Facebook

LEGIONOWO. Czasem mniej znaczy więcej

2016-12-07 3:56:56

Przewodniczący stowarzyszenia Nasze Miasto Nasze Sprawy Bogdan Kiełbasiński odniósł się do wydarzeń z ostatniej sesji Rady Miasta, gdzie Józef Dziedzic ogłosił rozwiązanie klubu radnych NMNS.

Sądziłem, że po nieudanej próbie odwołania Zarządu Legionowskiego Stowarzyszenia Promocji Samorządności NASZE MIASTO NASZE SPRAWY władze miasta zachowają powściągliwość w swych wypowiedziach. Tym bardziej, że z publikacji medialnych oraz informacji zamieszczanych na portalach społecznościowych przez ludzi blisko związanych z legionowskim ratuszem można było wnioskować, że mocno kibicowały temu odwołaniu. Jednak emocje wzięły górę i na łamach „Gazety Miejscowej” wypowiedział się na ten temat nawet zastępca prezydenta Piotr Zadrożny. Ubolewał nad sprawą rozwiązania Klubu Radnych NASZE MIASTO NASZE SPRAWY, o czym poinformował na ostatniej sesji Rady Miasta jego dotychczasowy przewodniczący Józef Dziedzic. Troska byłaby może i na miejscu, gdyby nie fakt, że rezygnacje kolejnych radnych z członkostwa w Klubie to właśnie efekt polityki prowadzonej przez prezydenta. Nasi radni stawiani byli przed trudnym wyborem: „albo popierasz bezkrytycznie działalność władzy, albo jesteś skazany na marginalizację”, a to oznacza brak możliwości realizacji jakichkolwiek inicjatyw na rzecz mieszkańców. Mogą je przeprowadzać przede wszystkim „prezydenccy radni”. W ten sposób blokowana jest możliwość skutecznego wypełniania mandatu społecznego zaufania, jakiego udzielają każdemu radnemu wyborcy. Czy można się dziwić, że pod taką presją dochodzi do podziałów i podejmowania decyzji, które wymagają dokonania wyboru tzw. „mniejszego zła”? Tak nie powinno być. Można tylko współczuć tym, którzy musieli je podejmować.

Okazało się jednak, że wbrew intencjom dążącym do podporządkowania Stowarzyszenia ośrodkowi władzy, niekwestionowana większość członków zdecydowała inaczej. Chcą Stowarzyszenia, które będzie stało na straży praworządności samorządu, dbało o transparentność w rozporządzaniu finansami gminnymi i wreszcie Stowarzyszenia otwartego na problemy mieszkańców, służącego pomocą w ich rozwiązywaniu. Niestety, obecne władze, nie tylko miasta, ale również tak dużej organizacji, jak legionowskiej spółdzielni mieszkaniowej, wydają się być głuche na coraz głośniej artykułowane przez mieszkańców problemy. Nawet te bardzo już dokuczliwe, jak dogęszczanie zabudowy wielorodzinnej, czy też szkodliwego dla zdrowia i życia mieszkańców zanieczyszczenia powietrza. Zamiast działania na rzecz poprawy sytuacji w tym względzie, intensywnie szuka się pomysłów na przysłowiowe „zamiatanie pod dywan” tych problemów. Dlatego takie Stowarzyszenia jak nasze są potrzebne. Cieszy też bardzo, że powstają nowe, które są oddolną inicjatywą mieszkańców. To znaczy, że pomimo intensywnych działań legionowskiej władzy na rzecz powstawania fundacji, stowarzyszeń, czy organizacji pomocowych „sterowanych centralnie” i finansowanych z budżetu miasta, nie udało się zupełnie zmonopolizować tego obszaru aktywności społecznej.

Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że ten sztucznie wywołany kryzys przyczynił się do wzmocnienia naszego Stowarzyszenia. Odnotowujemy jeszcze większe zainteresowanie naszą działalnością. Chcemy być pomocni mieszkańcom i postaramy się takimi być w przyszłości. Mamy nadzieję zaskoczyć mieszkańców nowymi pomysłami na Legionowo. Wśród nas jest wiele mądrych osób, które potrafią i chcą działać na rzecz lokalnej społeczności. To duża odpowiedzialność, ale zajmujemy się tym już blisko od 20 lat. Tyle lat naszej działalności upłynie właśnie w przyszłym roku.

Bogdan Kiełbasiński
Prezes Legionowskiego Stowarzyszenia Promocji Samorządności
NASZE MIASTO
NASZE SPRAWY

Komentarze

6 komentarzy

  1. xx odpowiedz

    to tak jest, jak byle jaki włodarz „rs” straszy ludzi, którzy potrafią mu powiedzieć ” to nie deszcz, to w gębę ci plują”. Ale jeszcze chwilka, a może mniej i „rs” pójdzie z torbami – oby tylko prokuratura się nie bała.

  2. Marcin odpowiedz

    Dopóki Bogdan kiełbasiński nie wystąpi otwarcie przeciwko romanowi, nie za bardzo jest o czym gadać. Tożsamości stwoarzyszeniu nadal brak, programu nie widać a czynownicy jakoś dziwnie unikają konfrontacji ze smogorzewskim, jełopem zadrożnym czy rosiakiem. Przypadek?

  3. Filantrop odpowiedz

    Te skradzione parówki, jeszcze mocniej zewrą nasze szeregi

  4. tadek odpowiedz

    Masz rację Tadziu, to nie spiskowa teoria dziejów, w legionowskim samorządzie mamy do czynienia z patologią. Radni, którzy decydują o kierunkach działania prezydenta, przyjmują sprawozdania z jego działalności, uchwalają budżet gminy, podejmują uchwały w sprawie udzielenia lub nieudzielenia prezydentowi absolutorium są od niego zależni, np. Pachulski – pracownik Starostwa, Bogucka – Frańczak – jej matka prezes KZB, Łaniewska – pracownik KZB, Borkowska, Woźniak – pracownicy SML-W, Głażewski – biuro poselskie Grabca, Piętka – lokalny biznesmen dzierżawiący działki od miasta, Zawada – pracownik PEC, Marcin – brat prezydenta…

  5. tadek odpowiedz

    Tadziu, żyjesz spiskową teorią dziejów…Gotów założyć się jestem, że jesteś wyborcą bolszewickiej partii założonej przez słynnego konowała z żoliborza, zwanego dyktatorkiem…To że on nasrał w naszym polskim Ogrodzie, nie znaczy że każdy włodarz miasta robi u siebie, w swoim ogródku to samo, pomyśl człowieku zanim coś znowu napiszesz

  6. tadek odpowiedz

    Panie Bogdanie popieram to co Pan mówi, ale trzeba trochę ostrzej mówić o tym draństwie w legionowskim ratuszu. Bo to jest grupa trzymająca władzę tylko dla siebie i dla ochrony swoich interesów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *