Facebook

JABŁONNA. Wójtowi brakuje elementarnej wiedzy

2015-06-17 12:34:27

Kiedy dotychczasowa sekretarz gminy Grażyna Woźnicka wróciła do pracy po kilkumiesięcznej absencji zdrowotnej, w ciągu kilku dni zwolniono ją dyscyplinarnie. Jej obowiązki przejęła Joanna Gwadera. Poniżej prezentujemy wywiad z Grażyną Woźnicką.

Od 20 stycznia br. przebywała Pani na dość długim zwolnieniu lekarskim. Wróciła Pani do pracy dopiero 28 maja br. Jednak już 2 czerwca została Pani zwolniona dyscyplinarnie. Jakie były powody tego zwolnienia?

Grażyna Woźnicka: Tak, 28 maja wróciłam do pracy. Od razu dokonałam przeglądu pracy wszystkich wydziałów i referatów. O wszystkich zaległościach oraz braku działań poinformowałam zastępcę wójta, który chyba nie zdawał sobie sprawy z tej sytuacji. Odniosłam wrażenie, że w ogóle nie wie jak powinna przebiegać praca urzędu. Powodów zwolnienia nie znam, ponieważ te lakoniczne zapisy na rozwiązaniu umowy świadczą, że zostałam zwolniona ze stanowiska Naczelnika Wydziału Inwestycji i Rozwoju, a nie sekretarza gminy i co zastanawiające za pracę w latach 2010-2013.

Czy rozmawiała Pani z wójtem? Jak argumentował swoją decyzję?

Panu wójtowi chyba zabrakło odwagi żeby ze mną porozmawiać. Nie ukrywam, że jestem niemile zaskoczona taką postawą osoby, która piastuje stanowisko wójta. Chyba każdy odebrałby takie zachowanie jako brak szacunku do swoich współpracowników.

Czy ta wcześniejsza długoterminowa absencja była spowodowana tym, że przeczuwała Pani swój rychły koniec współpracy z Urzędem Gminy Jabłonna?

Nie, moja nieobecność nie była spowodowana obawą o utratę pracy. Decyzję o absencji podjęłam po konsultacji z lekarzem.

Mówiło się, że była Pani prawą ręką poprzedniej wójt Olgi Muniak. Czy po jej przegranych wyborach na wójta czuła Pani, że współpraca z nowym wójtem Jarosławem Chodorskim nie będzie się układała?

Nie zastanawiałam się czy współpraca będzie się układała czy nie, ponieważ uważałam, że jestem dobrym specjalistą i mogę jeszcze wiele zrobić dla mieszkańców gminy Jabłonna. Praca w samorządzie to przede wszystkim praca dla ludzi.

Na jednej z pierwszych sesji nowej kadencji, przy dyskusji o wynagrodzeniu dla nowego wójta walczyła Pani jak lwica o jak najwyższe uposażenie dla Jarosława Chodorskiego. Przewodniczący Witold Modzelewski wówczas zarzucił, że robi Pani to tylko dlatego, aby samej zachować lukratywne dochody. Jak Pani to skomentuje?

Jeżeli 6,5 tys. zł netto miesięcznie są dla Pana Przewodniczącego lukratywnymi dochodami to dla mnie nie są. Uposażenie sekretarza gminy Jabłonna nie odbiega od wynagrodzeń sekretarzy w innych gminach powiatu legionowskiego lub w starostwie. Inżynier, a taki mam zawód z 23 letnim doświadczeniem oraz uprawnieniami budowlanymi zarabia na budowie oraz w firmach budowlanych dwukrotnie więcej. Już w 2000 roku jako konsultant w projektach banku światowego, a następnie jako trener szkoleniowiec w programach przedakcesyjnych zarabiałam dwukrotnie więcej. Nie chcę przytaczać przykładów wynagrodzeń z korporacji lub spółek skarbu państwa. Chciałabym tylko zaznaczyć, że praca sekretarza polega na kierowaniu pracami urzędu a co za tym idzie zarządzaniem i koordynowaniem pracy kilkudziesięciu osób. Kilka lat temu zdecydowałam się na pracę w samorządzie i tego nie żałuję. Praca, oprócz korzyści finansowych, ma dawać również satysfakcję.

Ostatnie miesiące pracy w samorządzie nie były dla Pani udane. Najpierw przegrane wybory o fotel burmistrza w Serocku, teraz utrata stanowiska sekretarza w Urzędzie Gminy Jabłonna. Co teraz Pani zamierza?

Myślę, że warto pamiętać, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Uważam, że wynik 1800 głosów w walce o fotel burmistrza Serocka z włodarzem, który piastuje tą funkcję od 25 lat to wielki sukces, a nie porażka. Niestety, podczas kampanii wyciągnięto przeciwko mnie wszystkie działa, łącznie z nieuzasadnionym, zgłoszeniem do prokuratury. Dzisiaj mamy podobną sytuację. Wiemy, że na jesieni odbędą się wybory. W związku z wysokim wynikiem jaki osiągnęłam w wyborach samorządowych otrzymałam już pewne propozycje. Myślę, że to nie podoba się moim konkurentom i w związku z tym podjęto kroki, który miały na celu zdyskredytowanie mnie w oczach mieszkańców powiatu. Chyba nie muszę Panu tłumaczyć jaki odbiór społeczny niosą za sobą takie tytuły w prasie jak „Sekretarz Gminy Jabłonna – Grażyna Woźnicka zwolniona dyscyplinarnie.” Sprawa w sądzie pracy i sądzie cywilnym będzie trwała. Terminy ich zakończenia to w najlepszym przypadku maj, może listopad 2016. Jaki ułamek czytelników, którzy już dziś powzięli o tym informację będą czytali sprostowania, przeprosiny. Dla mnie to niepokojące, że ludzie związani z samorządem na szczeblu gminnym zamiast koncentrować się na profesjonalnym wykonywaniu swoich obowiązków skupiają się na polityce i rozgrywkach osobistych. Jeżeli chodzi o dalsze plany, to uważam , że samorząd to nie jedyne miejsca pracy na rynku. Oczywiście będę aplikowała do ogłaszanych konkursów, ale świadectwo pracy, które otrzymałam na pewno zmniejsza moje szanse na znalezienie zatrudnienia. Myślę, że w związku z nową perspektywą środków unijnych na lata 2014-2020 powrócę do zawodu trenera. Przez 15 lat prowadziłam działalność gospodarczą związaną z projektowaniem inżynieryjnym, realizacją inwestycji dla sektora prywatnego. Bardzo chętnie do tego wrócę. Nigdy nie miałam problemu z pracą. Wszystko co osiągnęłam w życiu zawdzięczam ciężkiej pracy.

Z urzędem Gminy Jabłonna była Pani związana od 2009 roku, w międzyczasie miała Pani możliwość poznać sposób pracy Olgi Muniak i Jarosława Chodorskiego. Gdyby miała Pani porównać oba style sprawowania władzy, to ku któremu by się Pani bliżej skłaniała i dlaczego?

Tak, w gminie Jabłonna pracowałam od 2009 roku, kiedy wójtem gminy była Olga Muniak. Niestety nie mogę dokonać porównania zarządzania gminą przez wymienionych włodarzy, ponieważ od grudnia 2014 roku gmina Jabłonna jest postrzegana jako nieudolna. Obecny wójt odcina się od obietnic składanych w kampanii wyborczej. Niestety w tej chwili sytuację w gminie można podsumować stwierdzeniem – brak decyzyjności i elementarnej wiedzy o samorządzie. Nie chcę podawać przykładów bo można je mnożyć. Wystarczy przeanalizować realizowane obecnie inwestycje, a raczej ich brak. Zadziwiające jest to, że wójt, który wcześniej był związany z działalnością organizacji pozarządowych i wydawałoby się, że rozumie potrzeby pracowników, w pierwszej kolejności podejmuje decyzję o remoncie gabinetów kadry zarządzającej. Szacunkowo będzie to wydatek około 90 tys. zł. Natomiast środki zarezerwowane na remont pomieszczeń w których niestety z powodu wilgoci nie ma normalnych warunków do pracy są wstrzymywane. Osobie z moim doświadczeniem w samorządzie przykro patrzeć jak praca wkładana przez wiele lat przez doświadczonego samorządowca Olgę Muniak jest marnowana.

Czy ma Pani żal do obecnego wójta o to, że stracił do Pani zaufanie?

Tak naprawdę ciężko mi powiedzieć czy wójt stracił do mnie zaufanie, czy zakończenie współpracy było spowodowane innymi czynnikami. Tak jak wspominałam wójt nie rozmawiał ze mną. Niepokojący jest brak elementarnej wiedzy związanej z kodeksem pracy, ustawą o samorządzie gminnym oraz o pracownikach samorządowych, którą wykazał się wójt i jego doradcy. Kilka lat temu ustawodawca zmienił przepisy dotyczące funkcji sekretarza gminy i jego roli w jednostce samorządowej. Kiedyś sekretarz, z-ca wójta, skarbnik były osobami powoływanymi wraz z nową ekipą rządzącą. Jednak w trakcie prac legislacyjnych uznano, że sekretarz gminy nie może być związany politycznie. To stanowisko wiąże się z apolitycznością, z kierowaniem i zapewnieniem ciągłości funkcjonowania urzędu gminy bez względu na wynik wyborczy oraz opcję polityczną.

Od 3 czerwca obowiązki sekretarza gminy pełni Joanna Gwadera, jak Pani ocenia to powołanie?

Wszyscy, którzy wiedzą, gdzie Pani Joanna Gwadera pracowała wcześniej chyba nie będą mieli wątpliwości czym jest spowodowana ta nominacja. Szkoda, że po 25 latach samorządności tak niewiele się nauczyliśmy. Dziś za działalność polityczną konsekwencję ponosi się również na polu zawodowym. Myślę, że potrzeba co najmniej dwóch pokoleń, aby można było stwierdzić, że w naszym kraju jest demokracja. Czekam na czasy kiedy wyrośnie elita polityczna, która konkurencję będzie traktowała jako mobilizację do lepszej pracy i będzie to zasadą demokracji.

Rozmawiał Dariusz Burczyński

P1080045

Podobne artykuły

Komentarze

3 komentarze

  1. ja stąd odpowiedz

    jedno drugiego …..warte 😉

  2. lEO odpowiedz

    Taki to jest „klucz francuski” będzie knuł przez cały czas inaczej nie potrafi funkcjonować, a ostatnio stał się wielkim przyjacielem wspomnianej i obrońcą. 🙂 Żałosny człowieczek.

  3. jj odpowiedz

    Może i prawda że jako inżynier pani zarabiała w 2000 roku dwukrotnie więcej ale nie te czasy. Teraz inżynier z uprawnieniami to średnio 5000 netto. I trzeba zap…. A na stołeczku w urzędzie 6500 + urlopy + płatne zwolnionka i po godzinach jeszcze klepnie się jakiś domek. Jakby pani sekretarz mogła zarabiać 13000 to by nie pracowała za 6500. Bo to tylko o 500 więcej niż idiota lub złodziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *