Facebook

LEGIONOWO. Kto podszywa się pod „To i Owo”?

2016-03-22 6:29:54

W ostatnich dniach skrzynki pocztowe legionowskich spółdzielców zasypane zostały sfałszowanymi ulotkami naszego tygodnika. Z ich treści wynika, że redakcja wycofuje się z zarzutów stawianych prezydentowi miasta oraz prezesowi SML-W. Z niczego się jednak nie wycofujemy, a sam pomysłodawca akcji dopuścił się przestępstwa.

Nieznane osoby, zapewne „Udziałowcy Banku Prezydenta i Prezesa”, podszywając się pod redakcję „To i Owo” wydrukowały oraz kolportują ulotki ze sprostowaniem do artykułu pt. „Bank Prezydenta i Prezesa”. Autorem tekstu pt. „Sprostowanie do artykułu (…)” nie jest jednak redakcja, a rzecznik Urzędu Miasta Legionowo Tamara Mytkowska. Jednak brak podpisu autora tekstu ma na celu świadome wprowadzenie w błąd czytelnika ulotki tak, aby ten odebrał całą ulotkę jako sprostowanie naszej redakcji.

Nie dajcie się manipulować
Redakcja podtrzymuje wszystkie zarzuty wobec prezydenta Romana Smogorzewskiego oraz prezesa SML-W Szymona Rosiaka. O sprawie będziemy dalej pisać, gdyż jest rozwojowa. Najlepszym dowodem na to, że sprawa jest poważna jest fakt, iż zajmuje się nią już prokuratura oraz inne organy państwa. Zainteresowały się nią również i inne media, w tym ogólnopolskie. Tymczasem na sfałszowane ulotki już zdążyli zareagować internauci. – Ja znalazłam dziś w skrzynce pocztowej sprostowanie UM. I sorry, ale jakoś nie za bardzo podoba mi się, że zamiast przeznaczyć pieniądze na coś rozsądnego to wydrukowano takie coś i wrzucono do skrzynek – napisała na Facebooku Magda.
– Śmieszne bardzo i żenujące dla UM, Romka i p. Rosiaka. A ostatnia lipna ulotka, czyli najbardziej fałszywa próbuje wybielić Romana. NIE DAJCIE SIĘ MANIPULOWAĆ
– napisał z kolei Artur.

UM i SML-W zaprzeczają
– Nie organizowaliśmy rozrzucania do skrzynek pocztowych mieszkańców ulotek z logo i przy użyciu nazwy Tygodnik „Mazowieckie To i Owo”. Spółdzielnia wykonuje na zlecenie usługi kolporterskie w oparciu o wniosek zleceniodawcy i za stosowną opłatą. Jednak w przytaczanej sytuacji nie miało to miejsca. Nikt do nas nie zwracał się ze zleceniem dystrybucji opisanych materiałów, nie robiliśmy tego również z własnej inicjatywy. Nie wiemy także, kto kolportował ulotki – wyjaśnia Szymon Rosiak. Również rzeczniczka ratusza Tamara Mytkowska zaprzecza, by urząd miasta miał z tym coś wspólnego. Kto zatem jest odpowiedzialny za podszywanie się pod naszą redakcję i kolportowanie tekstu, z którym w żadnym razie nie możemy się zgodzić? Tego nie wiemy. Pewne jest, że akcja miała na celu zdyskredytowanie naszej redakcji.

Jest to oszustwo
Przypominamy, że podszywanie się pod kogoś jest fałszerstwem, a więc przestępstwem ściganym z urzędu. Ktoś użył logo, jak i nazwę Tygodnik „Mazowieckie To i Owo” bez naszej wiedzy i w celu osiągnięcia korzyści „wizerunkowej”. W tym przypadku można się odnieść do art. 190a ust. 2 i art. 286 kk, gdzie oba artykuły dotyczą oszustwa i podszywania się pod kogoś, za co grozi kara grzywny, a nawet 2 lata pozbawienia wolności. Redakcja prosi jednocześnie o kontakt wszystkich świadków, którzy znają lub widziały osoby biorące udział w kolportowaniu sfałszowanych ulotek z logo „To i Owo”. Jest to działanie niezgodne z prawem, dlatego zamierzamy wystąpić o ściganie sprawców.

DARIUSZ BURCZYŃSKI

d.burczynski@toiowo.eu

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *