Facebook

LEGIONOWO. W życiu najważniejsze jest życie

2016-08-19 12:49:52

Podczas imprezy Rap & Drive w Legionowie udało nam się przeprowadzić wywiad z Zeusem czyli Kamilem Rutkowskim. Raper jest znany z takich kawałków jak „Hipotermia”, „Będziemy dziećmi” czy „Siewca”.

To i Owo: Jesteśmy na Rap & Drive. Lubisz szybkie samochody?

Zeus: Nie znam się na samochodach. Nie mam nawet prawa jazdy, aczkolwiek motywuję się by to zrobić. Chyba zaczyna dojrzewać we mnie ta historia. Lubiłem kiedyś gry wyścigowe, ale czy to się liczy? Mój przyjaciel jest fascynatem aut. Do niego można kierować to pytanie.

Pokonałeś trudności. W Twoich kawałkach słychać optymizm. Jesteś optymistą?

Nie wiem. Optymizm i pesymizm to są jakieś skrajności. Ja uczę się doceniać i akceptować chwilę obecną. Nie zawsze mi to wychodzi, myślę że bardzo długa przede mną droga. Uczę się akceptować i te górki i dołki. Te dołki pokazały mi właśnie, że one były po coś. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez tych sytuacji. Wchodzę z entuzjazmem czasem większym, czasem mniejszym. Zawsze staram się akceptować to, co mi życie przynosi.

Czym są te dołki?

W moim przypadku to była taka sytuacja, że ja nienawidziłem siebie. W ogóle uważam, że mam mnóstwo kompleksów. Nienawidziłem siebie tak na maksa przez półtora roku. Regularnie myślałem o tym, żeby się zabić. Planowałem wszystko. Powstrzymywały mnie tylko myśli o rodzinie. Bałem się, że zrobię im przykrość, a nie chciałem tego nikomu robić. Szczególnie komuś kto jest dla mnie ważny. Naprawdę bardzo źle o sobie myślałem. Było to wynikiem tego, że całe swoje zaangażowanie położyłem na muzykę. To dla mnie najważniejsze na świecie. Robiłem różne rzeczy, nie tylko beaty, rymy, ale również programy i teledyski. To było najważniejsze w moim życiu. Załatwiałem sobie zawsze jakieś koncerty, przez co ciśnienie narastało. To nie jest najważniejsze w życiu. W życiu najważniejsze jest życie, każdy moment. Dałem podburzać sobie swoją wartość, opinią innych. Tym, co mówili ile jestem wart, robiąc muzykę i niemogąc się z tego utrzymać. To było nieistotne. Ile nad tym pracowałem dziennie, nikt tego nie widział. Chodziło o efekty. Nie chodziłem do normalnej pracy, nie miałem skończonych studiów, więc teoretycznie byłem nikim. Dałem się porwać tym wszystkim historiom. Oprócz tego, że miałem własny bagaż niedowartościowania z dzieciństwa, to te historie się jeszcze nawarstwiały. Regularnie słyszałem, że jestem do niczego i łyknąłem tę bajere, a to jest bzdura.

Czyli można powiedzieć, że dołki dają Ci taką siłę, żeby było lepiej?

One po prostu są. Wskazują ci jakieś rzeczy, dają sygnał. Możesz go nie dostrzec, możesz stwierdzić, że coś się na ciebie uwzięło i to jakaś klątwa czy fatum. Ale zawsze coś za tym stoi, jakaś informacja. Tak samo ja zrozumiałem pewne informacje w swoim życiu. Nic nie dzieje się bez powodu. Te dołki też mają swoje znaczenie.

W różnych wywiadach, na swoim videoblogu itd. mówiłeś, że utwór „Hipotermia” powstawał dla Ciebie w trudnych okolicznościach. Co teraz czujesz do tego kawałka?

Chciałbym go po prostu nie grać (śmiech). To taki moment na koncertach, że muszę go trochę aktorsko odegrać, tak żeby były tam jakieś emocje. Za bardzo w sobie nie mam już takich emocji. Naprawdę w ciężkim stanie psychicznym pisałem ten utwór. Czułem się fatalnie i myślałem źle o sobie. Pewne rzeczy, które powiedziałem w tym utworze były trudne dla mnie. Powiedzieć, że jesteś śmieciem, to naprawdę niefajna rzecz zwłaszcza, gdy myślisz, że tak jest. Dlatego nie za bardzo lubię grać ten utwór, ale rozumiem i akceptuję jego rolę w mojej drodze i akceptuję, że dla ludzi jest to ważne. Bardzo się cieszę, że miałem na tyle rozumu by na końcu zawrzeć tą pozytywną myśl: „nie ma co wychodzić z kina póki trwa seans”. To jest najważniejsze w tym wszystkim. Ludzie często lubią posłuchać tego kompletnie ignorując ten koniec. Ważna jest ta melancholia, dobić się. Chcemy karmić się tym. Jeszcze więcej tego doła. To bzdura. Myślenie ma niesamowitą moc. Możesz faktycznie się dojeżdżać i faktycznie będzie Ci coraz gorzej i to będzie Twoja wina. Pozwalasz sobie to napędzać, nie jesteś świadomy jak działają te mechanizmy. Jak zaczynasz kumać jak to działa to starasz się pokazywać ludziom tylko pozytywne rzeczy. Zobacz jak się ludzie cieszą na tym koncercie. To nie jest tylko granie muzyki, machanie ręką z prawej do lewej. Robimy to wszystko i to jest super. Są momenty jak patrzę im w oczy, wtedy ich twarz się tak rozpromienia, że ktoś na nich patrzy że pomacha do nich. Takie rzeczy chciałbym ludziom grać. Jednak akceptuję, że ta „Hipotermia” też jest tego elementem.

Jak już wspomniałem nagrywasz videobloga. Wiadomo nagrywasz informacje o sobie, ale ja odniosłem takie wrażenie, że on może działać motywująco dla ludzi. Miałeś w zamyśle nagrywać go jako motywator?

Oczywiście. Wszystkie odcinki gdzie mówię, że mamy nowe koszulki, to jest kwestia informacyjna. Tego typu rzeczy to są poboczne sytuacje, żeby ludzi poinformować o tym. Opowiedzieć o jakimś kawałku, odpowiedzieć na jakieś pytanie. Najważniejsze są kwestie motywacyjne. Chcę, żeby tego było jak najwięcej, ponieważ ludzi którzy to mówią jest niewiele. Może trochę osób o tym wie, ale trzeba o tym mówić. Na świecie jest dużo takiej negatywnej energii, zachowań. Ludzie się dołują. Dzisiaj jest dużo bodźców z zewnątrz. Wiele osób manipuluje Tobą, żebyś myślał że jest z Tobą coś nie tak, tylko dlatego, żeby mogli sprzedać Ci produkt, który sprawi, że będzie z Tobą wszystko „okej”. Ty to z kolei kupisz, a Ciebie to nie spełni, bo wtedy jest dziura niedowartościowania. To jest szalone. Ktoś musi o tym mówić, bo to bzdura. Ja mam akurat taką możliwość. Niech inni nie przychodzą i nie mówią kim jesteś. Sami nie wiemy kim jesteśmy.

Jaka jest według Ciebie recepta na szczęście?

Receptą na szczęście jest po prostu bycie. Zdanie sobie sprawy z tego, że nie potrafimy docenić chwili obecnej. Nasz mózg wariuje, planuje. Nawet jak są marzenia, myślisz o czymś i gdy do tego docierasz to nie smakuje tak jak myślałeś. Jak wspominasz, że źle coś zrobiłeś, mogłeś zrobić to inaczej, ale przecież tamtej chwili już nie ma. Jest tylko ten moment. Nie ma przyszłości czy przeszłości. Ludzie tego nie zauważają. Jak to zrozumiesz i to zacznie w Tobie pracować, zaczyna się euforyczny, dziwny stan wynikający z samego tego, że istniejesz. Mówią o tym religie jakieś nurty, wszyscy znaleźli tą samą prawdę.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Konrad Ruciński

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *