Facebook

LEGIONOWO. Ugoda z liderem Sexbomby

2016-11-20 10:59:57

O sprawie Roberta Szymańskiego, lidera zespołu Sexbomba, który w styczniu 2012 r. bezprawnie został wyrzucony z pracy w Miejskim Ośrodku Kultury w Legionowie, pisaliśmy już kilkakrotnie. Ostatecznie, w toczącym się postępowaniu Sąd Najwyższy wydał wyrok korzystny dla Roberta, jednak okaząło się, że to nie koniec przygód z wymiarem sprawiedliwości.

Niedawno na stronie internetowej Miejskiego Ośrodka Kultury w Legionowie pojawiło się oświadczenie o ugodzie następującej treści: „Miejski Ośrodek Kultury im. Charlesa Spencera Chaplina w Legionowie informuje, że sprawa z powództwa Mirosława Roberta Szymańskiego przeciwko Miejskiemu Ośrodkowi Kultury im. Charlesa Spencera Chaplina w Legionowie została zakończona ugodą.

W związku z zawarciem ugody Mirosław Robert Szymański rozpocznie pracę w Miejskim Ośrodku Kultury im. Charlesa Spencera Chaplina w Legionowie od dnia 1 marca 2017 roku. Miejski Ośrodek Kultury w Legionowie liczy na dalszą, owocną współpracę z Mirosławem Robertem Szymańskim”.

Pomysłodawca Legionowo Rock Festiwal
Robert Szymański w Legionowie jest osobą publiczną. Wraz z zespołem Sexbomba nagrał wiele płyt i zagrał wiele koncertów, stanowi muzyczną wizytówkę naszego miasta. Był pomysłodawcą Legionowo Rock Festiwal i cyklu koncertów pod hasłem Rockandrollowe Święto Narodowe. Oprócz tego od lat udziela się społecznie. Wraz z grupą mieszkańców w 2009 r. wydzielił z zasobów legionowskiej SML-W dwa bloki w ścisłym centrum Legionowa, w których powstała jedyna jak dotąd wspólnota wyłoniona z SML-W nie zarządzana przez Spółdzielnię. Ostatnio dał się również poznać jako współtwórca legionowskiego koła robotyki „LegRobot”, które propaguje druk 3D i mechatronikę wśród dzieci i młodzieży.

Były nagrody, ale do czasu…
Przypomnijmy pokrótce, że muzyk pracował w legionowskim MOK-u 16 lat. Dyrekcja nie miała zastrzeżeń do jego pracy – był za nią wielokrotnie nagradzany i chwalony. Jeszcze w grudniu 2011 roku otrzymał pełną pensję i najwyższą premię uznaniową, jednak już na początku stycznia 2012 został… zwolniony w trybie dyscyplinarnym za rzekomą wielokrotną nieobecność w pracy.

Sprawa trafiła do sądu rejonowego, który uznał, że powód został zwolniony bezprawnie. Sąd nie potwierdził jednak, że pracownikowi przysługiwała ochrona przed zwolnieniem z racji pełnienia funkcji przewodniczącego organizacji zakładowej „S”. W międzyczasie bowiem kilka osób zrezygnowało z członkostwa w związku, co zdaniem tego sądu, zmieniło uprawnienia organizacji.

Sądowa gehenna
Muzyk odwołał się od wyroku, jednak sąd okręgowy odrzucił stanowisko Szymańskiego, uznając argumenty pracodawcy, ale uwaga – bez podania przyczyn takiego postępowania w uzasadnieniu. Sprawa trafiła więc jeszcze wyżej. 19 sierpnia 2015 roku Sąd Najwyższy wydał korzystne rozstrzygnięcie dla Roberta. Nie wyraził zastrzeżeń odnośnie prawidłowości postępowania przed sądem rejonowym na okoliczność świadczenia pracy, zwrócił za to uwagę sądowi okręgowemu. SN przesądził dodatkowo, że ochrona wynikająca z pełnienia funkcji w „S” jak najbardziej obejmowała Roberta Szymańskiego. Na koniec SN wydał bardzo konkretne zalecenia sądowi okręgowemu, dotyczące przeprowadzenia ponownego postępowania w sprawie. Jednak to nie był koniec.

Zmienił się dyrektor MOK
O to co było dalej zapytaliśmy samego zainteresowanego. – W międzyczasie zmienił się dyrektor legionowskiego MOK (na swoje stanowisko powrócił, po 8 latach pracy w Sejmie RP jako poseł, Zenon Durka – przyp. red.). Nowy zaproponował mi spotkanie w celu ugodowego zakończenia konfliktu – opowiada Robert Szymański. – Przyznam, że z ochotą przystałem na tę propozycję. Rozmowy były rzeczowe i konkretne, w dobrej atmosferze. Myślę, że wynegocjowane warunki satysfakcjonują obie strony. Mam też świadomość dobrej woli ze strony obecnego dyrektora i zmiany nastawienia innych decyzyjnych osób w mieście, bo bez tego nie moglibyśmy dojść do porozumienia. Bardzo dobrze, że zakończenie tego niepotrzebnego sporu odbyło się w drodze porozumienia. To pozwala mi wrócić do pracy z nadzieją na dobrą współpracę w przyjaznej atmosferze – dodaje Robert Szymański.

Bronił tylko swoich praw
Od początku moim celem nie było pokonanie kogokolwiek, a jedynie obrona moich praw. Korzystając z okazji dodam, że gdyby NSZZ „S” nie wsparł mnie w trudnym momencie, z pewnością nie miałbym możliwości równorzędnego prowadzenia tego wieloletniego postępowania zakończonego ugodą. Na pewno nie mógłbym osobiście złożyć skargi kasacyjnej do SN, bo polskie prawo w ogóle nie daje takiej możliwości zwykłemu obywatelowi – skargę do SN może złożyć jedynie adwokat lub radca prawny. Bardzo dziękuję radcy prawnemu „S”, który przez te wszystkie lata skutecznie reprezentował mnie w procesie. Bardzo również dziękuję wszystkim: rodzinie, przyjaciołom i znajomym, koleżankom i kolegom, którzy wspierali mnie przez cały czas.– podsumowuje Robert Szymański.

Wyroków sądu się nie komentuje, tylko się je przyjmuje z pokorą. Natomiast ja w tej sprawie nie czuje się osobą kompetentną. Rozwiązałem spór, doprowadziłem do ugody, jako dyrektor MOK-u i zamknąłem pewien temat. Sąd ma rację i tylko tyle mogę powiedzieć. Niewątpliwie cieszę się na dalszą współpracę z Robertem Szymańskim. Jak byłem dyrektorem 8 lat temu, to współpraca układała nam się dobrze – skomentował całą sprawę obecny dyrektor MOK, Zenon Durka.

KS

Podobne artykuły

Komentarze

3 komentarze

  1. tomo odpowiedz

    Podpadł tom wspólnotom , prezes i spółka przestraszyli się że inni pójdą w jego ślady , i SML-w będzie tracić członków czyli miej kasy na nagrody i inne premie. A że to jedna… to jeden szepną drugiemu i Robert prace stracił. Więcej wspólnot w Legionowie a prezes osiwieje .

  2. Zerwikaptur odpowiedz

    To jak w końcu, miał te nieusprawiedliwione nieobecności czy nie? Bo jeśli miał to powinien być zwolniony! Coś ten artykuł, jakiś taki „dziwny” jak dla mnie? Bo jeśli nie przychodził do pracy, to od czego się tu odwołać? Nie rozumiem nic z tego artykułu.

  3. Ela odpowiedz

    Brawo Robert! Ludzie nie potrafią lub nie chcą dostrzec, tego jak bardzo „włodarze” Legionowa i legionowskich gmin POtrafią „zbesztać” ludzi. Niektórzy mądrzeją ale dopiero jak sami zostaną „sponiewierani”. Ustawa Prawo Wyborcze już się smaży i starzy wyjadacze odjadą w siną dal a wraz z nimi profity którymi obsypywali swoich pupilków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *