Facebook

LEGIONOWO. Finał w wielkim stylu

2016-09-07 12:42:33

Program ostatniego (28 VIII) festiwalowego koncertu w kościele Świętego Ducha zawierał skrzypcowe dzieła Bacha oraz organowe improwizacje na różne tematy.

Zapowiedziano cztery improwizacje w wykonaniu organisty Henryka Botora. Na początku miało być coś w stylu włoskiego concerto z jego trzema kontrastującymi pod względem tempa częściami. Słuchałem z niedowierzaniem, skłonny podejrzewać, że jest to po prostu z góry przygotowana imitacja barokowego koncertu; zręczna, ale bynajmniej nie zaimprowizowana. Mój sceptycyzm rozproszył się jednak, gdy przyszło do następnych solówek. Za drugim, trzecim i czwartym razem organista był już bardziej skrępowany, ponieważ musiał rozwijać zaproponowane przez słuchaczy następujące tematy: pieśń kościelna Matko najświętsza, Ave Maria i motyw z filmu Polskie drogi. Ta druga improwizacja była wyczynem najbardziej imponującym. Rzecz w tym, iż należało „wziąć na warsztat” Ave Maria w wersji mało popularnej. Wersję Schubertowską każdy zna, a tu chodziło o Ave Donizettiego. Okazało się jednak, że pana Henryka nie sposób zaskoczyć. Donizetti jest mu znany nie tylko jako twórca oper.

Artysta wywiązał się ze swego zadania wspaniale, wykazując inwencję, fantazję, biegłość techniczną, polot, bogactwo środków wyrazu. Po wysłuchaniu wszystkich czterech popisów nie można już było wątpić w wielki talent improwizatorski Henryka Botora.

Poza tym artysta towarzyszył skrzypaczce Kai Danczowskiej w sonatach Jana Sebastiana. Od pierwszego taktu popłynął śpiew skrzypcowy odznaczający się miękkością, słodyczą, czarem.

W grze solowej akordy wolne były od najmniejszych zgrzytów, poza tym można by odnieść wrażenie, jakby muzykowało dwoje skrzypiec: na pierwszym planie melodia, a w tle coś niby pulsowanie akompaniamentu. Kto nie lubi Bacha, powinien przemóc się i posłuchać Sonaty na skrzypce i basso continuo G-dur BWV 1021 w wykonaniu Kai Danczowskiej. Rezultat będzie taki, że wszelkie uprzedzenia, jakie ktoś wobec tego kompozytora żywi – znikną.

W rozmowie ze skrzypaczką wspomniałem o jej studiach pod kierunkiem Ruggiero Ricciego, a także o tym, że mistrz podarował uczennicy zeszycik nutowy z bardzo trudnymi, wykręcającymi palce ćwiczeniami. Trud się jednak opłaca, jako że ćwiczenia pozwalają zachować elastyczność dłoni i zapobiec jej sforsowaniu. „Skąd pan o tym wie?” – zdziwiła się artystka. „Z audycji radiowej – wyjaśniłem. – Z wywiadu, jaki przeprowadzono z panią w studiu radiowym.” „Ja ten zeszycik mam tutaj, w walizce, mogę panu pokazać.” Upłynęło około czterdziestu lat od kanadyjskich studiów, a zeszycik nadal jest w użyciu. Dzięki owym ćwiczeniom skrzypaczka wciąż utrzymuje wspaniałą formę.

Tegoroczne koncerty prowadziła Małgorzata Włodarczyk zastępując – i to z powodzeniem – męża, pana Wojciecha, znanego nam z lat poprzednich. Legionowskiej publiczności lektorka przypadła do gustu. Na ostatnim koncercie każda jej wypowiedź, serwowana nam w przerwach między poszczególnymi punktami programu, była nagradzana oklaskami.

ANTONI KAWCZYŃSKI

toiowo@toiowo.eu

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *