Facebook

JABŁONNA. Nie jestem chłopcem na posyłki

2017-01-06 9:26:06

Wójt gminy Jabłonna na naszych łamach podsumowuje pierwsze dwa lata swoich rządów, odpiera zarzuty opozycji i mówi o ważnych dla gminy inwestycjach, które ma zamiar zrealizować podczas swojej kadencji.

Już dwa lata jest Pan wójtem gminy Jabłonna. Dlatego nie sposób zapytać o podsumowanie półmetka tej kadencji, jak Pan ją ocenia?
– Startując w wyborach na wójta gminy Jabłonna brałem pod uwagę, że realizacja mojego programu potrwa 4 lata. Już jednak wiele z tego co sobie zaplanowałem udało się zrobić. Przed nami wiele inwestycji, które są w trakcie realizacji, a wśród nich moje główne założenie, czyli budowa wodociągów i kanalizacji. Jest to dla nas absolutnie priorytetowe zadanie.

No i zaczęło się coś dziać w tym temacie. Prawda?
– Tak, realizujemy już inwestycje w terenie. Natomiast największy projekt, który będziemy finansowali w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko jest przed nami. Na budowę kanalizacji i wodociągu planujemy przeznaczyć ponad 67 mln zł, a samo zadanie będzie realizowane do 2021 roku. W związku z tą inwestycją w najbliższych latach dość mocno będzie rozkopany Chotomów i Dąbrowa Chotomowska.

Czyli już Pan uprzedza mieszkańców przed utrudnieniami w ruchu.
– Utrudnienia na pewno będą. Ale jeśli przez 10 ostatnich lat nie wykorzystano czasu, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby mieszkańców, niezbędne do normalnego życia – takie jak czysta woda i kanalizacja, to teraz musimy to nadrobić.

Bycie wójtem to raczej nie łatwa sprawa. Zamiast spokojnej pracy, jest Pan poddawany z wielu stron ciągłej krytyce. Chyba nie tak wyobrażał sobie Pan pracę samorządowca?
– Ja się krytyki nie boję. Uważam, że konstruktywna krytyka jest potrzebna i jestem na nią otwarty. Czym innym jest jednak krytykanctwo, którego nie lubię i nie będę tolerował. Negować można oczywiście wszystko. Cenię krytykę, jeśli krytykujący przedstawia jakąś alternatywę i pomysł co według niego można lepiej zrobić. Jeśli opozycja w radzie gminy mnie krytykuje i nie przedstawia innego pomysłu, który moglibyśmy razem zrealizować, to trudno to nazwać konstruktywną krytyką. Bycie wójtem to trudne i wymagające zadanie, ale owocna współpraca z mieszkańcami rekompensuje wszystkie trudności.

Rozumiem, że sporą część krytyki uważa Pan za nieuzasadnioną. Czy mocno ona w Pana uderza?
– Na pewno krytyka ze strony części radnych jest demotywująca. Staram się nią jednak nie przejmować. Konsekwentnie realizuję zadania, które przedstawiłem na początku kadencji i obiecałem mieszkańcom w kampanii wyborczej.

Zapytam inaczej. Nie ma Pan łatwego życia z radnymi. Nie widać pomiędzy Wami chęci współpracy. Z czego to wynika?
– Współpraca jest wtedy, kiedy siadamy do stołu i rozmawiamy. Mamy pomysły, które możemy wspólnie realizować i się nad nimi pochylić. Dzięki pomysłom i rzeczywistej chęci do współpracy niektórych radnych wspólnie realizujemy ważne projekty. Chociażby modernizację oświetlenia czyli wymianę lamp na ledy na terenie całej gminy. To jest pomysł części radnych i my to zadanie wspólnie realizujemy. Natomiast wykonywanie poleceń radnych to nie jest współpraca, a ja nie jestem chłopcem na posyłki. Niestety niektórym radnym wydaje się, że mam jedynie ślepo wykonywać ich polecenia.

Niektórzy, jak radny Arkadiusz Syguła, zarzucają Panu, że źle rozumie Pan samorząd, gdyż sam chce Pan w nim rządzić. Jak Pan to odbiera?
– Wójt zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym jest odpowiedzialny za gminę i to ja jestem odpowiedzialny za działania, które podejmuję. Ponoszę odpowiedzialność za umowy, które podpisuję czy uchwały, które realizuję. Pan Radny o tym nie pamięta.

Czy udało się coś Panu wspólnie zrealizować z radnymi?
– Zakup i zagospodarowanie nieruchomości przy ulicy Zegrzyńskiej 1. Co prawda radni na początku nie chcieli jej kupić, ale się zdecydowali. Naszym założeniem było, żeby samo centrum gminy było naszą własnością. Uważam to za wielki sukces, ponieważ dzięki temu udało się nam między innymi zdobyć mieszkania dla rodzin z nieruchomości przy ul. Modlińskiej 130 czy powierzchnię biurową dla Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, który znalazł tam swoje miejsce. Wydział Gospodarki Komunalnej, który do tej pory znajdował się za obwodnicą na os. Przylesie, mieści się również w tym budynku, blisko urzędu. Wszystkie wydziały znajdują się teraz w jednym miejscu i jest to duża wygoda dla mieszkańców. Dzięki nieruchomości którą kupiliśmy w centrum gminy w przyszłości nie powstanie żaden market. To miejsce będzie służyło mieszkańcom.

Oponenci zarzucają Panu zły dobór współpracowników. Odniesie się Pan do tej kwestii?
– Mam w tej sprawie odmienne zdanie. To ja dobieram sobie współpracowników i uważam, że są to osoby kompetentne. Choć oczywiście zdarzyło się tak, że nie zawsze trafia się na osobę, która pozostaje z nami na dłużej. Takie sytuacje miały miejsce w Wydziale Oświaty czy Referacie Ochrony Środowiska. Natomiast podkreślam, że za dobór pracowników odpowiada wójt. To odpowiedzialność i kompetencja wójta, a nie radnych. Część z Państwa radnych wchodzi w kompetencje organu wykonawczego chcąc dokonywać zmian, czy też zatrudniać osoby, które oni uważaliby za stosowne.

Na jednej z ostatniej sesji doszło do wzajemnych oskarżeń pomiędzy sekretarz gminy Joanną Gwaderą a urbanistką Małgorzatą Frączkowską przy okazji likwidacji pracowni urbanistycznej. Przewodniczący Rady Gminy Witold Modzelewski ubolewa, że doszło do publicznego prania brudów obwiniając Pana jako wójta o to, że dopuścił do takiej publicznej konfrontacji podległych Panu urzędników. Jego zdaniem wójt tego typu sytuacje powinien wyjaśniać z pracownikami w zaciszach gabinetu. Ma rację?
– Odpowiedzialnym za porządek obrad i prowadzenie sesji Rady Gminy jest przewodniczący Witold Modzelewski. Przecież był Pan, Panie Redaktorze wielokrotnie na sesjach, które trwały 10 godzin, a nawet dłużej. Sesje nie są prowadzone w taki sposób jaki byśmy sobie życzyli. Zabieranie głosu, ucinanie rozmów, czy traktowanie części radnych inaczej niż pozostałych, to odpowiedzialność przewodniczącego. To on udziela głosu w trakcie sesji.

To akurat nieco inne spojrzenie, gdyż Witold Modzelewski mówi wprost, że to wójt często zakłóca obrady sesji wchodząc w zdanie radnym wyprowadzając ich z równowagi. W rezultacie to on musi uciszać Pana.
– Nie chciałbym oceniać pracy przewodniczącego. Sesje są nagrywane i upubliczniane, dlatego najlepiej mogą ocenić to mieszkańcy i wyrobić sobie własne zdanie, co zresztą robią.

Wasza gmina jako jedyna w powiecie legionowskim transmituje sesje Rady Gminy, również jako jedyni wprowadziliście głosowania imienne na sesjach Rady Gminy. Jak Pan myśli, z czego wynika opór pozostałych gmin przed tego typu rozwiązaniami?
– Trudno powiedzieć z czego to wynika w pozostałych gminach naszego powiatu. Podczas kampanii wyborczej deklarowałem, że urząd gminy będzie transparentny i do tego doprowadziłem. Nagrania z sesji są udostępniane w internecie, można je obejrzeć na naszym kanale na youtubie. Ale to nie jedyne działania. Od razu po objęciu przeze mnie urzędu wprowadziliśmy Centralny Rejestr Umów, który jest udostępniony na BIP–ie. Warto również podkreślić, że udostępnimy rejestr historyczny nad którym obecnie trwają prace. Jako pierwsza gmina w powiecie legionowskim udostępniamy taki rejestr umów.

Czy po dwóch latach rządzenia jest Pan mądrzejszy? Czy gdyby mógł Pan cofnąć czas, to by Pan coś inaczej zrobił?
– Te dwa lata dały mi ogromną wiedzę, doświadczenie i umiejętności, jak wygląda tak naprawdę praca w samorządzie lokalnym. Wielu rzeczy się nie spodziewałem. Okazało się, że są rzeczy, których nie da się przyspieszyć czy wręcz przeskoczyć. To dla mnie ogromna nauka. Czy bym coś zmienił? Pewnie tak, jakieś drobne sprawy. Uczymy się od małego i pewne rzeczy poprawiamy na kolejnych etapach.

Tak zwany 16. radny Andrzej Zawadzki powiedział wprost, że na niczym się Pan nie zna. Czy bolą Pana tego typu słowa?
– Szanuję każdego człowieka i nigdy nie obrażałem tzw. 16. radnego. Natomiast słowa których używa są na pewno czasem bolące. Wolność słowa to nie rzucanie obelg, czy brak szacunku dla drugiego człowieka. W gminie Jabłonna mieszka około 20 tys. mieszkańców i jeden Pan, który przychodzi na sesje bo akurat ma na to czas, nie jest dla mnie autorytetem. Jest wielu mieszkańców, czy organizacji, uczestniczących w życiu gminy i również interesujących się sprawami tej gminy, którzy nie mają czasu bywać na sesjach. Cenię ich zdanie i często rozmawiam o wyzwaniach przed którymi stoi gmina Jabłonna.

Przewodniczący Witold Modzelewski mówi wprost, że jest Pan tylko marionetką, a prawdziwym rządzącym tą gminą jest wicewójt Marcin Michalski. Jak się Pan do tego ustosunkuje?
– Mieszkańcy gminy Jabłonna w wyborach zadecydowali kogo wybierają na wójta. Dla osób które mnie znają jest to oczywiste, że nikt mną nie kieruje. Natomiast wiele sukcesów, które osiągamy mieszkańcy zawdzięczają Panu Michalskiemu. Dzięki niemu i jego zaangażowaniu wiele projektów będzie wkrótce realizowanych. Budowa wodociągów i kanalizacji to zasługi właśnie wicewójta Michalskiego. Projekt 15 km ścieżek rowerowych w ramach ZIT to również jego zasługa. Bardzo sobie cenię blisko dwuletnią współpracę z moim zastępcą.

Jak Pan myśli, czy radni tworzą opozycję względem urzędu?
– Nie chciałbym nikogo urazić, ponieważ nie wszyscy radni są w opozycji do urzędu. Natomiast jest grupa radnych, którzy są w opozycji i nie ukrywają tego. Nie wiem z czego to wynika. Natomiast z opowieści mieszkańców wiem, że dawniej też tak bywało, że ci sami radni byli w opozycji do urzędu. Może mają to w naturze?

Jak ocenia Pan działania mieszkańców, którzy usiłowali doprowadzić do referendum w gminie, aby Pana odwołać?
– Mają do tego prawo. Tutaj była zorganizowana akcja mieszkańców inspirowanych przez niektórych radnych i to trzeba podkreślić, bo też angażowali się w akcję zbierania podpisów. Natomiast to w jaki sposób jest to prowadzone, czy jakich argumentów się używa do tego, aby ktoś się podpisał pod takim wnioskiem to już inny temat. Mieszkańcy opowiadali mi jakobym rzekomo chciał zlikwidować ośrodek zdrowia, czy „rozłożyć na łopatki” szkolnictwo.

Krąży o Panu taka opinia, że łatwo obraża Pan się na media za krytykę. Wiem z własnych źródeł, że z niektórymi dziennikarzami Pan nie rozmawia. Dlaczego?
– Rozmawiam z każdym, kto się do mnie zwróci. Z mieszkańcami i dziennikarzami również rozmawiam i prowadzę dialog. Dobrym przykładem jest Pan, Panie Redaktorze. Przecież rozmawiamy, a nie zawsze pisze Pan o mnie pozytywnie. Na profesjonalnie zarządzane media nigdy się nie obrażam. Natomiast to, w jaki sposób prowadzony jest jeden z miejscowych portali, czy to co publikowane jest w jednej z gazet, bez szans jakiegokolwiek ustosunkowania się drugiej strony, przedstawiania naszych racji i argumentów to zwykła manipulacja, narzucanie czytelnikowi własnych poglądów.

To jak Pan, jako samorządowiec, ocenia sytuację w której niezależna prasa jak „To i Owo” jest atakowana przez prasę samorządową, mam tu na myśli „Miejscową”. Czy powinno dochodzić do takich sytuacji?
– Trudno jest mi się do tego odnieść. Przecież gazeta „Miejscowa” i inne media też o mnie piszą, a mieszkańcy na tej podstawie wyrabiają sobie opinię. Co mogę powiedzieć? To działa na niekorzyść przede wszystkim tych mediów.

Czy uważa Pan, że samorządy powinny mieć własne media?
– To sprawa dyskusyjna. Jednak w powiecie legionowskim każdy samorząd wydaje swoją gazetę. Gmina również ma prawo, a wręcz obowiązek by informować mieszkańców o swoich działaniach. Jeśli w mediach nie ma miejsca na to, aby zapytać drugą stronę o jej działania, to trudno też nazywać niektóre media – mediami. I jeszcze raz podkreślam, że bardzo cenię profesjonalnych dziennikarzy, którzy się angażują, starają się być obiektywni, nie mylą własnych opinii z faktami, dla których praca jest misją. Natomiast osoby, które piszą tylko po to by coś pisać nie są dla mnie dziennikarzami.

Rozmawiał Dariusz Burczyński

Fot. UG Jabłonna

Wywiad z radnym Jabłonny Adamem Krzyżanowskim przeczytasz TUTAJ

Wywiad z radną Jabłonny Dorotą Świątko przeczytasz TUTAJ

Wywiad z radnym Mariuszem Grzybkiem przeczytasz TUTAJ

Wywiad z powiatową radną i byłą wójt Jabłonny Olgą Muniak przeczytasz TUTAJ

Wywiad z radnym Jabłonny Arkadiuszem Sygułą przeczytasz TUTAJ

Wywiad z przewodniczącym RG Jabłonna W. Modzelewskim przeczytasz TUTAJ

Wywiad z byłą sekretarz UG Jabłonna Grażyną Woźnicką przeczytasz TUTAJ

Komentarze

8 komentarzy

  1. Donna Luisa odpowiedz

    Buta i brak pokory a przecież ma służyć ludziom. Pan Wójt nie zrozumiał tego !

  2. Marcin odpowiedz

    Czy tylko ja mam wrażenie, ze Jaroslaw Chodorski wciąż nie przeczytał Ustawy o samorządzie?

    1. orkisz odpowiedz

      Tego dział pr nie przewidział. 🙂 Jest w stanie napisać odpowiedzi do „wywiadów”, ale za niego nie przeczyta ustawy, bo po co? Dlatego żalenie się, że w niektórych gazetach nie może się ustosunkować, a w zasadzie pr jest lekko śmieszne. Na te wypociny pracuje połowa stanowisk. Teraz wiemy po ce dodatkowe etaciki za które my wszyscy płacimy, za wieloletnią kampanię.

  3. Kasia odpowiedz

    Jest pan dość przystojny i pewnie na tym próbuje budować swój wizerunek. Jednak nie tędy droga. Nie w ten sposób oceniam działania. Ja chciałbym mieć równą drogę, a zimą odśnieżoną. Niestety tak nie jest. Prowadzi pan tylko dyskusje z radnymi przez gazety, a to nie jest dobra metoda na na zarządzanie. Jeśli ktoś miał jakąkolwiek styczność z zarządzaniem to wie, co należy powiedzieć mediom a co nie. To wielka sztuka, ale od tego buduje się współpracę, a jak widzę panu po prostu na tym nie zależy. Bycie pierwszym i najważniejszym nie jest metodą na rządzenie. Dlatego ja oraz moi sąsiedzi nadal mają ciągle tą samą i nieodśnieżoną drogę. Dla mnie pana działania są nieefektywne. Zbyt dużo akcji propagandowych, a za mało rezultatów.

  4. CBS odpowiedz

    No ten marceting gminny to został dobrany z czyśca wyjęty. Kandydatka ze chhhhooooo a jakie doświadczenie 35 lat w samorządzie w tym 20 w fundacji i 10 kg pasztetu przerobionego.Gratuluje.

  5. wojtek kręcisz odpowiedz

    „To ja dobieram sobie współpracowników i uważam, że są to osoby kompetentne. Choć oczywiście zdarzyło się tak, że nie zawsze trafia się na osobę, która pozostaje z nami na dłużej. Takie sytuacje miały miejsce w Wydziale Oświaty…” – oj, szkoda że pan redaktor nie pociągnął tego wątku 😉

  6. optymista odpowiedz

    po przeczytaniu artykułu nadał bym tytuł, adekwatny do sytuacji ” Szczytowanie wielkiego Ch…..”

  7. Janek odpowiedz

    Niestety Pan Wójt się myli, jest chłopcem na posyłki. Wójt, burmistrz i prezydent to „chłopiec na posyłki” dla radnych. Rada decyduje co ma zostać zrealizowane a wójt ma to realizować zarządzanym przez siebie organem urzędniczym. Rada wcale nie musi łasić się do wójta ona ma mu zlecać zadania a wójt je realizuje, co najwyżej może się rady zapytać czy taki plan realizacji jest OK . Wójt to hipokryta wie o tym dobrze ale udaje że to on pełni władzę w gminie a nie rada. Obywatele nie rozumieją, że wójt, burmistrz czy prezydent to nie jest organ decyzyjny a jedynie organ wykonawczy, organ decyzyjny to „Rada”, która ustala budżet i cele. Dlatego tak ważne jest aby rada nie była zależna od wójta bo to prowadzi do patologii, czyżby Jabłonna w naszym rejonie zaczynała normalnieć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *