 1232 żołnierzy uzbrojonych w karabiny, granaty ręczne i karabiny maszynowe. Ponadto istniała realna obawa, że w wyniku niekontrolowanego rozbrajania Niemców broń trafi do zwalczających się ugrupowań politycznych, a nawet do band rabunkowych. Z tych powodów J. Piłsudski umożliwił pozbawionemu już władzy gen. Beselerowi sprawne opuszczenie Warszawy. Rankiem 12 listopada 1918 r. były gubernator odpłynął statkiem „Pfeil” do Torunia. Była to dla niego, po okresie spektakularnych zwycięstw, gorzka chwila, zamykająca 50. rok kariery wojskowej.

Potyczka w Ratuszu

Konfrontacji zbrojnej nie zawsze udało się uniknąć, zwłaszcza wśród członków Polskiej Organizacji Wojskowej, którzy do powstańczej walki z okupantem przygotowywali się od wiosny 1918 r. Jedna z poważniejszych potyczek w Warszawie miała miejsce w Ratuszu, gdzie wydzielona kompania „Jablonna Regimentu” stawiła 12 listopada krótkotrwały opór w obronie prezydenta policji Ernesta von Glasenappa. W tym czasie spalił on tajne dokumenty policyjne. Kompania została rozbrojona przez żołnierzy POW, co wywołało oburzenie i chęć rewanżu jej macierzystego pułku z Cytadeli. Wśród niemieckich żołnierzy zrodziła się idea marszu z odsieczą, której realizacji Rada Żołnierska nie była w stanie zapobiec. Ignacy Boerner wspominał: Znowu musiałem uspakajać i przyrzekłem, że sprawę załatwię pomyślnie. Udałem się natychmiast do Ratusza. Okazało się, że kompanja nie była aresztowana, tylko rozbrojona. Uspokoiłem żołnierzy i kompanję uzbrojoną(sic! – J. S.) odprowadziłem do Cytadeli. Postępowaniem swem zdobyłem ogromne zaufanie i wdzięczność Jablonnaregimentu, co następnie w zupełności wyzyskałem.
*
Dopiero zawarcie i dotrzymanie przez obie strony umowy, na podstawie której wyjeżdżające jednostki niemieckie składały broń, było niewątpliwym sukcesem strony polskiej. Dzięki niej został osłabiony groźny przeciwnik – pułk aspirantów. W rezultacie między 13 a 19 listopada 1918 r. Warszawę opuściło 22 transportami kolejowymi 26 940 żołnierzy i urzędników niemieckich. Jednym z ostatnich oddziałów bojowych, jaki opuścił Warszawę, był Pułk Aspirantów Oficerskich Jabłonna. Nie odbyło się to bez zatargów. Pułk już przy przekazywaniu zbrojowni w cytadeli stawił opór III Batalionowi mjr. Czesława Szyndlera (z 2. Pułku Piechoty PSZ), następnie jego dowódca odmówił na stacji granicznej w Mławie złożenia broni. Dopiero pod presją Rady Żołnierskiej zmienił decyzję. Centralne ziemie polskie zostały oswobodzone szybko, ale procesowi temu towarzyszył opór części wojsk niemieckich, grożący poważnym niebezpieczeństwem konfrontacji zbrojnej.

Jacek Szczepański

Niniejszy artykuł stanowi skróconą wersję referatu wygłoszonego 7 listopada ub. roku podczas sesji „Drogi Polaków do Niepodległości”. Druga część artykułu, omawiająca usunięcie okupanta z Legionowa (Jabłonny) i Zegrza, ukaże się za tydzień. Więcej informacji na temat niemieckiego garnizonu w Jabłonnie nasi Czytelnicy znajdą w książce Jacka Szczepańskiego pt. „Niemiecka Piechota Zapasowa w Generalnym Gubernatorstwie Warszawskim 1915-1918”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *