Facebook

KRÓTKO I NA TEMAT… Boi się jawności – bo ma coś na sumieniu

2020-12-01 9:15:07

Do kuriozalnej sytuacji doszło ostatnio na posiedzeniu jednej z komisji rady miasta. Radny z wieloletnim stażem oburzył się na informację, że posiedzenie komisji może być nagrywane. Stwierdził, że to niedopuszczalne i on nie życzy sobie, aby nagrywano to, co on mówi. O tyle było to zadziwiające, że posiedzenia komisji zawsze były jawne i mieszkańcy zawsze powinni mieć tam zapewniony wolny wstęp

Nawiasem mówiąc, w ostatnim czasie, z powodu pandemii i wprowadzenia zdalnych obrad, dostęp mieszkańców do tych posiedzeń, zagwarantowany w ustawie, został gwałtownie i chyba nie do końca zgodnie z prawem ograniczony. Ratusz nie zapewnił bowiem innej formy, np. transmisji na żywo albo nagrań z zarejestrowanymi posiedzeniami, dzięki którym obywatele mogliby śledzić ich przebieg.

Skąd na dodatek taki pomysł, jak zakaz rejestrowania posiedzeń komisji, narodził się właśnie teraz w głowie radnego? Można przypuszczać, że radni z rządzącego ugrupowania, któremu przewodzi prezydent miasta, a którzy właśnie sceptycznie odnosili się do możliwości rejestrowania obrad, mieli po temu jakiś racjonalny powód. Może nie chcieli, aby do opinii publicznej dotarły informacje, o tym, co dzieje się na posiedzeniach komisji. Możliwe też, że niektórzy z nich wstydzą się tego, co tam robią, dla wspólnego dobra. A może świadczy to o tym, że boją się kompromitacji, z powodu własnej niekompetencji, gadania bzdur, kłamstw albo braków w wychowaniu?

Na ogół, a na pewno w zdecydowanej większości przypadków, ci którzy są przeciwnikami jawności, mają coś do ukrycia. W każdym przypadku, gdy jakaś instytucja albo organ, kręcą, mataczą oraz odmawiają udzielania informacji, zasłaniając się bardziej lub mniej wyimaginowanymi względami, może to świadczyć, że nie mają czystego sumienia. Bo jakiż może być inny powód ukrywania informacji, które powinny być jawne?

Radny, który nie życzył sobie nagrywania, odwoływał się jednak do wyższych wartości, „Sugerował, że rejestrowanie posiedzenia jest czymś niegodnym, właściwym dla minionej epoki oraz narusza jego prywatność”. I tu należałoby przyklasnąć godnościowej postawie radnego i wskazać mu właściwe rozwiązanie. Nie życzy sobie rejestrowania jego wypowiedzi, bardziej ceni sobie prywatność, nic prostszego, powinien niezwłocznie złożyć mandat. Nieodłączną bowiem cechą wykonywania funkcji publicznych jest jawność wszystkiego, co się w ich ramach robi.

Jest też inna opcja. Może radny nie jest wcale taki ciemny, a chciał tylko dogryźć i utrudnić życie radnemu opozycji, który zamierzał rejestrować obrady komisji. A jednocześnie nasz bohater mógł przypodobać się prezydentowi, który lubi, jak opozycja ze wszystkim ma pod górkę. Pozostaje tylko pytanie, czy warto dla jakiejkolwiek korzyści opowiadać brednie albo inaczej mówiąc, po prostu robić z siebie głupka.

Paweł Szyling

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *