Facebook

JABŁONNA. Młodość musi się wyszumieć

2015-06-23 4:24:52

Na zakończenie sezonu, zgodnie z tradycją nawiązującą do Dnia Dziecka, wystąpili (21 VI) uczniowie Szkoły Muzycznej im. Szymanowskiego w Warszawie.

Rozpoczęto sonatą wiolonczelową Boccheriniego, utworem błahym, mającym – jak sądzę – więcej walorów pedagogicznych aniżeli artystycznych. Po tym wstępie, zagranym przez wiolonczelistki Julię Grzegorzewską i Urszulę Markowską a umieszczonym w programie gwoli rozruszania palców, nastąpił olbrzymi skok z wieku XVIII do XX i tu już młodzież znalazła się w swoim żywiole. Usłyszeliśmy Pory roku Piazzoli, Trio fortepianowe Panufnika iKwartet smyczkowy c-moll op. 110 Szostakowicza – muzykę awangardową, na granicy tonalności, pełną energii, jaskrawych barw, ostrych brzmień, gwałtownych kontrastów dynamicznych. Coś w guście osiemnastolatków, gdyż – jak słusznie zauważył pewien sędziwy pianista – za młodu najchętniej grywa się rzeczy dramatyczne, w wieku średnim monumentalne, a na starość pogodne.

O ile Trio Panufnika nie było pozbawione pewnego muzycznego sensu i odznaczało się logicznym tokiem, to Pory roku Piazzoli wydały mi się zlepkiem dowolności, kompozycją rozpaczliwie mierną, absolutnie wypraną z pomysłów. Jej jedyną wartością jest to, że napawa chęcią posłuchania Vivaldiego i Beethovena. Słuchając gry skrzypaczki Anny Szafraniec, wiolonczelistki Julii Grzegorzewskiej i pianistki Zofii Miksyobiecywałem sobie, że po powrocie do domu położę na talerz gramofonu płytę z Czterema porami roku(tymi barokowymi) i Symfonią pastoralną, arcydziełami pozwalającymi kontemplować prawdziwe malarstwo dźwiękowe.

Z nader inteligentnej, wysłuchanej przeze mnie po koncercie wypowiedzi altowiolisty Marcina Studniarza– który w Kwartecie towarzyszył skrzypaczkom Emilii Łupko i Julii Tonderze oraz wiolonczelistceUrszuli Markowskiej – wynika, że dzieło Szostakowicza zawiera treści pozamuzyczne. Np. w ostatniej części, Largo, pierwsze skrzypce usiłują się wybić ponad nawałnicę dźwięków wznieconą przez trzy pozostałe instrumenty. Symbolizuje to los kompozytora w stalinowskiej Rosji, jego trudną sytuację wobec nagonki krytyków zwalczających wszelkie przejawy nowoczesności w sztuce, piętnujących każde odejście od ideału, jakim dla nich była twórczość Czajkowskiego.

Ale czemu takich słów, skierowanych do całej publiczności, nie usłyszeliśmy przed koncertem, z ust pani tenże koncert prowadzącej? Byłoby bardzo wskazane, aby poprzedzający muzykowanie komentarz zawierał takie właśnie rzeczowe informacje zamiast ogólników w rodzaju „przepiękne”, „wspaniałe” itp.

ANTONI KAWCZYŃSKI

toiowo@toiowo.eu

 

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *