|
Starania wieliszewskiego Szpitala Onkologicznego o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia do tej pory nie przyniosły zamierzonego efektu. Pojawiła się jednak nadzieja, że wkrótce zakończą się sukcesem. NFZ znalazł rezerwy w budżecie, ogłosił konkurs i być może już od kwietnia placówka będzie mogła świadczyć bezpłatne usługi
Nowoczesny Szpital Onkologiczny w Wieliszewie działa od 4 stycznia br. Ze względu na niekorzystną decyzję NFZ, który tłumacząc się kryzysem, na początku roku odmówił zawarcia umowy z nowymi podmiotami, placówka może zaoferować chorym jak na razie jedynie płatne, bardzo kosztowne usługi. Z tą decyzją nie mogą się pogodzić m.in. pacjenci, których szanse na wyleczenie maleją wraz z upływem czasu. W czwartek, 4 marca wraz z personelem technicznym wieliszewskiego szpitala manifestowali pod gmachem Ministerstwa Zdrowia. To już druga tego rodzaju inicjatywa. Pierwsza, z udziałem przedstawicieli dyrekcji szpitala odbyła się 11 stycznia. Pacjentów w walce o prawo do leczenia wspierał Adam Sandauer ze Stowarzyszenia „Primum Non Nocere”.
– Szpital w Wieliszewie jest jednym z przykładów absurdów polskiej polityki zdrowotnej. Jest coś wybudowanego, co nie obciąża podatników, jest personel, świetna aparatura, jedna z niewielu w Polsce, a szpital wciąż stoi pusty – podkreśla Leszek Borkowski, organizator pikiety.
Manifestujący domagali się rozwiązań systemowych i przyznali minister zdrowia Ewie Kopacz czerwoną kartkę. – To co mówi pani minister, a to, co robimy, to dwa światy. Uważamy, że w kwestiach onkologii się nie sprawdza. Czujemy się niepotrzebni i zepchnięci na margines. Przeciwko temu protestowaliśmy – mówi Borkowski, który dwa lata temu zachorował na nowotwór pęcherza moczowego.
W przeciwieństwie do wielu pacjentów mógł na własnych rachunek leczyć się za granicą. – Gdy zaproponowano mi operację po 9 miesiącach, wsiadłem do samolotu i poleciałem do Niemiec. Za dwa dni byłem już po, ponieważ tam się nie czeka. Jest diagnoza i jest leczenie. Wiedziałem, że walczę o życie i wszystko za to życie oddam.
Narodowy Fundusz Zdrowia po ocenie swojego budżetu daje szpitalowi zielone światło i tłumaczy się ze wcześniejszej decyzji. – Musieliśmy przede wszystkim zapewnić kontrakt naszym dotychczasowym świadczeniodawcom. Po prawie kwartale okazało się, że mamy rezerwy, dlatego ogłosiliśmy konkurs – mówi Wanda Pawłowicz, rzecznik Mazowieckiego Oddziału NFZ. Procedura ruszyła 3 marca, prawo do zgłoszenia swojej oferty ma każdy, kto spełnia określone wymogi. Dużo zależy teraz od starań placówki, która powinna w terminie złożyć swoją ofertę. – Jeżeli uznamy, że spełniają wszelkie warunki, to od 1 kwietnia podpiszemy umowę – zapewnia Pawłowicz.
Nadzieję na to ma pełnomocnik dyrektora Karol Chwesiuk, który zapewnia, że wieliszewski szpital weźmie udział w konkursie.
Bez odpowiedzi pozostaje nadal kwestia podwykonawstwa, które miało być tymczasowym rozwiązaniem (wspominaliśmy o tym w TiO nr 3). Szpital złożył swoją ofertę dla Centrum Onkologii, odbyły się też rozmowy, lecz bez efektu. – Nas przede wszystkim interesuje kontrakt. Nie wykluczamy, że jeżeli Centrum Onkologii przyjmie naszą ofertę, uzupełnieniem do niego będzie podwykonawstwo – mówi Chwesiuk.
Jeżeli ostatnie działania nie wpłyną na poprawę sytuacji wieliszewskiej placówki, pacjenci zapowiadają kolejne pikiety.
Katarzyna Łoś
Zdjęcie: Pierwsza pikieta na ul. Miodowej. 11 stycznia protestowali pacjenci i pracownicy szpitala
www.powiat–legionowski.pl Komentarze
Co robią z naszymi pieniędzmi
Napisane przez Arkadiusz on marzec 18, 2010, 13:57
Jestem ciekawy gdzie idą nasze pieniądze , na własnym przykładzie wiem że u lekarza jestem 2 razy do roku niektórzy więcej a kasę pobierają co miesiąc i to nie małą , więc co z nią robią , na co idzie jak cały czas twierdzą że mają zadłużenie , a walka z czasem trwa bądź przemija
|