Facebook

LEGIONOWO. ŻYCIE – „towar” pierwszej potrzeby! – Miejska „Rupieciarnia” nadal nie działa

2020-07-30 7:10:45

Do podjęcia tematu legionowskiej rupieciarni zainspirowała mnie mama naszej Koleżanki. Długa rozmowa przy kawie uświadomiła nam jak wiele to miejsce wnosi w życie wielu osób – zwłaszcza Seniorów, młodych rodziców, ale również i młodzieży. Nie skupialiśmy się na handlu, ale tym, co daje spotkanie dla wielu grup ludzi w tym wyjątkowym miejscu…

Rupieciarnie na ul. Namysłowskiej czy na wolskiej Olimpii w Warszawie już dawno działają. Tymczasem, w Legionowie… za podobną sprzedaż grożą mandaty! Osoby odpowiedzialne za zamknięcie rupieciarni (targu staroci) w naszym mieście używają następujących argumentów: sprzedawane tam towary nie są pierwszej potrzeby,
zarządca targu nie ma wiedzy i kontaktu do osób sprzedających i w razie zakażenia nie będzie mógł ich odnaleźć.

„Czy jestem jeszcze komuś potrzebny?”

To pytanie, które mógłby zadać stary kredens gdyby umiał mówić, ale być może częściej zadają je sobie Seniorzy z Legionowa i okolic, wyczekujący niedzieli, w której będą mogli przyjść ze swoimi błyskotkami, starymi płytami, fajansem licząc nie tyle na sprzedaż, co na pogawędkę, spotkanie dobrych znajomych, czyiś uśmiech… Tyle mówi się o aktywizacji Seniorów, szuka rozwiązań, które potem kodyfikuje się na stertach papieru. Tymczasem, duża część Seniorów odnalazła swoje miejsce i sposób na spędzanie czasu na świeżym powietrzu, na legionowskiej rupieciarni. Właśnie tam, poprzez spotkania z rówieśnikami, poprzez rozmowy z mieszkańcami pokonują depresję, smutek, zmęczenie, samotność, zwyczajnie czują się potrzebni… a jeśli przy okazji wpadnie jakiś grosz…

Rupieciarnia i ekologia? Tak!

Ekologia wypływa dziś z ust każdego miejskiego prominenta… Tymczasem, po co wyrzucać skoro można sprzedać, po co wydawać majątek jeśli można kupić za gorsze? Każda młoda mama i młody tata wie ile kosztuje zakup wymarzonego wózka, nosidełka, chusty, ubranek itd. Sami przy trójce dzieci, w ciągu 12 lat, mieliśmy raptem jeden lub dwa nowe wózki. Gondole, wózki podwójne z których z czasem dzieci wrastały, sprzedawaliśmy z zadowoleniem obu stron transakcji. Różne są powody dla których kupujemy używane przedmioty. Dzięki temu stare rzeczy mają drugie życie i nie trafiają na śmietnik mnożąc tony śmieci. Taki handel powinien być promowany, jest nie tylko ekonomiczny, ale przede wszystkim ekologiczny.

Mamo, tato proszę daj parę złotych!

Współczuję Młodym ludziom, którzy są dziś pod silną presją rówieśników, a bardziej chyba Internetu i chcą mieć, często za niewspółmiernie wysoką cenę nie gorszy ciuch, nie gorszą komórkę itd. Najczęściej znajdują zrozumienie u rodziców, bo trudno jest dziś odmówić dziecku. Bez względu na ocenę takiej postawy, przychodzi moment, że w domowym budżecie zwyczajnie brakuje pieniędzy.
Tymczasem, moda na markowe ubrania, modele smartfonów zmieniają się szybciej niż wpływająca na konto wypłata. Myślę, że wnioski nasuwają się same, ale kilka godzin spędzonych na sprzedaży, niepotrzebnych synowi czy córce, rzeczy dałoby im ogromną satysfakcję z zdobytej w ten sposób gotówki! Z rozmów wiem, że na legionowskim targu staroci swoje zabawki również młodsze dzieci. Czy to nie wystarczający powód, żeby jak najszybciej otworzyć legionowską rupieciarnię…?

Artur Pawłowski,
radny Rady Miasta Legionowo

fot: www.legionowo.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *