Facebook

JABŁONNA. „Pieniądze lubią spokój” – wywiad

2019-05-03 3:28:46

Rozmowa Martą Wojtachnią – nowo powołanym skarbnikiem gminy Jabłonna


TiO: Przez 24 lata pracowała Pani w Izabelinie z czego 11 lat jako skarbnik. Dlaczego zdecydowała się Pani zmienić pracę?
MW: Bo każdemu potrzebne są zmiany. To daje powiew świeżości, wymaga wyjścia poza dotychczasowe tematy. Można pozostawać w tym samym, znanym miejscu, albo stawiać czoła nowemu. Poruszając się tę samą, dobrze wydeptaną ścieżką nie zobaczymy nic nowego i nie wypróbujemy się. Zmiany są niezbędne dla rozwoju.
TiO: Czy można powiedzieć, że dla osoby z tak dużym doświadczeniem taka zmiana jest nadal wyzwaniem?
MW: Każda zmiana to wyzwanie. Na początek trzeba wyjść ze swojej „strefy komfortu”, a później podjąć nowe tematy, których jak wiem, w gminie Jabłonna nie brakuje.
TiO: To proszę powiedzieć, co Panią zachęciło do tej decyzji bardziej, niż sama chęć stawienia czoła nowemu? Wie Pani o naszych sukcesach, potrzebach i wyzwaniach?
MW: O sukcesach myślę, że się dowiem – wiem jakie są zapotrzebowania czyli przede wszystkim inwestycje kanalizacyjne, drogowe i oświatowe. Teraz rozpoczyna się budowa Sali sportowej – mam już też pewne pomysły, jak poprowadzić finansowo tę inwestycję by była jak najkorzystniejsza dla gminy. Na razie nie powiem nic więcej, jedynie tyle, że z jednego ze szkoleń wyniosłam pewną metodę, którą z sukcesem zastosowaliśmy w Izabelinie, a która przyniosła duże zyski. Myślę, że Jabłonna też może na niej zyskać. Co mnie zachęciło do tej decyzji? Na pewno tempo i ilość inwestycji, jakie są prowadzone w Jabłonnie.
TiO: Nie obawia się Pani, że kurs rozwoju, na którym znalazła się Jabłonna będzie bardzo wymagający?
MW: W ręcz przeciwnie. O tym, że Wójt Chodorski realizuje bardzo odważne plany słyszałam zanim jeszcze zaczęłam myśleć o pracy w Jabłonnie. Sprawdziłam budżet i Wieloletnią Prognozę Finansową i widzę, że rzeczywiście plany na najbliższe dwa lata są bardzo ambitne. Jest to wyzwanie dla skarbnika. Tu też mam pewne pomysły i sugestie o których będę rozmawiała z Panem Wójtem. Dlatego zdecydowanie mogę powiedzieć, że się nie obawiam.
TiO: Jakie uczucia towarzyszą Pani w pierwszych dniach nowej pracy?
MW: Cieszę się na myśl o czekających wyzwaniach, jestem też ciekawa moich współpracowników – myślę, że zarówno oni jak i ja czujemy pewną tremę, ale jestem przekonana, że razem sobie z nią poradzimy.
TiO: Czy pracownicy mają się czego obawiać, jest Pani bardzo wymagająca?
MW: Absolutnie nie mają się czego obawiać. Zależy mi na dobrze wykonanej pracy, ale lubię współpracę, dialog… generalnie lubię ludzi.
TiO: Podczas ostatniej sesji w Izabelinie została Pani odwołana, czy było to trudne rozstanie?
MW: Rozstanie po tylu latach pracy chyba zawsze jest trudne. Zostawiam w Izabelinie kawał swojego życia, ale też całkowicie stamtąd nie odchodzę – już jako mieszkanka będę bacznie przyglądać się temu, co się dzieje. Z resztą głośno to zapowiedziałam [śmiech].
TiO: Próbowano Panią nakłonić do zmiany decyzji?
MW: Tak i to oczywiście było bardzo miłe. Część radnych nie chciała się zgodzić na moje odejście – prosiłam podczas komisji, żeby zagłosowali za moim odwołaniem.
TiO: Jak układały się Pani relacje z radnymi?
MW: Dobrze. Naturalnie nie zawsze się zgadzaliśmy, czasami się spieraliśmy, ale to ścieranie się poglądów jest po to, żeby coś wypracować. Oczywiście, o ile jest to konstruktywne – kłótnia nikomu nie służy.
TiO: Co jest najważniejsze w pracy skarbnika?
MW: Spokój, zrozumienie i perspektywa. Hołduję takiej zasadzie „pieniądze lubią spokój”. Trzeba myśleć, sprawdzać, myśleć perspektywicznie i nie robić zbyt dużo hałasu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *