Facebook

LEGIONOWO. Śmiertelny wypadek na taśmie

2016-01-05 4:27:34

W poniedziałek 4 stycznia w godzinach porannych doszło do śmiertelnego wypadku w legionowskiej piekarni NOWEL. Podczas prac konserwacyjnych taśmociągu 60-letniego mężczyznę przygniotła metalowa taca. Śledztwo prowadzi legionowska  prokuratura.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną tego tragicznego zdarzenia do którego doszło w piekarni NOWEL znajdującej się przy ul. Szarych Szeregów 11 w Legionowie. Policja o zdarzeniu została poinformowana o 9.45. Na miejsce natychmiast zadysponowano patrol funkcjonariuszy oraz karetkę pogotowia, do pomocy wezwano także zastęp strażaków. Po stwierdzeniu przez lekarza zgonu mężczyzny do piekarni przybył również prokurator. Wszystkie czynności śledczych prowadzone w piekarni zakończyły się dopiero po 16.00.

Był sam?

– Wypadek zdarzył się pomiędzy 8.30 a 9.45. W chwili wypadku 60-latek najprawdopodobniej był w hali sam – poinformował nadkom. Artur Bartczak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. W hali produkcyjnej 60-letni Wojciech G., który wykonywał przegląd techniczny znajdujących się tam urządzeń, w tym taśmociągu, został przygnieciony przez metalowy element znajdujących się tam urządzeń. – Nie wiemy, czy taśmociąg w pewnym momencie ruszył, czy był włączony. Skoro mężczyzna prowadził przy nim prace konserwacyjne, to logika podpowiada, że powinien być wyłączony. 60-latek został przygnieciony przez metalową tacę. Natomiast, czy taca się poruszała, czy z czegoś spadła, na tą chwilę nie jestem w stanie odpowiedzieć – przekonuje Artur Bartczak. Wojciech G. zginął na miejscu.

Będzie sekcja zwłok

Prokurator badający sprawę, nakazał przewiezienie ciała Wojciecha G. do Zakładu Medycyny Sądowej celem przeprowadzenia sekcji zwłok. Ma ona pomóc w ustaleniu dokładnych przyczyn śmierci konserwatora. Śledczy badają również sprawę tajemniczego uruchomienia się taśmociągu podczas wykonywania prac. Jednak na razie nic nie wskazuje, aby w zdarzeniu brały udział osoby trzecie. – Nie chcę się wypowiadać, czy to denat nie dochował należytej ostrożności, czy może zakład pracy zaniechał jakiś spraw związanych z bezpieczeństwem pracy. Wstępnie to tragiczne zdarzenie zostało zakwalifikowane jako wypadek, chyba że dalsze czynności śledcze wykażą coś innego – zakończył nadkom. Bartczak.

Swoje śledztwo przeprowadzi PIP

Z całą pewnością, oprócz legionowskiej prokuratury, swoje odrębne postępowanie przeprowadzi Państwowa Inspekcja Pracy, która sprawdzi, czy był przestrzegany regulamin pracy, czy zostały zachowane wszelkie procedury związane z konserwacją tego typu maszyn (zarówno przez pracownika, jak i pracodawcę) i czy zostały zachowane wszystkie środki bezpieczeństwa w miejscu pracy, oraz na jakich zasadach był zatrudniony konserwator. Jednak zastanawiające jest to, czy w trakcie prowadzonej konserwacji maszyny, pracownik dokonujący jakichkolwiek przeglądów, a w wielu przypadkach zapewne i drobnych napraw, mógł pozostawać bez asekuracji ze strony innego pracownika. Również i na takie pytania muszą odpowiedzieć śledczy. Tymczasem przed główną bramą wjazdową na teren zakładu pojawiły się już pierwsze znicze. Zapewne, można było uniknąć tej tragedii…

DB

Komentarze

8 komentarzy

  1. piekarz odpowiedz

    Nowakowski i Zajezerska powinni siedzieć za to co się stało z Wojtkiem dwa dni po wypadku produkcja kajzerek szła ponownie.

  2. Alex odpowiedz

    Produkcja idzie 24h i hałasuje wszystkim okolicznym mieszkańcom… ciekawe kto i ile bierze regularnie żeby to się kręciło… teraz jest zima ale w lato nie można okna otworzyć wieczorem bo spać nie można od huku wentylatorów w promieniu prawie kilometra.

  3. iza odpowiedz

    wina nowaka już zarządził zebranie

  4. iza odpowiedz

    nowakowski już zarządził zebranie celem wyciszenia żeby sie do niego nie dobrali

  5. iza odpowiedz

    tam podobno jest monitoring, Nowakowski już zrobił zebranie żeby mu sie do d..y nie dobrali, powinna prowadzic śledztwo inna prok..tura.

  6. piekarenka odpowiedz

    Produkcja staje tylko jak się coś sp*****oli na maszynach. A tak 24/H Szkoda Wojtka [*], miły facet 🙁

  7. >>>> odpowiedz

    Taśmociąg był włączony. Tam przez cały czas szła produkcja. Facet miał wymienić podobno jakiś wałek dokładnie wtedy gdy szła pełna produkcja. Wszedł tam choć nie powinien tego robić. Tam liczy się tylko to aby maszyna była ustawiona na “full”. Człowiek działał pod wpływem presji. Tego typu “konserwacje” czy naprawy są tam nagminne.

    1. iza odpowiedz

      robota nowaka już dupą trzesie zarządza zebranie żeby było cicho

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *