Facebook

LEGIONOWO. Zmiany w spółdzielniach – konieczne

2016-12-17 1:51:14

LIST OTWARTY. W sprawie obrony praw członków spółdzielni mieszkaniowych.

Podobny list skierowaliśmy już przed laty do posłów i senatorów. Zwracaliśmy się również do dziennikarzy i redaktorów programów telewizyjnych. Usiłowano nam pomóc – niestety bez efektów, mimo zaangażowania wielu z nich.

Przypominamy, że najwyższą władzą w spółdzielni jest walne zgromadzenie jej członków. W dużych spółdzielniach ustawa pozwala dzielić walne na części. Nie można rozpoznać jak działa takie walne zgromadzenie bez osobistego udziału we wszystkich jego częściach.

Spółdzielcy nie mają wpływu

Jednak spółdzielcy mają prawo udziału tylko w jednej części walnego zgromadzenia. Mogą uczestniczyć w innych częściach jedynie w charakterze tzw. „eksperta” i to bez prawa głosu. Dodatkowym warunkiem uczestnictwa jest wprowadzenie „eksperta” przez członka uprawnionego do udziału w danej części walnego. W efekcie, członek spółdzielni może przedstawiać swoje racje tylko na jednej części walnego a prezes może to robić bez ograniczeń na wszystkich częściach i to poza kolejnością.

Dwa procent decyduje

Przy znikomej frekwencji (poniżej 2%) problemem okazuje się nawet znalezienie spółdzielcy wprowadzającego „eksperta”. Frekwencja na takim poziomie to cały kolejny temat. Uważamy, że bez kilku zmian w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych jej członkowie nadal nie będą mieli żadnego wpływu na podstawowe decyzje dotyczące spółdzielczego majątku. Problem dobrze ilustruje SML-W w Legionowie licząca ok. 10 tys. członków. Jak wszystkie spółdzielnie funkcjonuje ona na podstawie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i wywiedzionego z niej statutu całkowicie paraliżując członków spółdzielni – właścicieli spółdzielczego majątku. W przepisach polskiego prawa spotyka się nie tylko sprzeczności i luki, ale także bariery, przemyślne pułapki i skryte furtki dla wtajemniczonych, sprzeczne z intencjami ustawodawcy i preambułami ustaw.

Nieruchomości prezesa?

W obecnej sytuacji politycznej dostrzegamy szanse na skuteczniejszą walkę z najbardziej szkodliwymi przepisami. Kilka z nich udokumentowaliśmy z pomocą sądów. Oprócz głośnych afer dotyczących nieruchomości m.in. w Warszawie i Krakowie, istnieje równie poważny problem nieruchomości stanowiących wielomiliardowy majątek spółdzielni mieszkaniowych w Polsce. Prawo stanowi, że majątek ten jest własnością spółdzielców, ale przepisy obecne w spółdzielczych statutach oddały majątek spółdzielni praktycznie do wyłącznej dyspozycji prezesa.

Kto decyduje o sprzedaży

W ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, zastrzeżono (Art. 83 pkt 9), że w przypadku
„… zbycia nieruchomości, …. do podjęcia uchwały konieczne jest, aby w posiedzeniach wszystkich części walnego zgromadzenia, na których uchwała była poddana pod głosowanie, uczestniczyła łącznie co najmniej połowa ogólnej liczby uprawnionych do głosowania, chyba, że statut stanowi inaczej”. Jest to przykład „furtki”, która umożliwia zainstalowanie absurdalnych zapisów w statutach spółdzielni mieszkaniowych. Przykładem jest bezprawnie funkcjonujący (o tym poniżej) statut SML-W w Legionowie, w którym znajduje się niedorzeczny i szkodliwy zapis, że głosowania w sprawach zbywania gruntów są ważne nawet gdyby na poszczególnych częściach (sześciu) nikt nie głosował.

Dogęszczają wbrew mieszkańcom

Prezes spółdzielni wykorzystuje ten zapis do przemycania uchwał dot. zbywania spółdzielczych gruntów. Pozwala mu to zabudowywać resztki zielonych terenów w naszej spółdzielni. Wszystkie uchwały dotyczące zbycia 71 działek o łącznej powierzchni 115 tysięcy metrów kwadratowych zostały przegłosowane zaledwie przez 193 osoby.
SML-W w Legionowie liczy prawie 10 tys. członków, którzy zamieszkują pięć osiedli położonych w Legionowie i Jabłonnie. Spośród ww. 71 działek, przegłosowano zbycie kilkunastu zlokalizowanych na osiedlu Jagiellońska pomimo, że przeciwko temu głosowała zdecydowana większość spółdzielców osiedla obecnych na swoich częściach Walnego. Na przykład, za zbyciem działki o pow. 4 761 m2 głosowało 18 spółdzielców a przeciwko jej zbyciu 71 spółdzielców. Mimo to prezes przeforsował uchwałę za zbyciem tej działki ściągając po kilkanaście osób z odległych osiedli na pozostałe części Walnego. Szczegółowe opisy publikowaliśmy w lokalnym tygodniku „Mazowieckie To i Owo”.

Gdzie indziej jest to przestępstwo

Na szczególną uwagę zasługuje wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie (zał. nr.1) w sprawie przeciwko prezesowi spółdzielni mieszkaniowej w Legionowie. Z uzasadnienia wyroku wynika, że to co jest przestępstwem we wszelkich wyborach władz (począwszy od gminy a skończywszy na wyborach do Sejmu i Senatu RP oraz Parlamentu Europejskiego), nie jest przestępstwem w wyborach władz spółdzielni mieszkaniowych w Polsce i tak jest do dzisiaj. W sprawie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych obradowała, na 42 posiedzeniach, Nadzwyczajna Komisja Sejmowa w składzie kilkudziesięciu posłów. Projekty ustawy autorstwa różnych partii opiniowały m.in.: Kluby Poselskie, Biuro Analiz Sejmowych, Senat, Prezes Sądu Najwyższego RP, Krajowa Rada Sądownictwa, Krajowa Rada Notarialna, Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych. Podejrzewamy, że żadna osoba, z wymienionych powyżej instytucji, nie uczestniczyła ani nie prześledziła procedury i okoliczności przesądzających o wyborach władz i w konsekwencji o spółdzielczym majątku, zwłaszcza w wielkich spółdzielniach mieszkaniowych. Taką jest SML-W w Legionowie, gdzie wybory odbywają się w ramach Walnego Zgromadzenia podzielonego na 6 części.

25 lat bezprawia

Prezes SML-W podstępnie pominął przed kilku laty ośmiu uprawnionych członków na liście kandydatów do Rady Nadzorczej. Pominięto kandydatów, którzy w ulotkach zachęcających do pójścia na wybory, przedstawiali się jako kandydaci niepowiązani z prezesem. Żądali kontroli inwestycji i zadłużenia oraz występowali przeciwko budowie nowych bloków na nielicznych zielonych działkach pomiędzy nimi. Do dzisiaj prezes wskazuje swoich kandydatów do Rady Nadzorczej i Rad Osiedli. Dzięki możliwość uczestniczenia i zabierania głosu na wszystkich częściach Walnego wybierani są kandydaci prezesa. Ci „swojacy”, od wielu lat działają na przemian albo w RN albo w RO, a niejednokrotnie są wybierani jednocześnie do obu tych organów. Trwa to od ćwierć wieku. Przez cały ten okres, RN nie zdobyła się na zakwestionowanie choćby jednej z propozycji przedstawionych Radzie przez prezesa.

Bezprawny statut

Statut w SML-W ze szkodliwymi i absurdalnymi zapisami, został uchwalony bezprawnie przez 45 nieuprawnionych przedstawicieli ściągniętych przez prezesa w 2008 roku, w którym prawo uchwalenia zmian statutu miało jedynie WZ. W I kw. 2009 r. wystąpiono do zarządu z żądaniem zwołania WZ w celu wprowadzenia zmian do statutu. Pod żądaniem podpisało się 1096 członków – więcej niż ustawowo wymagana 1/10 wszystkich członków spółdzielni (Art.83.3 ppkt.2). Prezes Rosiak i RN, zignorowali to żądanie, nie dopuszczając ostatecznie do zwołania WZ. Najważniejsze z proponowanych zmian zagrażały jego deweloperskim interesom.

Konieczna zmiana

W Ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych w Art. 83. 3 ppkt. 5. czytamy, że „w przypadku wskazanym w ust. 3 … Jeśli to nie nastąpi, zwołuje je rada nadzorcza, związek rewizyjny, w którym spółdzielnia jest zrzeszona lub Krajowa Rada Spółdzielcza, na koszt spółdzielni”. Na tym ustawodawca zakończył, nie regulując przypadku odmowy przez wszystkich wymienionych w tym art. uprawnionych do zwołania walnego. Naszą propozycją jest dopisanie w ustawie, że w przypadku kiedy zarząd lub RN nie zwoła walnego na żądanie takie prawo będzie miał wyłoniony Komitet Organizacyjny Spółdzielców (na koszt spółdzielni) a podjęte na nim uchwały będą prawomocne. O zaistniałej sytuacji powiadomiony będzie związek rewizyjny. Będzie szybciej, taniej i demokratycznie. Uchwały ww. zaskarżaliśmy w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Niestety, dotąd bez skutku.

Bezprawny statut nadal paraliżuje spółdzielców

Funkcja prezesa spółdzielni pomaga w zajmowaniu następnych stanowisk, (przy ewidentnej sprzeczności interesów stanowisk). Dzięki temu prezes Rosiak, jest równolegle wybierany na przewodniczącego Rady Powiatu. Prezes Rosiak, jest ponadto wiceprezesem Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, otrzymując pokaźne wynagrodzenie (fragment art. w zał. nr 2) za sprawowanie kontroli nad własną osobą w roli prezesa. To gorsze niż sprzeczność interesów. Karygodny sposób wyborów na Zjazd Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, na którym wybierane są władze ZRSMRP, został opisany w art. „Było nie minęło – o granicach przyzwoitości”, który ukazał się w lokalnej prasie i jest dostępny na stronie www.toiowo.eu,
w zakładce „Listy”. Polecamy również artykuły w zakładce „SML-W(OD)NOWA” i w szczególności: „Bank Prezydenta i Prezesa”, „Mieszkania po znajomości”, „Prokuratura prześwietli prezydenta i zarząd SMLW”, opisujące afery z udziałem prezesa Rosiaka w roli głównej.

Prokuratura prześwietla zarząd

Nadmienić należy, że aktualnie prokuratura prześwietla po raz drugi zarząd SML-W. Za pierwszym razem, w maju 2008 roku prezesowi „włos z głowy nie spadł” (str.: temidacontrasm.info/włos–mu–z–glowy–nie–spadl), pomimo, że w opublikowanej bardzo rzetelnej ekspertyzie (str.: temidacontrasm.info/wp–content/uploads/2012/07/ekspertyza–prawna–niepr.–w–SM.pdf) z dnia 28 stycznia 2008 r, sporządzonej przez Centrum Ekspertyz i Usług Kryminalistycznych, wykazano nieprawidłowości z naruszeniem prawa we wszystkich badanych obszarach.

Narzuca się więc pytanie, jak na podstawie takiej opinii prokuratura mogła umorzyć śledztwo, a tak się właśnie stało. Uzasadnienie tej decyzji napisane przez panią Marlenę Cieciórską, prokurator Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim odbieramy jako pokrętne.

Aktualne postępowanie prokuratorskie prowadzone jest przez Prokuraturę Rejonową Warszawa Śródmieście. Chodzi w nim m.in. o nabywanie lokali usługowych od spółdzielni mieszkaniowej po zaniżonych cenach przez członków rodziny prezesa Szymona Rosiaka. Jak poinformował Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, „śledztwo pozostaje w toku, w fazie in rem tj. nikomu nie postawiono zarzutów”.

Prezes zignorował jak zwykle

Wiosną tego roku TVP3 pokazała jeden z wielu protestów spółdzielców walczących z zabudową nielicznych już wolnych terenów (chodziło o plac przy ul Broniewskiego). Prezes zignorował je jak zwykle i nadal realizuje swoje plany zabudowy wbrew spółdzielcom z sąsiadujących bloków.

W dniu 17 października w TV1 w programie „Chodzi o Pieniądze” problemy legionowskiej spółdzielni mieszkaniowej, opisywali członkowie Stowarzyszenia Legionowskich Lokatorów. W naszym piśmie przedstawiliśmy nie tylko skutki, ale i ich przyczyny oraz wskazaliśmy konkretne działania pozwalające je wyeliminować, koncentrując się na złych regulacjach prawa. Liczymy na zainteresowanie ww. opisanym problemem. Wszelkie posiadane dokumenty chętnie udostępnimy.

Bogusław Perycz
Sławomir Rynek

Komentarze

1 komentarz

  1. Jaś odpowiedz

    Psy szczekają a karawana idzie dalej. Smutne ale prawdziwe. Aby coś się mogło zmienić muszą tego chcieć wszyscy spółdzielcy, a nie tylko garstka świadomych spółdzielców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *