Facebook

LEGIONOWO. Sąsiedzi nie chcą „Wigoru”

2017-07-13 1:30:10

Ostatnią sesję Rady Miasta nieoczekiwanie zdominowała sprawa Niepublicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej „Wigor”. Mieszkańcy skarżą się na bałagan, ciągłe krzyki pensjonariuszy, problemy z parkingami, uciążliwe przyjazdy karetek, a także przyjazdy karawanów, które odbierają zwłoki


Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania jest dokumentem planistycznym, określającym politykę przestrzenną gminy. Na podstawie studium tworzy się miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. I właśnie na ostatniej przedwakacyjnej sesji, radni zajmowali się uwagami zgłoszonymi przez mieszkańców do przyszłego studium. Sesję nieoczekiwanie zdominowała sprawa ośrodka „Wigor”, znajdującego się przy ul. Kozietulskiego w Legionowie.

Działki pod usługi zdrowia

Mieszkańcy ulicy dość licznie zjawili się w sali konferencyjnej legionowskiego ratusza, aby „przypilnować” swoich interesów i głośno akcentowali swoją obecność. Utworzyły się bowiem dwie frakcje, zarówno przeciwników, jak i zwolenników funkcjonującego już od ponad 17 lat ośrodka. Rozpatrywane były uwagi dotyczące dwóch działek przy ul. Kozietulskiego, które wedle przeciwników „Wigoru” powinny być przeznaczone na zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Tylko, że w obecnym miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (mpzp) teren ten przeznaczony jest pod istniejące tam usługi zdrowia. Dlatego prezydent nie uwzględnił tej uwagi. Przeciwnicy pytali, jak to się stało, że teren, na którym znajduje się „Wigor” zmienił bez ich wiedzy swoje przeznaczenie. Nie potrafił tego wyjaśnić nawet zastępca prezydenta miasta Marek Pawlak.

Skąd błąd w poprzednim studium?

– Fakt jest taki, że przy sporządzaniu studium, przy wyłożeniu dokumentów planistycznych, mamy obowiązek odnieść się do stanu istniejącego. W tej chwili są tam usługi zdrowia. Tam rzeczywiście funkcjonuje zakład opieki zdrowia i musieliśmy to w planie w 2013 r. uwzględnić i teraz przenosimy to do studium – tłumaczył Marek Pawlak. Jak z kolei tłumaczyli przeciwnicy ośrodka „Wigor”, w mpzp pojawił się w tamtym okresie błąd. – Okazało się, że ta działka jest przeznaczona na usługi pomocy społecznej i nas poinformowano, że to jest błąd. A urząd miał przeprowadzić postępowanie ws. wyjaśnienia, dlaczego ten błąd powstał? Odpowiedzi na to pytanie do dnia dzisiejszego nie uzyskaliśmy – powiedział pan Tadeusz, mieszkaniec ulicy Kozietulskiego zaangażowany w protest.

Uciążliwa działalność „Wigoru”

– Budynek jest duży i położony pomiędzy budynkami mieszkalnymi, dlatego jesteśmy zalewani przez to, że jest tam zbyt mała powierzchnia, która może odebrać opady deszczu. Brak jest parkingu, co jest najbardziej męczące dla mieszkańców, bo odwiedzający swoich bliskich parkują swoje samochody wszędzie, m.in. niszcząc pielęgnowaną przez nas zieleń. Jesteśmy też narażeni na krzyki ludzi chorych – mówiła pani Danuta. Według jej relacji sąsiedzi „Wigoru” są zastraszani i terroryzowani przez jedną osobę. – To nie jest mały zakład, to już jest duże przedsiębiorstwo. Męczą nas ciągłe przyjazdy karetek, przyjazdy karawanów, które odbierają zwłoki. Zwracam się do Państwa, jesteście naszymi przedstawicielami, bierzecie z naszych podatków pieniążki i bardzo prosimy, żebyście stanęli w naszej obronie – zaapelowała do radnych mieszkanka. Nic to jednak nie dało, gdyż uwagi sąsiadów zostały odrzucone.

„Rzekomy konflikt ma podłoże osobiste”?

Nieco później głos zabrała właścicielka „Wigoru”, przy punkcie, w którym kolejna działka należąca do niej miałaby zostać przekształcenia z funkcji mieszkaniowej na usługi zdrowia. – Szanowni Państwo, tak jak to można było zaobserwować w dniu dzisiejszym na tej sali, rzekomy konflikt sąsiedzki ma podłoże osobiste. Trzech sąsiadów, którzy nagle mają do mnie, jako Haliny Smolińskiej osobistą niechęć. Ta osobista niechęć nie powinna mieć żadnego wpływu na ogólne dobro, jakim jest opieka długoterminowa na terenie miasta Legionowo, ale i w powiecie – zwróciła się z apelem do radnych Halina Smolińska, właścicielka domów opieki „Wigor”. Jak dalej przekonywała, „Wigor” daje też miejsca pracy dla mieszkańców Legionowa. Natomiast jej działalność, która jest prowadzona od 2000 r. wpisuje się w senioralną politykę województwa mazowieckiego.

Konflikt trwa już kilkanaście lat

Właścicielka „Wigoru” przekonywała, że uwaga odnośnie przekształcenia trzeciej działki z funkcji mieszkaniowej na usługi zdrowia jest w pełni zasadna, bo prowadzona przez nią działalność „w żaden sposób nie jest uciążliwa”. Spotkało się to z ironicznym śmiechem mieszkańców po przeciwnej stronie sali. – Argument miasta, że „jest ta propozycja niezgodna z oczekiwaniami okolicznych mieszkańców i uwzględnienie tej uwagi spowoduje nasilenie konfliktu społecznego” wyjątkowo mi się podoba. Jestem radnym już kolejną kadencję i pamiętam doskonale, jak wpływały skargi i dotyczyły właśnie tego obiektu i tej działki, gdzie powinien stać budynek jednorodzinny. Natomiast stan jest zgoła odmienny – mówił radny Leszek Smuniewski, popierając tym samym stanowisko przeciwników „Wigoru”. Radni w zdecydowanej większości w końcu odrzucili uwagę, a tym samym nie zgodzili się na rozszerzanie działalności zakładu na kolejną działkę.

DB

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *