Facebook

KRÓTKO I NA TEMAT… Kosztowne odprowadzanie wody

2020-09-07 7:29:28

Podejmowane są działania w celu ograniczenia spływu wody do rzek oraz zmuszenia ludzi do oszczędzania i gromadzenie wody deszczowej w zbiornikach, oczkach wodnych itd. Jednak legionowskie władze idą pod prąd tym rozwiązaniom…


Polska jest na przedostatnim miejscu w Europie pod względem zasobów wody, ponieważ tylko 6,5 procenta wód opadowych potrafimy zatrzymywać, a 93,5 proc. spływa rzekami do morza. Jednocześnie gwałtowne zmiany klimatyczne spowodowały, że coraz większa jest konieczność oszczędzania wody, bo panuje hydrologiczna susza. Maleją zasoby wód podziemnych, a pojawiające się okresowo nawalne deszcze nie są w stanie uzupełnić tych zasobów.
Rząd planuje już podwyższenie opłat dla właścicieli nieruchomości, którzy zamiast oszczędzać i gromadzić wodę deszczową umożliwiają jej spływ albo odprowadzają ją wprost do kanalizacji. Jednocześnie ulgi mogą mieć ci, którzy będą gromadzić wody opadowe w przydomowych zbiornikach, rowach i oczkach wodnych itp.
Tymczasem w Legionowie idziemy w odwrotnym kierunku. Jeszcze kilka lat temu, deszczówka z miasta była odprowadzana do kanałku przy ul. Husarskiej, a następnie do zbiornika retencyjnego, z którego znajdował się odpływ do rowu melioracyjnego, a stamtąd dopiero do Wisły. W efekcie większość deszczówki po drodze wsiąkała w glebę i nigdy nie docierała do rzeki. A więc zasilała ona wody podziemne, tak jak jest to najbardziej pożądane.
W 2011 r. władze Legionowa zrezygnowały jednak z tego rozwiązania i deszczówkę skierowano dwiema rurami kanalizacyjnymi wprost do Wisły. Na domiar złego tereny przeznaczone kiedyś pod rozbudowę zbiorników retencyjnych, w których mogłaby być gromadzona deszczówka, nasze władze usiłowały przekształcić w tereny zabudowy mieszkaniowej. W dodatku, polityka rządzących miastem prowadzi do coraz gęstszej i wyższej zabudowy. A więc znikają tereny zielone, gdzie woda może naturalnie wsiąkać w ziemię, a przybywa zabetonowanych, nieprzepuszczalnych powierzchni.
Warto wspomnieć, że tylko w 2019 r., miasto musiało zapłacić ok. 500 tys. zł. za odprowadzanie wód deszczowych bezpośrednio do Wisły. Teraz może się okazać, że opłaty te będą z roku na rok coraz wyższe, bo władze naszego miasta idą pod prąd, nie tylko naukowym, ale również zdroworozsądkowym trendom.
Paweł Szyling

Komentarze

5 komentarzy

  1. Kostek odpowiedz

    Nie wiadomo na ile ten Cudotwórca z PWK, wyceni zamianę wody z deszczu na wodę w kranach – sama woda z deszczu jest darmowa, a płatny będzie brak zapewnienia odpowiedniej retencji wody deszczowej.

  2. Tadeusz odpowiedz

    Całe myślenie Romana S. czyli ” co tam, jakoś to bedzie” . Kolejny przykład wyjątkowej krótkowzroczności legionowskich władz…

  3. Antoś odpowiedz

    Na stronie internetowej PWK w zakładce Edukacja w fachowym opracowaniu „O wodzie pisane wierszem…” tom I strona 19 jest podany cudowny sposób, bezkosztowego odprowadzenia tej wody opadowej.
    Umiejętności Pana Gruczka są tam tak opisane:
    Co mu wyszła taka sztuczka!
    Niczym cud w pradawnej “Kanie”,
    Zmienił wodę – w naszym kranie.

    Wystarczy, że Pan Gruczek będzie zmieniał deszczówę w kranówę i problem z głowy. Dodatkowo może spaść cena wody w kranie, bo deszczówa z nieba jest za darmo.
    Genialnie proste, a jakie tanie!

    1. Krzysiek odpowiedz

      Poprawka: deszcz juz nie jest darmowy

  4. Krzysiek odpowiedz

    W połączeniu z pisowskim podatkiem od deszczu to ciekawe combo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *