Facebook

LEGIONOWO. Jak Rada Miasta ronda nie nazwała…

2021-06-04 8:33:21

Konia z rzędem temu, kto zrozumie, według jakiej procedury rozpatrywany był projekt uchwały o nadanie nazwy „Rondo Praw Kobiet” w Legionowie, złożony 8 marca 2021 r. w trybie inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców


Wydaje się, że przepisy czytelnie i precyzyjnie określają, krok po kroku, co będzie się działo:
1. Wnioskodawcy powołują komitet inicjatywy uchwałodawczej, przygotowują projekt uchwały i zbierają co najmniej 300 podpisów poparcia.
2. Komitet składa dokumenty do rady miasta.
3. Dokumenty podlegają weryfikacji pod względem formalnym i w razie potrzeby są poprawiane (tak było w przypadku Ronda Praw Kobiet).
4. Poprawiony wniosek trafia do prezydenta, który weryfikuje podpisy poparcia.
5. Prezydent przeprowadza konsultacje (w przypadku nadania nazwy – obowiązkowe, wynikające z prawa miejscowego).
6. Prezydent przekazuje radzie miasta wyniki konsultacji.
7. Uchwała opiniowana jest przez właściwą komisję.
8. Rada miasta podejmuje na posiedzeniu uchwałę przyjmująca lub odrzucającą nadanie nazwy.

Jak było w praktyce?

Punkt nr 5 przerósł możliwości legionowskich organów samorządowych. Pojawiło się pytanie: kto powinien złożyć do prezydenta wniosek o przeprowadzenie konsultacji? Logicznie rzecz ujmując, jeśli konsultacje są obowiązkowe i bez nich nie można rozpatrywać projektu uchwały o nadanie nazwy jakiemuś miejscu w Legionowie, powinny odbyć się niejako z automatu, bez zbędnych formalności. Tym bardziej, że w przypadku identycznych wniosków o nadanie nazwy, np. ulicy Malinowej, prezydent nie potrzebował żadnych dodatkowych dokumentów, by zlecić konsultacje. Poradził sobie samodzielnie, czyli jednak można.
W przypadku „Ronda Praw Kobiet” okazało się to wyjątkowo skomplikowane. Najpierw komitet otrzymał pismo polecające złożenie wniosku o przeprowadzenie konsultacji. Gdyby chodziło tylko o napisanie trzech zdań, wniosek zostałby złożony następnego dnia. Ale uchwała o konsultacjach precyzuje, że wniosek składany przez mieszkańców wymaga zebrania 100 podpisów. Prawie 400 osób, które podpisały się pod projektem uchwały o nadanie nazwy „Rondo Praw Kobiet”, wyraziło poparcie dla całości procedury, jaka jest wymagana, by nazwa mogła być nadana. Z jakiej zatem racji wymagano zbierania kolejnych podpisów? Odpowiedź nasuwa się tylko jedna – aby inicjatywa obywatelska nie doszła do skutku. Dalsze jej losy to potwierdzają.
Gdy komitet odmówił składania dodatkowych wniosków, projekt uchwały trafił do Komisji Rozwoju. Pojawiły się wówczas głosy nielicznych radnych, by to komisja skierowała do prezydenta wniosek o przeprowadzenie konsultacji. Po burzliwej dyskusji projekt uchwały został zdjęty z obrad. Pojawił się jednak na ostatniej sesji rady miasta. Dalej było już tylko gorzej. Część radnych nie wyraziła zgody na dyskusję nad niezaopiniowanym projektem. Mimo to projekt – bez opinii Komisji Rozwoju i bez obowiązkowych konsultacji – został poddany głosowaniu. Część radnych (w tym kobiety), wyraziła przy okazji swój sprzeciw dla nazwy „Rondo Praw Kobiet”, chociaż nie tego dotyczyła dyskusja. Ostatecznie rada miasta zdecydowała o odrzuceniu projektu uchwały.

Czego dowiedzieliśmy się o legionowskim samorządzie?

Mieszkańcu! Twój głos liczy się tylko przy urnie wyborczej, na co dzień nie masz nic do powiedzenia. W sprawach dotyczących twojego miasta nie próbuj aktywności obywatelskiej. Ona zyska akceptację tylko wtedy, gdy jest zainicjowana przez bliskie otoczenie prezydenta Smogorzewskiego. Podskórnie czuję, że gdyby wniosek o nadanie tej nazwy został złożony przez radnych z obozu prezydenckiego, już przecinalibyśmy wstęgę. Być może nawet taka propozycja – lekko przemodelowana – wkrótce się pojawi.
Większość radnych miasta Legionowo jest wybierana po to, by posłusznie podnosić rękę i inkasować diety. Gdy trzeba wykonać konkretną pracę dla mieszkańców, na przykład zagłosować za gotowym wnioskiem do prezydenta o przeprowadzenie konsultacji, który został zgłoszony przez jednego z radnych, jest to zadanie ponad ich siły. Kilka osób deklarujących wykonanie owej pracy jest w mniejszości.
Rada miasta wie najlepiej, co myślą mieszkańcy i potrafi odrzucić projekt uchwały nawet wtedy, gdy wymaga on wcześniej przeprowadzenia obowiązkowych konsultacji. Nie omieszkamy spytać właściwych organów, czy przy tej okazji nasza szacowna rada nie złamała prawa.

Wisienka na torcie

Czy można być za, a nawet przeciw? Okazuje się, że można i jest to niezły sposób na zbijanie kapitału politycznego. Czworo radnych – Małgorzata Luzak, Anna Łaniewska, Marta Budzyńska i Ryszard Brański, którzy m.in. zagłosowali przeciwko nadaniu nazwy „Rondo Praw Kobiet”, w czasie burzliwych demonstracji kobiet na ulicach okazywali swoją solidarność z protestującymi, stosując nakładki „Piekło kobiet”, „Czarny piątek” czy „Wybór, nie zakaz” na zdjęcia profilowe na FB. Jak rozumieć ten dualizm poglądów? Wygląda na to, że warto okazać wsparcie dla kobiet w walce o równe prawa, by wypromować się na akcji społecznej. Szkoda, że to tylko wirtualne wsparcie, bo rzeczywistość trąci hipokryzją. Kobiety w Legionowie mogą liczyć na swoje radne tylko wtedy, gdy potrzebują nasionek na rabatki.

Ani jedna radna nie zagłosowała za przyjęciem nazwy.

W sprawie symbolicznej nazwy „Ronda Praw Kobiet” ważniejsza okazała się polityka i dyscyplina głosowania prezydenckiej frakcji.
Dorasta nowe pokolenie kobiet, dużo bardziej odważne i świadome swoich praw. To one były większością na ulicach podczas ostatnich demonstracji i to one będą podejmować wkrótce decyzje przy urnach wyborczych. Jeśli nawet nam nie uda się nazwać „Ronda Praw Kobiet” w Legionowie, zrobią to nasze córki.

Anna Szczepłek
Pełnomocniczka Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej „Miasto Dla Kobiet”

Komentarze

4 komentarze

  1. Artur odpowiedz

    Jak komuś przeszkadza nazwa -Rondo Praw Kobiet-, to najprawdopodobniej jest agresywnym gejem nienawidzącym kobiet.
    Podobnie jak komuś przeszkadzałaby nazwa Rondo Praw Mężczyzn, Praw Dziecka albo Praw uchodźców, to tylko oznacza, że osoba taka ma poważne problemy ze sobą….
    – Bo normalnemu facetowi to prawa kobiet raczej nie przeszkadzają

  2. Badzmy realistami - kobiety maja wieksze prawa niż faceci odpowiedz

    Zagłosujmy za „Rondem ojców skrzywdzonych przez sądy rodzinne”, „Aleją równego wieku emerytalnego” oraz „Ulicą Alienacji Rodzicielskiej”

    1. mozmo odpowiedz

      Jasne. Pełne równouprawnienie zaraz po tym, jak ojcowie zaczną rodzić co drugie dziecko.

    2. Bądźmy realistami.... Dzielni ojcowie są dzielni w internecie odpowiedz

      Znając życie komentarz napisał „super” tatuś, który w sądzie walczy z mamusią na złość…
      Wystarczy spojrzeć na te organizacje zrzeszające tych „dzielnych, kochających, ojców”…
      Krzykacze i pieniacze, nadużywający używek, przemocy i innych.
      Kochający swoje dzieci od przypadku do przypadku w przypływie euforii po kilku głębszych.
      Bohaterowie spod Monte Pajaco nie mający za krzty honoru.
      W większości przypadków zamiast dać kobiecie, której się spier***** życie wychować dziecko, uprawiający cyrki pod płaszczykiem miłości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *