Facebook

KULTURA. Urzędnik muzealny – Recital fortepianowy

2018-03-04 11:58:13

Program recitalu został ujęty w klamrę: najpierw Polonez f-moll Marii Szymanowskiej, na koniec Andante spianato i Polonez Es-dur op. 22 Fryderyka Chopina. Poza tym usłyszeliśmy tegoż kompozytora Etiudę h-moll op. 25, Sonatę b-moll op. 35 i Balladę g-moll op. 23


Na afiszach czytamy: „W pobliżu Chopina”. Czuję potrzebę zmodyfikowania i ukonkretnienia tego górnolotnego nagłówka, napiszę zatem: „W pobliżu urodzin Chopina”. Od urodzin wielkiego muzyka mija 208 lat. Organizatorzy imprez kulturalnych, pragnący dla uczczenia rocznicy urządzić koncert, nie są skrępowani. Koncert może się odbyć w dowolnym dniu pomiędzy 22 lutego a 1 marca. Przyjaciół, których to interesowało, Fryderyk informował: „Urodziłem się 1 marca.” Natomiast w jego metryce widniało: 22 lutego. Która data jest prawdziwa? Tego się już nigdy nie dowiemy. Możemy ją określić tylko w przybliżeniu.
24 lutego, a więc w pobliżu urodzin Chopina, zagrał szereg jego arcydzieł legionowianin Wojciech Kruczek. Ale nie o wykonawcę chodzi mi w tej chwili. Chcę podkreślić coś, co jest piękne i ważne: w gęsto zapełnionym kalendarzu legionowskich imprez kulturalnych nie zabrakło twórcy, który jest największą postacią w polskiej sztuce.
Pomimo mroźnej pogody koncert przyciągnął niemało słuchaczy. Być może było wśród nich sporo melomanów, którzy codziennie sięgają do swej kolekcji nagrań, by napawać się interpretacjami największych chopinistów, jak Horowitz, Hofman, Richter, Benedetti Michelangeli, Sofronicki, Małcużyński, Czerny-Stefańska, Pollini – długo jeszcze można by wyliczać. Koneserzy rozsmakowani w sztuce wymienionych tytanów fortepianu są siłą rzeczy potwornie wymagający, toteż gra 22-letniego studenta konserwatorium musiała pozostawić pewien niedosyt. Ale i dla nich, jak sądzę, czas spędzony w sali ratuszowej nie był stracony. Pan Wojciech miał szczęśliwy pomysł umieszczenia w programie Poloneza Marii Szymanowskiej. Jest to kompozycja śliczna i zupełnie, w przeciwieństwie do opusów Chopinowskich, nie ograna. Choćby dla tej jednej perełki warto było pofatygować się do ratusza.
Zapowiedź recitalu była u nas w redakcji okazją do dyskusji. Mój kolega redakcyjny Kuba uważa, że muzyk powinien prezentować publiczności coś własnego. Natomiast serwowanie wykutego na blachę utworu innego autora wydaje się memu młodemu koledze czymś dziwacznym, żeby nie powiedzieć: absurdalnym. Wedle jego słów: „To jest tak, jakby cudzy artykuł prasowy podpisać własnym nazwiskiem.”
W odpowiedzi powołałem się na zdanie austriackiego pianisty Alfreda Brendla. Przyrównywał on swą artystyczną działalność do roli, jaką pełni urzędnik muzealny, wykonawca testamentów albo… akuszer. Istotnie, są to wszystko specjalności nader pożyteczne. Najskromniejsza rola pianisty polegałaby na czynnościach kustosza, który ma w swej pieczy zbiory muzealne, czyli twórczość kompozytorów dawnych epok. Poważniejszą funkcję pełni wykonawca testamentów. Dzieło sztuki muzycznej to testament; pianista dba o to, aby wola wielkiego zmarłego była co do joty spełniona, to znaczy, aby w swej interpretacji danego utworu uszanować intencję twórcy. Zadanie najwznioślejsze i najbardziej odpowiedzialne to zadanie akuszera, którego sprawne palce przyczyniają się do narodzin zdrowego dziecięcia. Dzięki cudownie wyszkolonym palcom Światosława Richtera Chopinowskie Scherzo E-dur urodziło się w kwitnącym stanie.
A kim jest obecnie Wojciech Kruczek? Jest jeszcze urzędnikiem muzealnym. Nie wątpię, że z biegiem czasu stanie się skrupulatnym wykonawcą testamentów, a koniec końców osiągnie owo najwyższe stadium.

Antoni Kawczyński

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *