Facebook

LEGIONOWO. Muzyka dawna – a jakże świeża – XIII Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

2017-08-06 1:45:36

Cykl siedmiu koncertów został zapoczątkowany przepysznie, a to za sprawą zespołu o nazwie Choreja Kozacka, który to ansambl wystąpił 30 VII w kościele Świętego Ducha


Na tle ołtarza staje siedmiu Kozaków, takich, jakich maluje nam wyobraźnia, kiedy myślimy o wieku XVII. Kontusze, szerokie pasy, buty z cholewami. Iluzję potęguje solista, postać z podgoloną czupryną, orlim nosem i szlacheckim wąsem. Jest to Taras Kompaniczenko, kierownik zespołu specjalizującego się w dawnej muzyce ukraińskiej. Lider śpiewa akompaniując sobie na lutni, a towarzyszą mu zarówno śpiewem, jak i grą na zabytkowych instrumentach pozostali członkowie kapeli. Oprócz lutni rozbrzmiewają jeszcze inne dzieła sztuki lutniczej z grupy chordofonów szarpanych. Skrzypkowie opierają pudła rezonansowe o pierś, w czym przypominają naszych muzykujących górali. Wioliniści oraz wiolonczelista nie rozstają się ze swymi instrumentami, natomiast „piszczek”, wirtuoz w grze na instrumentach dętych, często nachyla się, by wydobyć z walizki coś nowego a przeznaczonego do dmuchania: flet prosty lub poprzeczny, masywną fujarkę, piszczałkę, dudy. Wszystkie utwory to pieśni religijne, nawet te w rytmie menueta i poloneza. Menuet, znany nam z twórczości mistrzów zachodnioeuropejskich, taniec dworski, arcyświecki, tym razem rozbrzmiewa nie dla towarzyskiej uciechy, lecz na chwałę Bożą. Jest to muzyka ludowa, ale nie prymitywna; odznacza się artyzmem wysokiej próby. Śpiew głównego tenora swoją miękkością i barwą przywodzi na myśl ciemny aksamit, nie ma mowy o natężaniu gardła, o niewybrednym kokietowaniu siłą głosu. To przeciwieństwo „opery”, w złym tego słowa znaczeniu. Muzyka ocieka melodyjnością, tchnie kozacką tęsknotą i poezją stepów. Jest wykwitem muzykalnego narodu, który tworzył swe pieśni spontanicznie, tak jak śpiewa ptak. Ale nie tylko inwencja melodyczna podnosi tę sztukę na wyżyny; drugim czynnikiem jest szczera, żarliwa pobożność. Matko miłosierna, Anioły nadlatujcie, Kto mocno ufa Panu, Ach, biada mi, grzesznikowi, Zmartwychwstań Boże – wszystkie te kompozycje odznaczają się świeżością, ekstatycznością, ekspresją. Kto śpiewa w kościele, ten dwa razy się modli – owo oklepane powiedzonko nabiera rumieńców, gdy się słucha Chorei Kozackiej.

Taras Kompaniczenko był uroczym muzycznym komentatorem. Pomimo niezupełnej znajomości języka świetnie nawiązywał kontakt ze słuchaczami. Ubolewał, że z braku czasu (ograniczonego do zaledwie godzinnej przerwy między dwoma nabożeństwami) jest zmuszony wielozwrotkowe pieśni „skręcać”. Miał oczywiście na myśli „skracać”. Jeden z jego komentarzy dotyczył kalendarza starego stylu, jakim posługują się prawosławni, co sprawia, że data świąt Bożego Narodzenia jest u nich późniejsza niż u protestantów, toteż ci ostatni niekiedy pytają: „Czy Chrystus już wam się narodził?” Oto odpowiedź: „Nie trzeba zważać na datę; Chrystus rodzi się w sercu, zatem wskazówką jest doznawane przez chrześcijanina uczucie swobody…”

Antoni Kawczyński

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *