Facebook

LEGIONOWO. 77 lat temu, 4 sierpnia w Legionowie zakończyło się Powstanie…

2021-08-04 6:30:52

Legionowo. Plac Bojowników o Wolność i Demokrację (obecnie Rondo Armii Krajowej). W latach 1946-1966 stał tu krzyż dla uczczenia poległych żołnierzy Wojska Polskiego i Ruchu Oporu 1939-1945 pod którym w 2. połowie lat 40. XX w. odbywały się pierwsze w Legionowie uroczystości upamiętniające Powstanie Warszawskie (ze zbiorów Muzeum Historycznego w Legionowie).

Legionowo było jedyną miejscowością poza Warszawą, na której ulicach w sierpniu 1944 r. toczone były walki Powstania Warszawskiego. Poniżej prezentujemy najnowsze, oparte na dokumentacji archiwalnej, ustalenia dotyczące przebiegu działań powstańczych na terenie I Rejonu Legionowo

W obliczu nadciągającej Armii Czerwonej w ostatnich dniach lipca 1944 r. Niemcy w pośpiechu ewakuowali instytucje cywilne i jednostki wojskowe z prawego brzegu Wisły. Do porzuconych koszar w Legionowie weszła ludność cywilna i żołnierze Armii Krajowej. Z podpalonych przez Niemców magazynów wynoszono żywność, wyposażenie wojskowe i broń. Wiadomość o tym bezprecedensowym wydarzeniu dotarła do Komendy Głównej AK. Gen. Tadeusz Bór-Komorowski, wymieniał później zajęcie koszar w Legionowie, jako jeden z kilku doniosłych faktów, które przyczyniły się do podjęcia decyzji o ogłoszeniu powstania w Warszawie.

I Rejon Legionowo „Marianowo-Brzozów” wchodzący w skład VIII Obwodu „Obroża” Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej został ujęty w planie operacyjnym powstania warszawskiego z zadaniem blokowania dostępu do stolicy od strony Modlina i Zegrza. Zadanie to miano realizować siłami I Batalionu Legionowo, II Batalionu Jabłonna i III Batalionu Nieporęt.

Najwcześniej do akcji przystąpił III Batalion Nieporęt. 30 lipca 1944 r. oddział pod dowództwem ppor. Zygmunta Mireckiego „Zima” wkroczył do obozu jenieckiego w Beniaminowie uwalniając więzionych tam jeńców sowieckich. W tym samym czasie pluton 722 por. Stefana Regulskiego „Niedźwiedzia” przygotowywał się do zajęcia opuszczonych koszar w Zegrzu Południowym i zabezpieczenia przeprawy przez Narew. Jednak z powodu niespodziewanego pojawieniem się na tym terenie dywizji pancernej SS „Totenkopf” akcję odwołano. Zagrożenie okrążeniem przez napływające jednostki niemieckie zmusiły „Zima” do opuszczenia Beniaminowa 1 sierpnia ok. godziny 14.00. III Batalion na kilkanaście dni ograniczył swoją działalność do zadań wywiadowczo-dywersyjnych i nie przystąpił do wykonywania rozkazu o godzinie „W”. Podobna sytuacja zaistniała w Jabłonnie, do której od godzin porannych 1 sierpnia zaczęły napływać oddziały dywizji pancernych „Herman Göring” i „Viking”. Niemcy rozłożyli się obozem na terenie parku pałacowego i rozstawili punkty kontrolne na ulicach z nim sąsiadujących.

W związku z trudnościami komunikacyjnymi rozkaz o wybuchu powstania dotarł do komendanta I Rejonu Legionowo ppłka. Romana Kłoczkowskiego „Grosza” 1 sierpnia 1944 r. około godziny 16.45. Rozpoczęcie działań zgodnie z rozkazem o godzinie 17.00 nie było możliwe. Podjęto decyzję, że poszczególne oddziały będę przystępować do akcji w miarę zyskiwania zdolności bojowych począwszy od godziny 18.00. Mobilizacja na terenie I Batalionu Legionowo objęła 860 osób.

Sztab I Rejonu Legionowo miejsce postoju miał wyznaczone w budynku Szkoły Handlowej przy ul. Kopernika. Jeszcze przed godziną 18.00 zauważono niemiecki patrol motocyklowy jadący od strony szosy w kierunku dworca. Oddział ochrony sztabu I Rejonu (dowodzony przez ppor. Bronisława Majchrzyka „Kajtka” / „Małego”) wsparty przez oddział ochrony sztabu I Batalionu (pod dowództwem plut. Jana Sucheńskiego „Dżona”) zorganizował zasadzkę. Powstańcy zajęli stanowiska, kryjąc się za płotami w sąsiedztwie poczty i wzdłuż ulicy Kopernika. Niemcy zostali wzięci w krzyżowy ogień. Dwóch z nich zginęło na miejscu, trzeci przeskoczył przez płot i pod osłoną budynków wycofał się torami kolejowymi na stację. W ślad za motocyklem od strony przejazdu nadjechał czołg, który rozpoczął ostrzał z działa i pistoletu maszynowego domów przy ulicy Kościuszki. Wydarzenia te skłoniły dowództwo I Rejonu do przeniesienia sztabu na Bukowiec.

Ksiądz Wacław Szelenbaum nad trumną Sławka Klejmenta przed kościołem parafialnym w Legionowie, 5 sierpnia 1944 r. (ze zbiorów Muzeum Historycznego w Legionowie).

Około godziny 18.00 na przepuście pomiędzy Chotomowem a Legionowem-Przystankiem udało się wykoleić niemiecki pociąg budowlany tzw. Bauzug. Z torów wypadła lokomotywa oraz trzy pierwsze wagony. Niemcy z ostatnich, niewykolejonych wagonów zaczęli ostrzeliwać okolicę. Do walki z nimi przystąpiły plutony 707. kpr. Jana Raczyńskiego „Wiosny” i pluton 708. ppor. Zygmunta Dąbrowskiego „Błyskawicy”. Niemcom przyszły z pomocą dwa samochody pancerne z Jabłonny. Zostały jednak przypadkowe ostrzelane z ckm przez załogę pociągu co skłoniło je do odwrotu. Nim jednak do tego doszło w walce z nimi zginął Mieczysław Wójcik „Wierzba”. Jest on uznawany za pierwszego poległego w czasie powstania w Legionowie. W końcu Niemcom udało się wezwać z pociąg ewakuacyjny, którym odjechali w kierunku Nowego Dworu Maz. Na miejscu pozostał wykolejony wagon sanitarny, którego wyposażenie trafiło do szpitali powstańczych w Chotomowie i w Legionowie.

W tym samym czasie 2. i 4. kompania wkroczyły na teren opuszczonych koszar w Legionowie i wybudowały barykady przy zbiegu szos Zegrzyńskiej i Strużańskiej. W obronie barykad nocą 1/2 sierpnia toczono bój z niemieckimi czołgami, które nadjechały od strony Jabłonny.

2 sierpnia prowadzane były walki o utrzymanie kontroli nad szosą Jabłonna-Zegrze na odcinku dzisiejszej ul. Warszawskiej. Operację rozpoczął wydzielony z 3. kompanii pluton 709. plut. pchor. Stanisława Stamirowskiego „Czarnego” atakując o świcie grantami niemieckie czołgi nadjeżdżające od strony Jabłonny. W akcji tej udało się uszkodzić co najmniej jeden czołg. Przed południem w walkę włączyły się 2. kompania ppor. Zenona Janikowskiego „Rysia”, 4. kompania ppor. Teofila Kowalewskiego „Zygmunta”, 6. kompania ppor. Jana Raczkiewicza „Motora”, pluton 702. z 1. kompanii oraz oddział Narodowych Sił Zbrojnych por. Witolda Bielawskiego „Rexa”. W trakcie walk polegli trzej 16-letni harcerze Szarych Szeregów – Sławek Klejment, Zenon Kałamaja i Zbigniew Zakrzewski.

3 sierpnia Niemcy wysłali w rejon Chotomowa tzw. pancerką – improwizowany pociąg pancerny. Przywiezione nim oddziały przeprowadziły operację odwetową na ludności cywilnej w rejonie wykolejenia pociągu. Przeciwstawiła im się 3. kompania oraz plutony przerzucone znad szosy Jabłonna-Zegrze. Z pomocą przyszedł również oddział Armii Ludowej z III Parceli. Walki trwały około ośmiu godzin. W ich trakcie poległ m.in. dowódca 3. kompani ppor. Stefan Krasiński „Kacper”. Niemcy ostatecznie wycofali się uprowadzając grupę cywili, z której 26 mężczyzn zostało następnie zamordowanych na terenie fabryki krochmalu w Nowym Dworze Maz.

4 sierpnia w związku z informacją o zakończeniu działań powstańczych na warszawskiej Pradze i napływem nowych jednostek niemieckich w okolice Legionowa ppłk. Kłoczkowski wydał rozkaz o zakończeniu walk w Legionowe i demobilizacji I Batalionu. Z grupy ochotników sformowano 280-osobowy batalion pod dowództwem por. Bolesława Szymkiewicza „Znicza”, który miał prowadzić działania w lasach na południowy-wschód od Legionowa (głównie na terenie dzisiejszej dzielnicy Warszawa-Białołęka). Na tym samym terenie działał również oddział ppor. Stefana Ziembińskiego „Soplicy” z II Batalionu Jabłonna. Z żołnierzy III Batalionu Nieporęt sformowano kompanię „Korab” ppor. Konstantego Radziwiłła działającą w lasach nieporęckich oraz kompanię „Oko” ppor. Władysława Danielewicza działającą nad Narwią w okolicach Wieliszewa.

Płk Roman Kłoczkowski „Grosz”, komendant I Rejonu Legionowo w dniach Powstania Warszawskiego. Fotografia z okresu powojennego (ze zbiorów Muzeum Historycznego w Legionowie).

Wszystkie te oddziały brały udział w akcjach pomocy walczącej Warszawie. Do największej doszło nocą 14/15 sierpnia 1944 r., kiedy zaatakowane zostały stanowiska niemieckie nad Kanałem Żerańskim, w rejonie stacji Warszawa-Praga oraz w rejonie Annopola i Nowego-Bródna.

Ważnym zadaniem realizowanym przez struktury I Rejonu była organizacja w rejonie Choszczówki punktu przerzutowego dla powstańców, którzy opuścili warszawską Pragę. Do końca sierpnia 1944 r. przeprawiono na lewy brzeg Wisły w co najmniej sześciu grupach ok. 270-280 żołnierzy.

Pod koniec sierpnia Niemcy rozpoczęli akcję pacyfikacyjną na terenie I Rejonu w wyniku której pojmano i zamordowano m.in. ppor. Konstantego Radziwiłła i ppor. Władysława Danielewicza. Aresztowania dotknęły również członków AK w samym Legionowie. W egzekucjach zamordowano m.in. kapelana AK ks. Wacława Szelenbauma oraz Jerzego Siwińskiego, kierownika Szkoły Handlowej i organizatora tajnego nauczania.

Wobec zwiększenia się liczby oddziałów niemieckich na początku września 1944 r. zdecydowano o przerzuceniu na lewy brzeg 200-osobowego batalionu pod dowództwem por. „Znicza”. 8 września oddział przedostał się na drugi brzeg rzeki na teren Rejonu VIII – „Łęgów”-Młociny. Tego samego dnia dotarł bez strat własnych do dowództwa Grupy Kampinos. Batalion legionowski objął czatę w miejscowości Brzozówka, ubezpieczając oddziały puszczańskie od północy. Stoczył wiele krwawych potyczek i wykonał szereg akcji bojowych. Polegli w tych walkach powstańcy spoczywają m.in. na cmentarzu na Tarchominie.

Po rozbiciu przez Niemców 29 września 1944 r. pod Jaktorowem Grupy Kampinos z ocalałych żołnierzy batalionu legionowskiego sformowany został ok. 40-sto osobowy oddział, który pod dowództwem ppor. Mieczysława Smereka „Czcibora” wydostał się z okrążenia i przedarł się w Góry Świętokrzyskie.

Rafał Degiel – autor książki „Powstanie Warszawskie na terenie I Rejonu Legionowo”.

Komentarze

2 komentarze

  1. Marian odpowiedz

    Nie jest sztuką dać się zabić. Powstańcy w Legionowie wykonali swoje zadania przy niedużych stratach w ludziach i dlatego działania te należy ocenić jako sukces na miarę posiadanych możliwości.
    Bohaterstwa i skuteczności działań bojowych nie mierzy się ilością zabitych i rannych. Przynajmniej mądrzy tak nie mierzą.
    Jest dokładnie odwrotnie, wśród dobrze wyszkolonych oddziałów jest zazwyczaj najmniej ofiar. Dużo więcej jest wśród cywilów, oddziałów obrony terytorialnej, pospolitego ruszenia i innych ludzi na prędce wcielonych do wojska.

  2. hahaha odpowiedz

    No to faktycznie się na walczyli w tym całym Legionowie. A ilu zabitych. Nic tylko szczycić się tym, że się bali okupanta…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *