Facebook

LEGIONOWO. Doszli do Kątów Węgierskich

2020-06-15 6:51:37

Pocztówka z okresu I wojny światowej. Niemieccy piechurzy na terenie jabłonowskiego garnizonu. Drugi budynek od lewej, to istniejąca do lat 90. siedziba tutejszej jednostki (później kasyno i biblioteka). To tu prawdopodobnie odbyła się narada generałów Hallera, Latinika i Żeligowskiego
Zdjęcie ze zbiorów Jacka Szczepańskiego

1920 roku tu, pod Warszawą miało miejsce kilka wojennych epizodów, które zdecydowały nie tylko o istnieniu państwa polskiego, ale też o obliczu Europy. Prawie zupełnie nieznana pozostaje rola,.jaką w tamtych wydarzeniach odegrała osada, nosząca wtedy od roku dumną nazwę 

Gen. Lucjan Żeligowski,
w 1920 roku dowódca
10. Dywizji Piechoty

Dowództwo Frontu Północnego Rozkaz Operacyjny Nr 3811/III dn. 13 VIII 1920 r. Ściśle tajne III 2)

10. dywizja piechoty, jako rezerwa Frontu Północnego, czeka od świtu w pogotowiu bojowym w Jabłonnie, dokąd przybędą autobusy w możliwie wielkiej ilości, skierowane tam przez Dowództwo Frontu. Dowództwo dywizji utrzymuje bezpośrednią łączność z Dowództwem Frontu, przy stacji telefonicznej dyżuruje stale jeden oficer.
J. Haller generał broni i dowódca

Powyższy rozkaz doskonale obrazuje napięcie towarzyszące działaniom wojennym w bitwie Warszawskiej. Pod Radzyminem przelały krew zarówno oddziały obrońców, jak i najeźdźców. W połowie sierpnia położenie wojsk polskich zaczęło stawać się krytyczne. W tej atmosferze 14 sierpnia 1920 roku w Jabłonnie – Legionowej (obecnie Legionowo) rozpoczęła się około godziny 15. brzemienna w skutki narada
Spotkaniu przewodniczył dowódca Frontu Północnego gen. Józef Haller. Jego rozmówcami byli dowódca 1. Armii gen. Franciszek Latinik oraz dowódca 10. Dywizji Piechoty gen. Lucjan Żeligowski. Wkrótce generałowie podjęli decyzję, która zaważyła na losach bitwy. Postanowiono mianowicie wysłać do boju pod Radzyminem 10. wspomnianą 10. Dywizję Piechoty gen. Żeligowskiego.

Ostatnia deska ratunku

Jednostka ta zdążyła uzupełnić swoje stany po powrocie znad Dźwiny. W jabłońskich (legionowskich) koszarach odpoczywali żołnierze 28. i 29. pułków piechoty. tworzyły one XIX Brygadę, którą dowodził płk Wiktor Thommee. W pobliskim Chotomowie zakwaterowano 30. pułk piechoty, natomiast w okolicach Nieporętu 31. pp (zatrzymany w odwodzie do 17 sierpnia).
Dywizja liczyła około 6 tysięcy żołnierzy. Na jej wyposażeniu znajdowało się ok. 75 ciężkich karabinów maszynowych. Tworzyła ona odwody dowództwa Frontu Północnego. Stałą się ostatnią deską ratunku i wybawieniem, po które sięgnięto 15 sierpnia. Niebawem 10. Dywizja Piechoty wraz ze zdziesiątkowaną
11. DP i 1. Dywizją Litewsko-Białoruską przełamały front pod Radzyminem. Wieczorem
15 sierpnia do miasta wkroczył 30. pp, dowodzony przez ppłk K. Jacynika.

Szosa jak telefon

Dowódca 10. Dywizji, gen. Lucjan Żeligowski w książce „Wojna 1920 roku” wspomina naszą poczciwą szosę Strużańską:
„Jeszcze przed świtem wyruszył 30 pułk na Izabelin i Aleksandrów. Około godziny 5 przybył z Modlina 31 pułk i stanął na szosie między Zegrzem a Nieporętem. W porozumieniu się z walczącymi oddziałami wielkie usługi oddała mi szosa Pustelnik – Kąty – jabłonna (…), po której mogłem się swobodnie poruszać samochodem. Dzięki tej szosie nie potrzebowałem zupełnie używać telefonu.”
Wkrótce po przeprowadzeniu wstępnych działań bojowych sztab 10. Dywizji Piechoty przesunięto z Jabłonny – Legionowej do Cegielni pod Radzyminem.

Byli tuż, tuż

Być może, gdyby opóźniono wymarsz pułków 10 DP na front, garnizonem zawładnęłaby bolszewicka 80. Brygada Strzelców. W tajnym rozkazie koszary i stację kolejową w Jabłonnie polecono zdobyć 27. Dywizji Strzelców. W jej skład wchodziły trzy brygady: 79, 80. i 81.
Po opanowaniu Jabłonny dywizja miała posuwać się w kierunku Pragi i tam sforsować Wisłę. Była to jednostka niebezpieczna, doświadczona w bojach na Syberii.
W nocy z 14 na 15 sierpnia awangarda radzieckiego 241. pułku strzelców z 81. Brygady dotarła w rejon wsi Kąty Węgierskie. wypierany pułk grodzieński z trudem powstrzymywał bolszewików. Pod osłoną nocy i lasów zbliżyli się oni na odległość około 4 kilometrów od garnizonu Jabłonna-Legionowa. Był to najgłębszy wyłom w linii polskiej obrony.
Kontruderzenie 28. pp w rejonie Nieporętu wkrótce zmusiło bolszewików do odwrotu.
Warto dodać, że w okresie najcięższych walk w Legionowie znajdowało się zaplecze umożliwiające działania wojenne naszych jednostek. Istniały tu składy amunicji i materiałów saperskich do budowy linii obronnych, działały szpitale polowe nr 402 i 901.
Mając na uwadze powyższe fakty możemy uważać, że rola Legionowa w Bitwie Warszawskiej była niebagatelna. Warto więc pomyśleć o ufundowaniu pamiątkowej tablicy.
Jacek Szczepański

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *