Ulica na prywatnym, prezydent się rozpędził
07.01.2010.

Urząd miasta wybudował drogę na prywatnej działce, która nie była na ten cel przeznaczona, po fakcie zamierza wykupić zajęty teren. To kolejny przykład lekceważenia własności prywatnej, postanowień planu miejscowego oraz łamania prawnych procedur przez władze Legionowa

Na ostatniej sesji, 30 grudnia 2009 r., rada miasta wyraziła zgodę prezydentowi na zakup 200 metrów kwadratowych gruntu przy ulicy Adama Asnyka w Legionowie za cenę 240 złotych za metr. Być może nikt nie zwróciłby uwagi na jedną z uchwał, jakich wiele podejmowanych jest podczas sesji rady miasta, gdyby nie to, że nie dotyczyła ona, jak zwykle sprzedaży gminnego gruntu, ale jego zakupu.

Jaki plan?

Ulica Asnyka znajduje się niedaleko starostwa powiatowego, pomiędzy ulicami Olszankową i Sikorskiego, biegnącą na tym odcinku przy bocznicy kolejowej prowadzącej do składu samochodów. Miejsce to jest dobrze widoczne z przejazdu przez tory kolejowe na ulicy Jana Pawła I, która biegnie do Wieliszewa przechodząc w ulicę Kościelną. Zgodnie jednak z ustaleniami planu miejscowego miasta Legionowo, ulica Asnyka jest ślepa i nie dochodzi do ul. Sikorskiego biegnącej wzdłuż bocznicy kolejowej. Najwyraźniej podczas budowy ulicy nikt, albo nie zwrócił na to uwagi, albo też sprawami własnościowymi budowniczowie się nie przejmowali. Kostkę więc położono do samego końca, przez teren prywatnej działki.

Jakie zezwolenia?

Projekt uchwały o wykupieniu części działki, na której wybudowano ulicę, był omawiany podczas obrad Komisji Rozwoju Miasta w dniu 28 grudnia 2009 r. – Rozpędziliśmy się i zbudowaliśmy więcej ulicy – przyznał wtedy prezydent Roman Smogorzewski. Nie odpowiedział jednak jasno na pytania radnego Witolda Olendra, czy gmina posiadała wszystkie zezwolenia na przeprowadzenie tej inwestycji. A także, jak to możliwe, że publiczne pieniądze zostały wydane na inwestycję prowadzoną na terenie prywatnej nieruchomości? Prezydent wręcz żachnął się, gdy usłyszał retoryczne pytanie, czy władze nie powinny dawać mieszkańcom przykładu, że należy przestrzegać prawa. W sukurs przyszedł mu radny Ryszard Brański, który stwierdził, że działanie prezydenta jest prawidłowe, bo gdyby oglądać się na procedury, to nic by się nie zrobiło.

Jakie tam procedury?

W efekcie na sesji 30 grudnia 2009 r. radni podjęli uchwałę o wyrażeniu zgody prezydentowi na zakup przez miasto około 200 metrów kw. prywatnej działki. Grunt stanowi własność państwa Czesława i Beaty S. Według uzasadnienia uchwały, części działki nr 26/8 została objęta projektem budowlano–wykonawczym przebudowy drogi gminnej. Przebudowa ta ma zapewnienić dogodny dojazd do działki przy ul. Asnyka (róg Sikorskiego) stanowiącej własność gminy oraz innych działek położonych od strony ul. Sikorskiego.
Problem w tym, że gmina nie ma prawa inwestować publicznych pieniędzy w budowę na prywatnym gruncie, nie ma prawa prowadzić inwestycji, która nie jest zgodna z postanowieniami planu miejscowego, nie ma także prawa składać oświadczeń, że dysponuje nieruchomością, na terenie której prowadzona ma być inwestycja, jeśli nie jest to prawda.

Już nas nie dziwi

To nie pierwszy przypadek działań władz miasta niezgodnych z planem zagospodarowania. Wystarczy przypomnieć sprawy: przepompowni ścieków realizowanych niezgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, w tym przepompowni przy ul. Wardenckiego, sprawę budowy budynku mieszkalnego wielorodzinnego, w miejscu po dawnym kinie „Mazowsze”, na terenie przeznaczonym wyłącznie pod usługi, sprawę zgody władz na postawienie na rynku miejskim namiotu handlowego, gdy plan zakazywał tam lokalizowania wszelkich obiektów tymczasowych, sprawę niezgodnego z prawem podziału działek pod poszerzenie ulicy Warszawskiej, sprawę niezgodnego z planem przedłużenia ul. Klonowej na odcinku pomiędzy al. Legionów i ul. Brzozową. Prokuratura bada sprawę wstrzymania na kilka miesięcy wejścia w życie nowego planu miejscowego, dzięki czemu firma Leg–bud mogła wybudować wyższy budynek i uzyskać w ten sposób dodatkowe miliony.
Do chwili zamknięcia obecnego numeru TiO nie otrzymaliśmy odpowiedzi na postawione rzecznikowi prezydenta miasta pytania: W jakiej dacie uzyskano pozwolenie na budowę lub dokonano zgłoszenia robót budowlanych na ul. Asnyka? Jaki był całkowity koszt budowy tej ulicy? Czy na etapie uzyskania pozwoleń na prowadzenie inwestycji gmina Legionowo jako inwestor posiadała prawo do dysponowania nieruchomością na cele inwestycyjne?

Jerzy Dąbczak

Zdjęcie: Ulica Asnyka jest ślepa. Najwyraźniej podczas budowy ulicy nikt, albo nie zwrócił na to uwagi, albo sprawami własnościowymi budowniczowie się nie przejmowali

Ignorancja nie popłaca

Inwestycje, które nie są zgodne z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, powinny podlegać rozbiórce. Działania więc, do jakich doszło przy ul. Asnyka, podobnie jak wydawanie publicznych pieniędzy na inwestycje znajdującą się na prywatnym terenie, stanowią przejawy niegospodarności. Należy wspomnieć, że w przypadku tym mogło także dojść do zaniedbań lub wręcz do sfałszowania dokumentów. Przystępując bowiem do prowadzenia prac budowlanych należy wraz z innymi dokumentami przedstawić oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Wszystko wskazuje na to, że urząd prawa takiego nie posiadał. Ktoś więc musiał dopuścić się albo zaniedbania, albo fałszerstwa.

J.D.

Komentarze
Prawo jest dla Kowalskiego nie dla urzędnika!
Napisane przez SHG on styczeń 08, 2010, 06:12

Czegoś tu nie rozumiem, jak to miasto nie chce udostępnić do wglądu materiałów – przecież to ich obowiązek. Gazeta niestety nie pisze czy zwróciła się na piśmie i czy dostała odpowiedź negatywną. Dostęp do wglądu ma każdy do kopiowania należy uzasadnić powód.
Nie można pisać domniemania ale można to sprawdzić. W starostwie jest wydział architektury, który musi udostępnić do wglądu pozwolenie na budowę. Według przepisów ktoś z UM musiał podpisać się pod oświadczeniem że posiada pełne prawa do nieruchomości gruntowej, czyli złożył fałszywe oświadczenie woli – to już dość poważne przestępstwo. Natomiast ze swojej strony Starostwo ma rejestr gruntów i z łatwością mogło to zweryfikować – ale niestety wszelkie weryfikacje odbywają się jedynie do celów naliczania podatków i opłat.
To nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz gdy Starostwo wydaje pozwolenie na podstawie fałszywego oświadczenia o prawie do gruntu. Zgodnie z prawem to Starostwo może teraz przeprowadzić postępowanie naprawcze, w którym uzna że takie pozwolenie nie było potrzebne. Ot łaska urzędnicza na pstrym koniu jeździ.
A tłumaczenie, że przestrzegając przepisów nic by się na dało zrobić lub zbudować – to hipokryzja, urzędnicy są nie tylko od egzekwowania przestrzegania prawa ale od jego przestrzegania.


Szukanie haka
Napisane przez Daro on styczeń 08, 2010, 08:56

Urząd Miasta wybudował drogę źle, gdyby drogi nie wybudowano za jakiś czas pojawiłby się artykuł że w Legionowie nic się nie robi
I tak żle i tak niedobrze, zawsze znajdzie się jakiś hak aby dowalić Prezydentowi
smilies/grin.giflaczego redaktor nie napisał jak wygląda nowa droga na równoległej ulicy Leśmiana, tam też był problem z własnością gruntu i kostkę brukową położono w 3/4 długosci drogi, reszta nadal tonie w błocie
To według gazety jest najlepsze rozwiązanie.
Co do drogi na Asnyka, nikt nie jest nieomylny, pomyłki się zdarzają
I na koniec najlepszym prezydentem będzie ktoś pokroju Kicmana, przez okres kadencji zrobi jeden dach na liceum i nie będzie marnotrawił pieniędzy na jakieś tam drogi czy parki

JEST W LEGIONOWIE TAKA ULICA
Napisane przez ANTONI on styczeń 09, 2010, 12:30

KTORA MA DWIE NAZWY I DWÓCH PATRONÓW JENOCZESNIE - TEGO SLUSZNEGO, KTÓRY POWINIEN BYC I TEGO UZURPATORA, TRZECIEGO ZASTEPCY DOWÓsmilies/grin.gifCY, CO TO GO WCISNELI NA CHAMA. T AK, T AK PREZYDENT SIE ROZPEDZIL.

...
Napisane przez SHG on styczeń 09, 2010, 14:02

Daro nikt nie neguje, że droga została wybudowana - to bardzo dobrze. Tylko wyobraź sobie teraz taka sytuację, że właściciel tego terenu postawi sobie bramę w poprzek tej drogi a z drugiej strony płot - to będzie miał piękny wjazd do swojej posesji wybudowany na nasz koszt.
Pamiętaj miasto chce wykupić ten grunt ale właściciel wcale nie musi go chcieć sprzedać, ponadto w sytuacji drogi lokalnej nie można go zmusić do sprzedaży tego gruntu.
Idąc dalej, ciekawe co powiesz jak miasto bez pytania Ciebie o zgodę otworzy miejski punkt zbioru makulatury w Twoim lokalu, no przecież zawsze się możesz zgodzić później.
Urzędnicy są przede wszystkim od przestrzegania prawa i procedur, które często sami uchwalają.