Facebook

LEGIONOWO. Klejment przeszedł na drugą stronę

2019-03-12 7:55:44

Były przewodniczący rady miasta zażądał ujawnienia wydatków miejskiej spółki PWK na wydawanie i dystrybucję biuletynu „O wodzie pisane”. W ten sposób, Janusz Klejmen dołączył do grona tych, którzy od dawna domagają się prześwietlenia finansów miejskich spółek

Należące do miasta spółki: Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej „Legionowo” Sp z o. o. (PEC), Przedsiębiorstwo Wodociągowo-Kanalizacyjne „Legionowo” Sp. z o.o. (PWK) oraz KZB Legionowo Sp. o.o. (KZB), oprócz swoich statutowych zadań, do których zostały powołane, zajmują się także innymi sprawami. Wielu uważa, że służą one do ukrywania ciemnych interesów rządzących.

Do czego służą spółki?

Powszechnie wiadomo, że tzw. spółki komunalne wykorzystywane są do ukrywania zadłużenia samorządów. Zleca się im na przykład wykonywanie zadań, na które muszą zaciągać pożyczki i kredyty. A sama gmina może się wtedy chwalić dodatnim bilansem. W spółkach tych rządzący zatrudniają także znajomych, kolegów, członków rodzin, a czasami nawet radnych, których z powodu ograniczeń prawnych nie mogą upchnąć w podległym sobie urzędzie. W spółkach tych można także liczyć na wyższe zarobki.

Legionowski ewenement

W Legionowie spółka KZB, która miała zarządzać należącymi do miasta nieruchomościami, zajęła się również wydawaniem bezpłatnej, a więc deficytowej gazety. Wcześniej należała ona do Tomasza Talarskiego, obecnego dyrektora miejskiej biblioteki, a jednocześnie radnego w powiecie. Gazeta ta, nazywana także organem prasowym ratusza lub „miejscowym żołnierzem wolności” zajmuje się głównie propagandą na rzecz rządzących i zwalczaniem przeciwników władz. Zdarzały się jej również niewybredne ataki na zwykłych mieszkańców, a nawet całe rodziny, których członkowie ośmielili się się krytykować rządzących.
Legionowskim ewenementem jest też to, że na stanowiska, także prezesów, nie organizuje się konkursów. Ale są oni arbitralnie powoływani według widzi mi się rządzących miastem. Dlatego prezesem PEC Legionowo (miejskiej ciepłowni) mógł zostać np. zastępca prezydenta Marek Pawlak, który w ratuszu zredukował swoje obowiązki do 0,6 etatu.

Pozytywna przemiana Klejmenta

Dlatego duże zdziwienie wywołało zachowanie długoletniego radnego oraz byłego przewodniczącego rady miasta Janusza Klejmenta, który na posiedzeniu komisji rozwoju miasta (25 lutego) złożył wniosek o ujawnienie wydatków miejskiej spółki PWK na propagandę. Tak jakby nie wiedział o tym, że miejskie spółki, od lat za przyzwoleniem rządzących oraz większości radnych, zwykły unikać odpowiedzi na takie pytania. Sprawy o udzielenie takich informacji przez KZB toczą się w sądzie, a jej prezes ostatnio nawet odmówiła złożenia wyjaśnień przed komisją rewizyjną. Ciekawe czy podobnych sztuczek będzie próbował prezes PWK Grzegorz Gruczek. Cieszyć może więc diametralna przemiana byłego przewodniczącego. A jego nowej postawie i zainteresowaniom należałoby tylko przyklasnąć.

Komisja za ujawnieniem wydatków PWK

Wniosek radnego Klejmenta o ujawnienie łącznych kosztów wydawania i dystrybucji broszurki „o wodzie pisane” oraz banerów reklamowych PWK uzyskał akceptację komisji. Z 17 radnych, 9 poparło wniosek, 5 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Radny Mirosław Grabowski (stowarzyszenie Nasze Miasto Nasze Sprawy) pytał czy w Legionowie są spółki równe i równiejsze oraz dlaczego prezes KZB Irena Bogucka jest chroniona przez radnych. Jego zdaniem ujawnieniu powinny podlegać wydatki wszystkich miejskich spółek. Z kolei radny Andrzej Kalinowski (PiS), wyraził swoje zdziwienie, że niektórzy radni są przeciwni ujawnieniu finansów innych należących do miasta spółek. Według niego może to świadczyć o tym, że w ogóle nie interesuje ich to, co dzieje się z publicznymi pieniędzmi.

Tak trzymać

Dziwić może tylko adresat pytań radnego Klejmenta czyli PWK. Spółka ta wydaje tylko biuletyn „O wodzie pisane”, w formacje jednej kartki A4, który dołącza do wysyłanych mieszkańcom rachunków. A więc trudno go porównać z propagandową gazetą „Miejscowa na weekend”, którą wydaje KZB. PWK chwali się w tym biuletynie swoimi osiągnięciami oraz zachęca do podłączania się do wodociągu i kanalizacji. A więc uprawia propagandę, którą da się jeszcze jakoś usprawiedliwić. Czym innym jest natomiast wydawanie przez KZB regularnej, propagandowej 16-stronicowej gazety, pochłaniającej miesięcznie, według nieoficjalnych informacji, ponad 50 tys. zł. Mamy jednak nadzieję, że odmieniony radny Klejment zażąda teraz również ujawnienia wszystkich kosztów propagandowej działalności KZB.

Karol Krawczyk

Komentarze

2 komentarze

  1. wyborca odpowiedz

    ja tez uwazam ze Klejment nie jest odmieniony on jest w stanie gdzie przechodzi sam siebie w tej swojej zafajdanej prywacie …..po oderwaaniu ****od koryta….

  2. Krzysiek odpowiedz

    Radny Klejment nie jest odmieniony. Prezes Gruczek widocznie jakoś podpadł Perle Samorządu.

Pozostaw odpowiedź Krzysiek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *