Facebook

LEGIONOWO. Muzyk i malarz w jednej osobie

2016-09-23 12:15:44

Częścią imprezy o nazwie Noc Kultury był (17 IX) występ pianistki Marii Silva i śpiewaka Artura Szałkowskiego w utworach Chopina, Bairda, Brahmsa i Szostakowicza.

Artur Szałkowski wystąpił w podwójnej roli – śpiewaka i malarza. Te dwie role pozostawały z sobą w przedziwnej harmonii. W parze z wiszącymi na ścianach obrazami abstrakcyjnymi szedł równie abstrakcyjny śpiew. Dlaczego abstrakcyjny? Ponieważ ograniczony jedynie do brzmienia. Na płótnach mogliśmy kontemplować li tylko grę barw i ta sama jednostronność cechowała śpiew, który był wyłącznie wokalizą. Niemieckie słowa pieśni Brahmsa i rosyjskie słowa pieśni Szostakowicza nie docierały do świadomości słuchaczy z powodu bariery językowej, natomiast polskie słowa w pieśniach Chopina i Bairda stawały się nieuchwytne wskutek nie dość starannej dykcji śpiewającego. I jeszcze coś, co przyczyniało się do wspomnianej „harmonii”: podobnie jak uszy słuchacza raził ogłuszający baryton, tak i oczy widza szokowało dysonansowe zestawienie czerwonego i zielonego koloru na obrazach.

Aktorstwo wokalisty? Ono także nie było frajdą dla oczu. Zarówno mimika, jak i gestykulacja. Zdaje się, że powstał tu nierzadki u produkujących się przed publicznością problem: czym zająć ręce. Może dla uniknięcia pretensjonalnych gestów byłoby lepiej dzierżyć zeszyt z nutami?

Śpiewakowi towarzyszyła na fortepianie Maria Silva. I do tego, czyli samego akompaniamentu, ograniczył się właściwie udział wytrawnej pianistki. Jej gra solowa dostarczona była nam w dawce minimalnej. Toteż wysłuchanie czterech Chopinowskich mazurków oraz nokturnu zaostrzyło tylko nasz apetyt na solidniejsze danie, to znaczy na pełny recital z programem zawierającym etiudy, preludia, ballady etc.

Antoni Kawczyński

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *