Piątek 3 Września 2010 Antoni, Bartłomiej, Bazylissa, Bronisław, Bronisz, Erazma, Eufemia, Eufrozyna, Izabela, Jan, Joachim, Joachima, Manswet, Mojmir, Szymon, Wincenty, Zenon, Zenona

 
Brak pluginu Flash


Drukuj
Mordecy psów Utwórz PDF Wyślij znajomemu
15.06.2006.
Oczom kilkunastu osób, jakie w sobotę, 10 czerwca kontrolowały schroniska dla zwierząt w Krzyczkach ukazał się makabryczny widok. Po rozkopaniu ziemi wokół schroniska, z płytkich dołów wyciągnięto ciała ponad setki zamordowanych psów i kotów. Prokuratura zdecydowała o zatrzymaniu Zdzisław L., właściciela „Krzyczek” i kierowniczki tegoż schroniska, Anny Cz. Tymczasem świadkowie twierdzą, że zwierzęta mordowano też w schronisku w Chrcynnie.

Czekamy pod bramą
Akcja przeprowadzona w sobotnie południe przez opiekunów zwierząt z Mazowsza i Krakowa była przygotowana w najdrobniejszych szczegółach. Opiekunom, którzy w pewnych kręgach wypracowali już sobie przydomek „oszołomów” towarzyszyła sędzia, lekarz weterynarii i gromada dziennikarzy.
Początkowo jednak wydawało się, że i ta próba skontrolowania skończy się tak, jak i wszystkie poprzednie. Przez ponad dwie godziny przyjezdni przetrzymywani byli przed zamkniętą na głucho bramą. W tym czasie wewnątrz ogrodzenia kilka osób w pośpiechu sprzątało boksy i przyległy do nich teren. Po okolicy rozszedł się duszący zapach lizolu. Nie próżnowali też i ci, którzy zostali przed bramą. Zaopatrzeni w łopatę, poszli przekopywać ziemię w odległości  dwóch kroków od ogrodzenia. Pierwsze psie zwłoki wydobyto już po chwili.
Doły pełne zwierzęcych zwłok
Na miejsce wezwano policję. Przybyły dwa radiowozy wraz z komendantem nasielskiego komisariatu. Ściągnięta na miejsce koparka zaczęła odkrywać niesamowity widok. Dziesiątki zwierzęcych ciał w różnym stopniu rozkładu wydobywane na powierzchnię łyżką koparki. W pewnej chwili operator maszyny odmówił dalszej pracy. Pobiegł w zarośla opróżnić zawartość żołądka. W jego ślady szli policjanci, dziennikarze... Do otwartych grobów nie można było podejść na odległość stu metrów. Prace dało się wznowić dopiero po dostarczeniu na miejsce masek gazowych. Mimo to, następnego dnia ludzie zaczęli odczuwać objawy zatrucia.

Właściciel schroniska Zdzisław L., kpiąc sobie ze zgromadzonych ludzi twierdził, że w jego schronisku nie dzieje się nic niezgodnego z prawem, a za całe zamieszanie odpowiadają nawiedzone baby. W zapewnieniach tych wtórował mu Cezary Witeszczak, lekarz weterynarii nadzorujący schronisko.
Według niego działa ono wedle amerykańskich wzorców, a martwe zwierzęta zapewne podrzuciły niechętne osoby.
-Czy pan szczepił tu psy - dopytywała lekarka weterynarii przybyła wraz z opiekunami zwierząt
-Tak, szczepiłem - krótko odparł Witeszczak.
-A na co Pan je szczepił?
-Na co było potrzeba.
-A skąd te martwe psy?
-Ja uważam, że to niechętne nam osoby podrzuciły tu.
W tym duchu przebiegała cała rozmowa nie tylko z weterynarzem, ale i szefem schroniska. Sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy do miejscowych policjantów dołączył komendant Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Maz. Witeszczak przestał się uśmiechać, wkrótce zniknął zupełnie, Zdzisław L. zaszył się w głębi, a pracownicy stracili cały wigor, jaki wcześniej demonstrowali. Policja podjęła decyzję o zabezpieczeniu wszystkich dostępnych dokumentów, a później, za zgodą prokuratora, zatrzymaniu Zdzisława L. i Anny Cz. Zdaniem funkcjonariuszy istniała uzasadniona obawa mataczenia i ukrywania faktów, a nawet nakłaniania świadków do składania fałszywych zeznań.
Sam Zdzisław L., który przed laty współprowadził schronisko w Józefowie koło Legionowa, a później kandydował na radnego, może mieć postawionych wiele zarzutów. Najpoważniejszym z nich, jeśli zostanie mu to udowodnione, będzie niezgodne z prawem mordowanie zwierząt. Polskie ustawodawstwo przewiduje humanitarne uśmiercenie zwierzęcia jedynie z uwagi na nieuleczalną chorobę i zaawansowany wiek. Ciała takich zwierząt, padłych lub uśpionych, powinny być poddawane utylizacji w wyspecjalizowanych firmach. Problem w tym, że taka utylizacja kosztuje znacznie więcej niż dziesięć minut pracy robotnika w pobliskich brzózkach.
Przed oblicze prokuratora wezwano w poniedziałek Jacka Leszczyńskiego, powiatowego lekarza weterynarii w Nowym Dworze Maz. i Legionowie, który z urzędu zobowiązany jest do kontroli schronisk. Leszczyński jeszcze dwa tygodnie temu w rozmowie z naszą redakcją zapewniał, że schronisko prowadzone jest wedle najlepszych zasad a psy dobrze traktowane. Ten sam lekarz kontrolował również schronisko w Chrcynnie, dokąd trafiają psy z większości gmin powiatu legionowskiego. Tam, wedle opiekunów zwierząt, także dzieją się zaskakujące rzeczy.

To też „nasze” psy
Gminy powiatu legionowskiego podpisały umowy ze schroniskiem w Chrcynnie. Do Krzyczek dostarczał je jedynie Wieliszew. Mimo upływu kilkudziesięciu godzin, władze Wieliszewa nie były jeszcze w poniedziałek poinformowane o zaistniałych wydarzeniach. Edward Trojanowski, wójt gminy, przyznał jedynie, że kilka dni wcześniej urzędniczka UG kontrolowała warunki, w jakich psy w schronisku przebywają. Kontrola, mimo że przeprowadzona na podstawie doniesień organizacji broniących praw zwierząt, niczego niepokojącego nie wykazała.

Ręka rękę myje
Pogłoski o nieludzkim traktowaniu zwierząt w schroniskach dawało się słyszeć od dawna. W badaniu sprawy prym wiodły dwie panie z Legionowa, Maryla Chojnacka i Wiesława Burns. Obie zgromadziły opasłe teczki dokumentów, podań, skarg i petycji, jakimi zalewały urzędy, radnych i prasę. Prokuratura wszczynała dochodzenie, po czym szybko je umarzała. Powiatowy lekarz weterynarii podpisywał się pod najlepszymi  opiniami.
Jednak niepokój w środowisku dawało się wyczuć. Informacje pomiędzy pewnymi osobami przepływały bardzo szybko. Krystyna Sroczyńska jest prezesem Fundacji dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych. Poinformowała powiatowego lekarza weterynarii o zamiarze przeprowadzenia kontroli w schronisku. Wspomina, jak wkrótce potem odebrała telefon od Leszczyńskiego. Ten miał radzić, by „porozumiała” się z panem L, prowadzącym Krzyczki. Sroczyńska  zdecydowanie odmówiła. Dzień później odebrała kolejny telefon. Tym razem bezpośrednio od L. Jak twierdzi pani prezes, słowa mało kulturalne mieszały się z groźbami.
O „dziewictwie” obu podnasielskich schronisk miały świadczyć wyniki urzędowej kontroli. W ubiegłym tygodniu przeprowadził je... dr Jacek Leszczyński pospołu z urzędnikiem Urzędu Miasta w Nasielsku. Dwa sporządzone raporty wykazują, że kontrolerzy nie wykryli żadnych nieprawidłowości.

Znikające psy
Raportowaniem sytuacji w schroniskach całej Polski zajmuje się fundacja Azyl pod Psim Aniołem. Z jej danych, opracowanych za pieniądze Fundacji Batorego wynika, że w 2005 roku do Krzyczek trafiły 993 psy z 33 gmin. Samorządy zapłaciły za to blisko pół miliona złotych. Tymczasem na terenie schroniska przebywa obecnie niewiele ponad 150 zwierząt.
Podobna sytuacja jest w Chrcynnie. Tu w ubiegłym roku miało trafić 555 czworonogów. Obecnie jest ich 155. Pozostałe, według Krzysztofa Łukaszewicza, właściciela schroniska, oddano do adopcji. Nieliczne sztuki padły lub zostały uśpione. Odliczając zatem te „nieliczne” padłe, około 350 psów powinno wprost z Chrcynna trafić w ciągu roku do adopcji. Proste obliczenie wskazuje, że każdego dnia roku, do bramy schroniska winien zgłaszać się ktoś pragnący przygarnąć psa.

Młotkiem w głowę
Andrzej W., były pracownik schroniska w Chrcynnie ma inne wspomnienia: - Początkowo ludzie brali co ładniejsze psy, ale później...
Jego żona, pracująca tam dwa lata „na czarno” dodaje, że były takie miesiące, szczególnie zimą, że do adopcji nie trafił ani jeden pis.
Co zatem działo się ze znikającymi zwierzętami?
-Widziałem jak Łukaszewicz zabijał młotkiem psy - zapewnia pan Andrzej.
Co się stało z resztą zwierząt, małżeństwo W. nie wie. „Gdy przychodziliśmy rano do pracy, to psów już nie było” - mówią zgodnie. Pewne poszlaki jednak są. Świadkowie widzieli psy pozagryzane w kojcach i padające od chorób.
K. Łukaszewicz na stawiane mu zarzuty odpowiada śmiechem. - Andrzej W. tu pracował. Miał coraz to wyższe wymagania finansowe. Gdy poczuł się zawiedziony, zaczął opowiadać te bzdury - mówi.

Miska z 11 groszy?
Urzędy podpisują ze schroniskami dwojakiego rodzaju umowy. Może to być ustalona z góry, jednorazowa opłata za przyjęcie zwierzęcia do schroniska lub dzienna stawka za jego utrzymanie. Psy, które trafią do schroniska wedle drugich zasad, są tam otoczone opieką i chronione przed adopcją. Utrata takiego psa, to odcięcie źródła dochodu. Natomiast psy, za które wniesiono jednorazową opłatę, są jedynie ciężarem, który trzeba się karmić, leczyć i zapewnić dobry dach nad głową. To już żadnej interes.
Urząd Gminy w Jabłonnie na opiekuna „swoich” zwierząt wybrał Chrcynno. Za jednego przyjętego tam psa jabłonowski podatnik jednorazowo płaci właścicielom schroniska 390 złotych. Taki pies może teoretycznie żyć nawet kilkanaście lat. Zakładając, że będzie to dziesięć lat, dzienna stawka na jego utrzymanie wynosi około 11 groszy. Oczywiście, za takie pieniądze psów utrzymać się nie da. Z pomocą przychodzą więc dysponujące tłuściejszym portfelem miłośnicy zwierząt. Jednym z nich jest Wiesława Burns, która w Chrcynnie zadaszyła psie boksy, wybudowała - jak wspomina - wodociąg i wsparła je tysiącami złotych. Takich sponsorów jest wielu. Teoretycznie więc schroniska nie są firmami dochodowymi, a działają za pieniądze sponsorów. Ci jednak w ostatnim czasie odsunęli się od świadczenia pomocy np. placówce w Krzyczkach patrząc, jak Zdzisław L.  w ciągu ostatnich trzech lat wznosił swoje „ranczo” czy kupował kolejne samochody.
*
W Krzyczkach działo bardzo źle. Czy ujawnienie potwornych faktów zmusi urzędników do staranniejszej kontroli losu zwierząt i tego, na co wydawane są społeczne pieniądze?

Komentarze (13) >>
Głupoty
Napisane przez JULIA on listopad 06, 2007, 14:32

Psy same z nieba nie spadaja zacznijmy zastanawiac sie z kad one sie tam biora.Najlatwiej teraz szukac winnych w ludziach ktorzy prowadza schroniska,ze nie tak ze dorabiaja sie.Normalna mentalnosc polaka ze jak wyczuje interes to bedzie korzystaL,ALE TO NIE ONI TE PSY WYRZUCAJA Z DOMOW!

odpowiedz
Napisane przez Karol on marzec 22, 2008, 17:39

boże czy ty Julia nie rozumiesz że tu piszemy o tym schronisku że katują tam psy głodzą itp a nie o tym kto wyrzuca to też jest bardzo ważne ale poto dostają kase na psy żeby je karmić a nie bić i głodzić poczytaj jeszcze o krzyczkach

...
Napisane przez Iskalia on czerwiec 08, 2008, 20:51

ci ludzie co wykorzystują zwierzęta do takich celów jak wzbogacenie się to powinni się leczyć, jak chcą zarobić to niech sobie kupią parke płodnych rasowców i sprzedają szczeniaki, a nie zakładają schronisko smilies/undecided.gif

znieczulica
Napisane przez halina on czerwiec 13, 2008, 05:19

Z wypowiedzi pani Juli wnioskuje ze jest osoba kompletnie pozbawiona serca i pewnie sama moglaby dokonywac takiej zaglady bez skrupolow. Prace powinnismy wykonywac z sercem szczegolnie tam gdzie mamy doczynienia z zywymi istotami.A schroniska dla zwierzat sa jak domy starosci ,to co pani Julio chcialaby pani zamiast opieki i pomocy dostac mloteczkiem po glowce ??Robic majatek na cudzyms zyciu ,nawet na zwierzecym to chyba paskudne dranstwo i oby wszyscy ci ktorzy tak mysla i robia nigdy nie zaznali spokoju. pracownicy schronisk nie wyrzucaja ich wrecz przeciwnie chetnie przyjmuje ale tylko dla tego aby zgarnac kase. Caly ten podly morderczy hitlerowski gang powinien na dlugo trafic za kratki,Pan weterynarz pierwszy...to tak uczyli na studiach....Jak takiemu zostawic kochanego zwierzaka na leczenie.!!!! O Boze w zyciu.. Ze tez to sie bandyctwo Boga nie boi.Pozbawic prawa wykonywania zawodu i przywiazac sznurkiem do plotu bez wody na kilka dni a potem .....mloteczkiem wybic mordercze zamysly z tego glupiego lba....MORDERCY

******
Napisane przez magdalena on czerwiec 20, 2008, 20:44

Uważam,że ludzie odpowiedzialni za te bestialskie czyny powinni ponieść konsekwencje na całe życie. Zasługują na "lincz"do końca życia komornik powinien ściągać im pieniądze z pensji na rzecz czworonogów aby nie poszło to w zapomnienie.Pomijam fakt iż wyrzuciłabym ich na zbity pysk i szargała z błotem.Czytając w/w artykuł nawiązała mi się myśl do obozów koncentracyjnych za czasów hitleryzmu taki obóz został stworzony w Krzyczkach ale dla psówsmilies/sad.gifwalczmy z przemocą ,reagujmy na sygnały,nie bądźmy obojętni...............

...
Napisane przez pawellllll on sierpień 04, 2008, 11:11

pani julio jest pani chora i powinnaś dostać tym młotkiem w łeb.
tych ludzi co katowali te zwierzęta wsadził bym do pudła na kilkanaście lat, mieszkam niedaleko i wiem który to gość, jak go spotkam to porozmawiam z nim inaczej. zobaczymy czy będzie taki odważny.ten koleś to morderca.dostanie taki łomot że nigdy więcej nie podniesie ręki na żadne zwierze

!!!
Napisane przez aga on sierpień 09, 2008, 17:32

zastanawiam się czemu Polska to taki dziwaczny kraj????? nasi "mądrzy" smilies/grin.gif pseudo politycy wymyślają ustawy o ochronie swych tyłków a zapominają o tych maluczkich którym tacy degeneraci,mordercy,zwyrodnialcy jak julia odbieraja życie w okropny sposób!!! czy wreszcie powstanie jakaś prawdziwa policja dla zwierząt która pomści te biedne istoty?? a tak szczerze potworze to życzę ci wszystkiego najgorszego na resztę twogo marnego życia!!!

Zabic ich!!!!!!!!!!!!!1
Napisane przez ona on listopad 02, 2008, 19:11

za cos takiego to z miła checia obcieła bym mu ja....a ją nasadzila dupą na słup i jestem ciekawa czy nie odczuli by zadnego bolu Niech trafia w rece nas normalnych ludzi to pokarzemy im jak to oni traktowali te biedne psy Krotko ZABIC ICH a z lekarza zrobic meską panienke na ulicy

niech im zrobią to samo
Napisane przez diana on grudzień 28, 2008, 23:48

zamknąć ich wpudle dozywocie!!! aty cała'julio czy jak ci tam'po tym co napisałaś radze ci sie wyprowadzic z miejsca zamieszkania.bo spokoju to ty juz nie zaznasz !!!!ale to nawet lepiej.ty nie jestes 'kims"ty jestes 'czyms'co nie ma nawet odrobinę serca

witeszczak
Napisane przez dorota on maj 20, 2009, 10:40

prowadzi ten pan sklep internetowy już nigdy nic od niego nie kupię. To skandal. Takiemu to powinno się odebrać prawa wykonywania zawodu. Biedne zwierzęta. Po co je wyłapują niech lepiej sobie żyją biednie na wolności niż trafią do takiego Oświęcimia. Kto dał tym ludziom prawo do decydowania o życiu innych. Napewno nic dobrego tych ludzi w życiu już nie spotka. życzę im męki i cierpienia. Potwory

witeszczak
Napisane przez wika on grudzień 02, 2009, 10:44

Dr Czarek Witeszczak jest dobrym lekarzem i nie wierze aby byl w to zamieszany leczy mojego psa od kilku lat i mam do niego zaufanie ,co mogl zrobic ,przyjezdzal ,szczepil i odjezdzal i nie jego wina jest ze pracownicy znecali sie nad zwierzetami. czy ktos widzial ze zabil lub przyczynil sie do smierci zwierzecia ???? Nie wolno bezpodstawnie oskarzac ludzi

masakra
Napisane przez sabi on kwiecień 09, 2010, 07:42

ale ten twoj lekarz nie zorientowal sie ze brakuje psów przecież znikało ich całe mnóstwo!!! coś z nim nie tak skoro nie zauwazyl ze z dnia na dzien znikaja psy- super weterynarz pewniostawal kase dostawal za to zeby milczal. Atwoim psiakiem zajmuje sie dobrze bo pewnie za wizyte mu plaisz to jak moze zajmowac sie nim zle--chytry jest na kase.

opinia o bohaterze niniejszego artykułu
Napisane przez Johann on kwiecień 15, 2010, 19:48

Jak widac to pan Zdzisław L. to zwykłe polskie ścierwo i takiemu należy zgotowac taki sam los jaki on gotował tym biednym zwierzakom a najwiekszym przyjaciołom ludzi.Można podejrzewac, że psyt także przemyslnie łapano pod nieuwage włascicieli i gdyby to spotkało mojego psa to ten pan oberwalby caly magazynek tak jak to robiono w lasnie w lasku katyńskim bo tylko na taką kare zasluguje!

Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley

 
następny artykuł »


XX lat samorządu

Polemika w sprawie systemu odbioru śmieci

Artykuł "Czy KZB wyłudza pieniądze?" zamieszczony w TiO nr 25/2020 wywołał reakcję Urzędu Miasta Legionowo w postaci tekstu zamieszczonego na stronie internetowej ratusza. Poniżej prezentujemy stanowisko władz miasta oraz odpowiedź autora naszego artykułu

Czytaj całość
 

List do mieszkańców

List do mieszkańców Legionowa z opisem i komentarzem do obchodów 20-lecia Samorządu Terytorialnego (cz. 1.)

Czytaj całość
 

List do mieszkańców

List do mieszkańców Legionowa z opisem i komentarzem do obchodów 20-lecia Samorządu Terytorialnego (cz.2)

Czytaj całość
 

Nie warto nie konsultować

Komunalizacja terenu pod szpital to była niesamowita wartość, a zarazem szansa dla Legionowa. Niestety, wtedy się nie udało i do dzisiaj jest to odczuwalna strata dla Legionowa i całego powiatu legionowskiego. Dlatego działania ówczesnych władz gminy Jabłonna oceniam jako karygodne – mówi ANDRZEJ KICMAN. Z byłym prezydentem Legionowa oraz ze starostą JANEM GRABCEM rozmawiamy o mentalności urzędników publicznych. To trzecia część redakcyjnej debaty z okazji 20. rocznicy pierwszych wyborów samorządowych

Czytaj całość

Po co nam powiat w Legionowie?

Z okazji XX rocznicy pierwszych wyborów lokalnych rozpoczynamy cykl debat na temat osiągnięć i wad samorządu. Dziś pierwsza część rozmowy z ANDRZEJEM KICMANEM, JANEM GRABCEM i MARIUSZEM BŁASZCZAKIEM

Czytaj całość

Co i gdzie budować

Szkody wyrządzone w krajobrazie kulturowym, przestrzeni publicznej są na długie lata nie do odrobienia - mówi starosta JAN GRABIEC w drugiej części redakcyjnej debaty z okazji XX rocznicy pierwszych wyborów samorządowych

 

Czytaj całość

 

Nasza JEDYNKA

NASZA NAZWA - NASZEJ HALI
ZAKOŃCZYLIŚMY PLEBISCYT NA NAZWĘ HALI
W ostatnich dniach plebiscytu ostre starcie rozegrało się między Legionowianką i Areną Legionów.  Ostatecznie wygrała Legionowianka. List informujący o wyniku wysłaliśmy do władz Legionowa. To od prezydenta miasta zależy, czy wybrana przez mieszkańców nazwa będzie miała swoje zastosowanie.
Wszystkim, którzy wzięli udział w plebiscycie – dziękujemy.

Nasz tekst i list do prezydenta
Odpowiedź prezydenta

Najnowsze artykuły
Najcześciej czytane
Reklama

Fundusze dla Mazowsza
Mapa dotacji z funduszy europejskich
 

Legionowo Rock Festiwal 2010 VI Edycja

Ostatnio komentowane
Dla kogo MOSiR? (6 komentarzy)
Mieszkańcy przeciw zasiedzeniu (21 komentarzy)
Ada Przybył wicemistrzynią! (1 komentarzy)
"Ćwikła" i "Buncol" (1 komentarzy)
Fałszerstwo w ratuszu (11 komentarzy)
Chłopaki z Cegelni (5 komentarzy)
Musi się popsuć (3 komentarzy)
Gołębnik na 500 ptaków (3 komentarzy)
Zawracanie Wisły kijem (3 komentarzy)
LEGIONOWIANKA! (2 komentarzy)
20 LAT TiO

Prasowa wyspa szczęśliwości

Jeżeli tygodnik istnieje na rynku już od 20 lat, tzn., że trafnie wyłapuje problemy, które są istotne dla mieszkańców. Minęły czasy, kiedy czytelnik brał do ręki gazetę i czytał ją od deski do deski, dlatego dziś sukcesem wydawcy jest kiedy czytelnik czuje, że gazeta jest potrzebna społeczności. W tym przypadku świadectwem trwałej potrzeby jest utrzymanie przez tyle lat dość dużej (jak na małe społeczności) publiczności czytelniczej

 Czytaj więcej

Wszystko robiliśmy na wariata...

O początkach To i Owo mówi PAWEŁ KOZERA, wydawca tygodnika





 Czytaj więcej

Sprzedawcy weterani

 
 Czytaj więciej

Po co nam te gazety

 Czy jest sens utrzymywać takie tytuły, które nie są samorządowe, a są niezależne? Ależ oczywiście! Ściślej mówiąc: które są niezależne od władzy. Gdybyśmy temu zaprzeczyli, w ogóle zaprzeczylibyśmy samej idei wolnej prasy. Na tym polega właśnie wolna prasa – że jest ona niezależna od władz – mówi prof. WALERY PISAREK, medioznawca w rozmowie z Aleksandrą Karkowską
 Czytaj więcej

Świat przed To i Owo

 To jedyny tygodnik wydawany w Legionowie nieprzerwanie od 20 lat. Spina epokę i stanowi cenne źródło informacji bieżących i historycznych

 Czytaj więcej

Ilu kibiców, tyle list

 Piotr Kucza: – W „TiO” pracuje pan od pierwszego numeru i sport na łamach tygodnika obecny był przede wszystkim za pańską sprawą. Jakie zmiany zaszły w ciągu tych 20 lat w obliczu legionowskiego sportu?
– Generalizując i trochę upraszczając, legionowski sport przed dwudziestu laty to przede wszystkim monokultura piłkarska. Na piłkę się chodziło, o futbolu się pisało, kibiców nie brakowało.
 Czytaj więcej

Dwie Ewy

  Tygodnik To i Owo trudno sobie wyobrazić bez dwóch Ew. Gdyby tak policzyć, kto częściej ma bezpośredni kontakt z Czytelnikami, pewnie wygrałyby one. Dziennikarze mogą być w tak zwanym terenie, a Ewy zawsze trwają na swoim posterunku na półpiętrze przy Piłsudskiego, nad sklepem państwa Kusków
 Czytaj więcej
 

Archiwum
2005
2006
2007
2008
2009
Odwiedza nas 68 gości
Odwiedziło nas 3068857 czytelników


Reklama
O firmie
Mapa zasięgu
Siatka modułowa
Zamówienie drobnych
Zamówienie modułowych
Zasady zamieszczania
Cennik ogłoszeń drobnych
Cennik reklam
Adresy biur ogłoszeń
Tygodniki powiatowe
Tygodnik Pułtuski
Tygodnik Nowodworski
Czas Ciechanowa
Lokalna - powiat miński i wesoła
Portal iSerock.pl
 
   
 
Copyright 2008 Agencja TiO