Facebook

LEGIONOWO. Nobilitacja akordeonu

2017-01-13 1:14:42

Po serii recitali fortepianowych prezentujących muzykę we właściwym tego słowa znaczeniu przyszła kolej na muzyczkę; mowa o recitalu akordeonowym danym 8 stycznia przez Pawła Nowaka.

Skąd ta degrengolada? Wiadomo, karnawał. Nieszczęsny stereotyp nakazuje, aby na początku Nowego Roku sale koncertowe zamieniały się w lokale dancingowe. Ale może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło? Może w innych okolicznościach nigdy byśmy się nie dowiedzieli, jakie możliwości kryje w sobie akordeon; jakim szlachetnym rumakiem staje się ten instrument, gdy „dosiądzie” go artysta, i to taki, który owo połączenie miecha z klawiaturami upodobał sobie ponad wszystko. Cukierkowe melodie wzbogacone były potoczystymi pasażami, spowite w gąszcz błyskotliwych palcówek, ozdobników, nawet tryli, dzięki czemu owe ckliwe kantyleny stawały się strawne. Z pospolitego dancingu słuchacz przenosi się w duchu do arystokratycznego salonu, a wyobraźnia maluje mu widok eleganckich par tanecznych, które bądź wirują w zawrotnym tempie, bądź też urozmaicają swoje walce i tanga pomysłowymi figurami.

Znane jest powiedzenie Norwida o Chopinie: podnosił ludowe do ludzkości. Tu, z zachowaniem stosownych proporcji, powiemy: banalne przekształca się w oryginalne. W sprawnych rękach pana Pawła akordeon niemal znosił przepaść między fortepianem a skrzypcami. W Karnawale weneckim autorstwa Petro Frosiniego klawiszowy instrument wydawał z siebie chwilami efekty iście skrzypcowe.

Fot. MOK Legionowo

Fot. MOK Legionowo

Devertemento André Astiera kierowało nasze myśli ku nadsekwańskiej stolicy i nasuwało obraz urokliwych paryskich uliczek w wieczór 14 lipca. Brawurowe wykonanie szlagiera Oczy czarne wydobyło z akordeonu efekty, jakich nikt by się po tym instrumencie nie spodziewał. Zagrany na bis czardasz rozgrzewał słuchacza nie gorzej niżby to uczynił pełen temperamentu pianista w Lisztowskiej II Rapsodii. Wszystkie te utwory były pieczołowicie w domu przećwiczone, jedynie do tanga Piazzoli pan Paweł nie przygotowywał się. Ale nie z lenistwa. Chodziło o to, aby wykonanie nie ogranej kompozycji wypadło tak świeżo, jak to tylko możliwe.

Antoni Kawczyński

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *