Facebook

JABŁONNA. Spadkobierca

2016-11-24 11:30:24

Gra promieni słonecznych towarzyszyła grze pianisty Andrzeja Stefańskiego, który wystąpił 20 XI z programem zawierającym dzieła czterech niemieckich mistrzów.

Światło wpadające przez wielkie okna Sali Balowej dostosowało się jakby do muzyki. Przy Utworach nocnych (Nachtstücke) Schumanna było raczej szaro, lecz potem, gdy zabrzmiały pierwsze takty pełnego radości Zaproszenia do tańca K. M. Webera, słońce wyjrzało zza chmur. Na tę zgodność światła i dźwięku zwróciła uwagę pani dyrektor Magdalena Grzelecka. Wirtuoz odrzekł, iż pochłonięty problemami odtwórczymi nie widział ani świateł, ani cieni.

O Particie a–moll BWV 827 Bacha, Sonacie E–dur op. 109 Beethovena i wymienionych wyżej opusach Schumanna i Webera można rzec: mało znane kompozycje dobrze znanych kompozytorów. (Nawet Zaproszenie do tańca w oprac. fortepianowym Tausiga nie jest tak rozpowszechnione jak wersja orkiestrowa autorstwa Berlioza.) Zapytałem artystę, czy istotnie taka intencja mu przyświecała, tzn. zaprezentować rzeczy raczej rzadko grywane, a zasługujące na częstsze wykonania. Otóż nie. Układając program profesor dostosował się do pewnych ograniczeń, jakie narzuca zainstalowany w pałacu steinway.

– Czy mając tak rozległy repertuar grywa pan profesor dla własnej przyjemności, sięgając w zaciszu domowym po dziełka najbardziej w danej chwili upragnione?
I tym razem odpowiedź przecząca. Grać i słuchać własnej gry? To już lepiej nastawić sobie płytę z Richterem, Sokołowem lub Alfredem Brendlem. Do ulubionych zajęć pana Andrzeja należy coś innego. On lubi „dłubać”. Polega to na studiowaniu przy fortepianie nowej, nieznanej jeszcze muzyki. Taki zeszyt nutowy można nawet czytać w łóżku, jak powieść. Odbiera się wszystko swoim słuchem wewnętrznym.

– Kształcił się pan u Zbigniewa Drzewieckiego. Skądinąd wiadomo, że ulubioną uczennicą tego pedagoga była Halina Czerny–Stefańska. Ta zbieżność nazwisk dwojga muzyków nie jest chyba przypadkowa?
– Najzupełniej przypadkowa.

A więc znowu kulą w płot. Wszystkie moje przypuszczenia okazały się nietrafne.
W pałacu koncertował Spadkobierca. Jak to należy rozumieć? Andrzej Stefański był uczniem Stanisława Szpinalskiego, ten zaś uczniem Paderewskiego…

Antoni Kawczyński

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *