|
Niepubliczna
Szkoła im Jana Pawła II oraz Niepubliczne Europejskie Gimnazjum Językowe,
powstało po prostu dzięki marzeniom i odwadze zaprzyjaźnionych i szukających
pomysłu na edukację własnych dzieci, trójki rodziców – Heleny i Roberta
Olkuckich, rodziców dziesięcioletniej Natalii oraz Pauliny Żmijewskiej, mamy
czternastoletniej Ewy.
Oprócz Olkuckich i Żmijewskich był jeszcze ktoś, bez kogo,
jak twierdzą twórcy szkoły, to skomplikowane przedsięwzięcie nie mogłoby się
udać. Był to ksiądz Zygmunt Podstawka, Proboszcz Parafii Najświętszego Ciała i
Krwi Chrystusa. Czy był tam jeszcze Duch Święty? To pozostanie tajemnicą szkoły,
wiele jednak przemawia za tym, że musiał być, bo stworzenie placówki oświatowej
od zera w dwa miesiące, to skomplikowane i trudne przedsięwzięcie - na granicy
cudu, zwłaszcza jeżeli nie ma się grubo wypchanych portfeli i żadnych możnych
układów.
Pomysł z własnego życia
Zaczęło
się od szukania sposobu na edukację naszego własnego dziecka już kiedy miało dwa
lata – mówi Helena Olkucka – chcieliśmy dać dzieciom coś ponad standardowego już
na samym progu dojrzewania i rozwoju intelektualnego a do tego potrzebna jest
dobra szkoła.
Helena Olkucka jest młodą mamą, ale już doświadczonym
nauczycielem i pedagogiem. Pracowała zarówno w szkolnictwie publicznym jak też
prywatnym. Polonistka, która ukończyła także podyplomowe studia z dziedziny
organizacji i zarządzania a takie połączenie specjalności rzadko się zdarza. Na
studiach podyplomowych poznała Paulinę Żmijewską, absolwentkę Politechniki
Warszawskiej, także dodatkowo sposobiącą się do organizacyjno - zarządczej
profesji. Mąż Pauliny Żmijewskiej znany aktor Artur Żmijewski, mógł pomysłom
edukacyjnym pań tylko kibicować z racji zawalenia obowiązkami zawodowymi.
Natomiast mąż Heleny Olkuckiej, Robert postanowił wesprzeć żonę i jej
przyjaciółkę w realizacji pomysłu tworzenia szkoły. Jak się szybko okazało
techniczne wykształcenie i zainteresowanie finansami było nieodzowne przy
realizacji inwestycji.
Kiedy rozpoczęło się poszukiwanie budynku do
przedsięwzięcia włączyła się Paulina Żmijewska, także mająca córeczkę a więc i
problem szkolny, zaprzyjaźniona z Heleną Olkucką koleżanka ze studiów
podyplomowych. Pani Paulina szybko zwróciła uwagę na Legionowo, które dobrze
znała.
- Moja obecna wspólniczka, Helena natchnęła mnie wówczas
myślą, że można założyć prywatną szkołę i że warto także zawodowo się tym zająć
– wspomina Paulina Żmijewska – ja przedtem nie myślałam o tym, raczej
zastanawiałam się nad znalezieniem odpowiedniej szkoły dla córki.
Nie była to sztuka dla sztuki
Był to moment, w którym właściwie ukonstytuował się
przyszły zarząd. Rozpoczęli prace nad wstępnym rozpoznaniem sytuacji i potrzeb
miasta pod względem edukacyjnym. Szybko okazało się, że miejsce na taką szkołę w
Legionowie jest i nie będzie to sztuka dla sztuki. Analiza tych potrzeb była
wykonana na tyle profesjonalnie że posłużyła także do późniejszego wiarygodnego
także dla banków biznesplanu.
Kiedy kościół Parafii Najświętrzego Ciała i Krwi Chrystusa
przeniesiony został z kaplicy do właściwego nowo wybudowanego obiektu i przestał
pełnić funkcję sakralną, okazało się, że jest budynek w Legionowie, doskonale
położony i odpowiednio obszerny w sensie zewnętrznych gabarytów dla niewielkiej
szkoły ale... czy ksiądz i władze kościelne sie zgodzą?
Ksiądz Proboszcz Zygmunt Podstawka znał Paulinę Żmijewską
od dziecka jako parafiankę i szybko dał się przekonać do pomysłu z umieszczeniem
placówki edukacyjnej na terenie parafii. Po konsultacjach z architektem i
zyskaniu zgody władz kościelnych podjęto szybką decyzję o wydzierżawieniu spółce
terenu i obiektu na cele oświatowe.
Idea
zaczęła się materializować
Był to czas ciężkiej próby dla wszystkich wspólników.
Podjęli oni w lipcu karkołomną decyzję, że szkoła ruszy we wrześniu a więc... za
dwa miesiące. Mało czasu na zwykły remont a co dopiero na adaptację kaplicy na
cele szkolne, załatwienie wszystkich formalności, zgód i akceptacji władz
oświatowych, budowlanych, sanitarnych, rekrutację nauczycieli. Ponadto trzeba
było pozyskać rodziców, którzy zechcą zapisać dzieci do nie istniejącej jeszcze
szkoły, która wprawdzie jeszcze nie istnieje ale ma powstać i wiadomo, że... ma
być dobra.
Wspólnicy podzielili się rolami, choć szybko okazało się ,
że kiedy trzeba, wszyscy potrafią także działać zespołowo. Sprawy merytoryczne
prowadziła Helena Olkucka, Robert Olkucki odpowiadał zwłaszcza za finanse i
adaptację kaplicy a Paulina Żmijewska za pozyskanie do szkoły dzieci. Na zdrowy
rozum wszystkie te wątki organizacyjne można by uznać za niemożliwe do wykonania
w tak krótkim czasie.
Tak naprawdę nie wiadomo jak to sie stało, że 1 września
1999 roku zabrzmiał pierwszy dzwonek. Była szkoła spełniająca wszelkie wymogi
władz i urzędów, były dzieci i była kadra nauczająca.
Kończąc podyplomowe studia z organizacji i zarządzania,
Helena Olkucka i Paulina Żmijewska napisały pracę z organizacji i zarządzania
szkołą prywatną. Mało kto wie, że zdały także egzamin z praktyki.
Szkoła przyjęła imię Jana Pawła II
- Kiedy w 1989 roku byłam na spotkaniu z Ojcem Świętym,
mówił o swoim niepokoju o stan oświaty w Polsce. Zachęcał wówczas także aby w
miarę możliwości brać sprawy we własne ręce. - wspomina Helena Olkucka - tak
się składa, że możliwości które się objawiły wykorzystaliśmy jak umieliśmy
najlepiej. Swoją drogą imię Jana Pawła II bardzo zobowiązuje.
Helena Olkucka dodatkowo ukończyła jeszcze specjalne studia
podyplomowa z zarządzania oświatą.
Pierwszy rok był trudny. Taka instytucja jak szkoła
potrzebuje kilka lat, żeby zaistnieć w środowisku. Założyliśmy to także w
biznesplanie. Początkowo nie było żadnego zysku ale z roku na rok, dzieci
pojawiało sie coraz więcej – mówi Paulina Żmijewska.
- Dzieci w tej szkole są najważniejsze – mówi Helena
Olkucka, dyrektor szkoły - kadra nauczająca zawsze przerywa rozmowę z dorosłymi
kiedy dziecko się o coś zwraca, chociaż często z punktu widzenia dorosłych może
to być nieistotne.
W Szkole Podstawowej im Jana Pawła II a także w powstałym
niedawno Niepublicznym Europejskim Gimnazjum Językowym nie ma problemu agresji,
nikt przed nikim nie szpanuje. Na pierwszym planie jest bezpieczeństwo dzieci i
to zarówno to fizyczne jak też psychiczne. - Dzieci mamy obecnie w ponad setkę -
mówi Helena Olkucka. Na razie nie planujemy wielkiego powiększenia szkoły,
chcemy zachować jak najwyższą jakość wychowania i nauczania, tak aby zawsze
zasługiwać na imię naszego patrona.
Andrzej Raciński
| Komentarze () >> |
 |
|