Facebook

LEGIONOWO. Przyczyną podtopień jest zagęszczenie zabudowy

2020-07-27 12:15:52

Naukowcy są zgodni, że powodem zalewania ulic i podtopień po nawalnych deszczach jest gęste zabudowywanie miast i uszczelnianie powierzchni, na których woda mogłaby wsiąkać w ziemię. W związku ze zmianami klimatu, zjawiska te mogą się jeszcze nasilać. Tymczasem nasze władze nadal prowadzą politykę dogęszczeń

W ostatnim czasie powstało wiele raportów i opracowań na temat gospodarki wodnej w Polsce. Ich wyniki są zaskakujące i zarazem niepokojące. Okazuje się, że problemem jest z jednej strony niedobór wody (susza), a z drugiej jej nadmiar (podtopienia i powodzie) oraz zanieczyszczenie. Rolnicy skarżą się na suszę i wysychające studnie, a jednocześnie po nawalnych deszczach, coraz częściej dochodzi do zalewania ulic, lokalnych podtopień, a nawet powodzi. Kilka tygodni temu próbkę tego mieliśmy także w Legionowie: zalane główne ulice, przejścia podziemne itd.

Wyłapywać deszczówkę

Eksperci z czołowych polskich uczelni twierdzą, że od wielu lat panuje u nas hydrologiczna susza, której nie są w stanie uzupełnić zbyt niskie opady atmosferyczne, dlatego wodę tę trzeba za wszelką cenę zatrzymywać i magazynować. W niektórych miastach działają już programy dopłat dla mieszkańców, którzy wyłapują deszczówkę, która później mogą używać np. do podlewania ogródków. Jednak w większości miast, woda deszczowa zamiast wsiąkać w ziemię, natychmiast jest odprowadzana do rzek, a następnie do morza. A niedługo potem, bardzo jej brakuje. Od stuleci w miastach prowadzono politykę przestrzenną polegającą na usuwaniu zieleni, uszczelnianiu terenu i szybkim pozbywaniu się wody. Rzeki przepływające przez miasta często zostały uregulowane, osuszono małe cieki wodne oraz bagna i mokradła, a naturalne tereny zalewowe obwałowano i osuszono. Teraz naukowcy uważają, że to błędna polityka i że jak najwięcej wody trzeba zatrzymywać na miejscu. A także magazynować ją i umożliwić jej wsiąkanie do podłoża, dzięki pozostawieniu jak największych ilości powierzchni przepuszczalnych.

Nie wszystko zabetonować

Okazuje się, że nadmierne uszczelnienie powierzchni i odwodnienie miast, powoduje że jednocześnie są one bardziej narażone na skutki gwałtownych zjawisk atmosferycznych, jak burze i nawalne deszcze. Bo, nawet bardzo dobrze rozbudowane systemy kanalizacji deszczowej zazwyczaj nie nadążają z odprowadzaniem wielkich ilości wody w krótkim czasie. Stąd podtopienia i ulice zamieniające się w potoki. Rosną jednocześnie bardzo koszty utrzymania miejskiej zieleni, w tym jej podlewania. Według naukowców, receptą wydaje się pozostawienie w miastach jak największych powierzchni, które mogłyby pochłaniać i akumulować wodę tzn. terenów zielonych z krzewami i drzewami, a także oczek wodnych. Sprzyjać temu powinna także mniej intensywna zabudowa. W starych, gęsto zabudowanych miastach może być już to trudne. Jednak w młodych miastach, jeszcze nie całkowicie zabudowanych, takich jak np. Legionowo, wydaje się, że nie powinno być z tym problemu. Można przecież wyznaczyć miejsca, do których deszczówka mogłaby być odprowadzana i magazynowana oraz wyłączyć je spod zabudowy. Można również zadbać o to, aby zabudowa nie była tak intensywna oraz o pozostawienie w mieście dużych powierzchni przepuszczalnych tzn. niezabetonowanych.

Polityka naszych władz

Legionowskie władze, jak dotąd, wydają się jednak głuche na raporty i alerty wodne naukowców. To dziwne, ponieważ przedstawiano je wielokrotnie na forach Związku Miast Polskich. Powstały też specjalne opracowania dotyczące gospodarki wodnej w miastach. Tymczasem w Legionowie w dalszym ciągu realizowana jest polityka dogęszczania zabudowy, idąca wbrew tym zaleceniom. Tak jakby nie chciano skorzystać z doświadczeń i błędów innych miast. Nadal jak grzyby po deszczu wyrastają w Legionowie osiedla szeregowców i tzw. czworaków, którym towarzyszy dzielenie działek na coraz mniejsze. Nieuniknioną tego konsekwencją jest zabetonowywanie niemal całych powierzchni takich osiedli. Nie powstają nowe parki, a jednocześnie zmniejszają się sukcesywnie powierzchnie terenów zielonych.

Zlikwidowali zbiorniki retencyjne

Legionowo idzie również pod prąd, w stosunku do naukowych analiz, według których należy jak najbardziej ograniczyć i spowolnić spływ wód opadowych do rzek. Do 2011 r. deszczówka z Legionowa była odprowadzana kanałkiem przy ul. husarskiej do ziemnego osadnika, a następnie przez rów melioracyjny do kanału Henrykowskiego i dopiero z niego do Wisły. W efekcie większość deszczówki po drodze wsiąkała w grunt. Od 2011 r. drogę tę znacząco skrócono. Deszczówka nie jest już odprowadzana nawet do kanałku przy ul. Husarskiej, ale przy pomocy rur bezpośrednio trafia do Wisły. A więc dokładnie wbrew zaleceniom ekspertów. Ponadto w 2016 r. władze miasta na wniosek prezydenta Romana Smogorzewskiego, chciały zmienić przeznaczenie terenu, gdzie 2008 r. zaplanowano powstanie zbiorników retencyjnych, właśnie do odprowadzania deszczówki. Władze chciały, aby zamiast nich mogły tam powstać kilkupiętrowe bloki. Zastępca prezydenta Marek Pawlak, twierdził wówczas, iż możliwe jest wprowadzenie zabudowy wielorodzinnej na tereny przeznaczone pod infrastrukturę kanalizacyjną oraz że zbiorniki retencyjne nie są już miastu potrzebne. Uchwałę na szczęście zablokował wojewoda, a następnie sąd administracyjny.

WD

Komentarze

4 komentarze

  1. Gienek odpowiedz

    No naukowcy odkryli Amerykę. Przecież każdy chyba o tym wie, że woda w beton raczej nie wsiąknie tylko spływa

    1. Victor odpowiedz

      Romek o tym nie wie 🙁

      1. Daro odpowiedz

        Tak samo jak nie wie duża część mieszkańców którzy jak mantrę powtarzają „ile to dobrego zrobił”
        Nie zdają sobie sprawy że rozwój miasta to nie tylko ci widać, chodniki oto ale także to czego nie widać,to co jest ukryte pod ziemią
        Wyszedł widocznie z założenia że skoro nie widać to nie jest potrzebne

        1. Mart odpowiedz

          „Tyle dobrego zrobil, piniondze dal..” Ale łaski zadnej nie robił. Nie swoje dawał, i to jego obowiązek. Niestety, głęboko zakorzeniona w umysłach komuna, ze starszych ludzi nie wyjdzie. I to nawet nie jest ich wina, tak ich wychowano, zepsuto na całe życie. To smutne, ale Smogorzewski na tym wlasnie bazuje, manipulując i składając puste obietnice. Bo gospodarz z niego mocno przeciętny. Coraz mniej różnic miedzy nim a PiSem dostrzegam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *