Facebook

Legionowscy radni jak chorągiewki – Aneksja terenów sąsiada

2018-02-02 9:19:37

Miała być aneksja 900 ha lasów należących do Jabłonny, skończyło się na strachu. Mieszkańcy gminy mogą odetchnąć z ulgą. Prezydent Legionowa zmienił plany i nie powiększy miasta kosztem swojego sąsiada. Radni zagłosowali w tej sprawie jednogłośnie.

Marionetki w szafie prezydenta, ludzie bez własnego zdania” – tymi słowami ocenił radnych wiernych Romanowi Smogorzewskiemu Andrzej Kalinowski, mieszkaniec Legionowa i radny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

O nietypowym pomyśle powiększenia gminy miejskiej Legionowo, na jaki wpadł jej prezydent Roman Smogorzewski, pisaliśmy w ubiegłym miesiącu. Pod koniec października Rada Miasta Legionowa podjęła uchwałę o zmianie granic swojego terytorium. Krok ten miał na celu umożliwienie dalszego rozwoju Legionowa, które – przypomnijmy – jest najbardziej zagęszczonym miastem w Polsce i jednym z najbardziej zanieczyszczonych.

Ci sami radni miejscy, którzy bezkrytycznie głosowali za przystąpieniem do procedury zmiany granic Legionowa, na ostatnie sesji rady miasta zagłosowali przeciwko tej decyzji.

Andrzej Kalinowski tak ocenia opinie i działania radnych: – Radni prezydenta są jak chorągiewki. Prezydent powiedział, że aneksja jest dobra, zagłosowali za, nie wchodząc w szczegóły sprawy. Teraz stwierdził, że jednak jest zła – też zagłosowali za. To ludzie bez własnego zdania, stłamszeni i zastraszeni. Nieraz mam wrażenie, że na sali obrad to nie ci sami ludzie, z którymi rozmawiam w kuluarach. Często ich pytam, dlaczego tak głosowali. Zazwyczaj pada odpowiedź: „Bo tak musiałem”.

Według relacji Andrzeja Kalinowskiego Roman Smogorzewski nie uzasadnił na ostatnim posiedzeniu w żaden sposób zmiany decyzji. Radny twierdzi, że wpływ na to mógł mieć ogromny sprzeciw mieszkańców Jabłonny, co spowodowało, że prezydent Legionowa się przeliczył.

Istotnie mieszkańcy gminy Jabłonna nie kryli swego oburzenia i rozgoryczenia, ponieważ nie dość, że nikt nie zaproponował im konsultacji społecznych, to jeszcze nie zostali nawet poinformowani o takich planach wobec ich miejscowości. O wszystkim dowiedzieli się z mediów, co sprawiło, że rozpoczęli masową kampanię informacyjną i zbieranie podpisów przeciw planom aneksji. Utrata 900 ha lasów w praktyce oznaczałaby dla Jabłonny zmniejszenie jej powierzchni aż o 40 proc. Legionowo otrzymałoby w ten sposób bezpośredni dostęp do stolicy i możliwość dalszego rozwoju.

Z nieoficjalnych wiadomości, do których dotarł „Dodatek Mazowiecki”, wynikało, że w przyszłości zaanektowane tereny leśne o bardzo dużych walorach przyrodniczych i potencjale rekreacyjnym miały zostać przekształcone w działki budowlane. Gdyby plan zmiany granic doszedł do skutku, Legionowo zyskałoby nowe możliwości urbanizacyjne kosztem „zielonych płuc” tej części województwa mazowieckiego.

– Roman Smogorzewski nie jest wszechmocny – podsumowuje zakusy terytorialne prezydenta Legionowa Andrzej Kalinowski.

Ci sami radni miejscy, którzy bezkrytycznie głosowali za przystąpieniem do procedury zmiany granic Legionowa, na ostatniej sesji rady miasta, zagłosowali przeciwko tej decyzji

Katarzyna Kasjanowicz
Gazeta Polska Codziennie

Komentarze

2 komentarze

  1. mieszkaniec odpowiedz

    Najpierw C B A zainteresuje sie Mizgalskim za pisanie bzdur i sianie propagandy

  2. dobra rada odpowiedz

    pan ‚Alibaba’ i jeszcze paru rozbójników jest nominowany do darmowego biletu w kierunku Bialegostoku lub Wrocławia, tak tez spakujcie w worek pare osobistych rzeczy i przygotujcie się do drogi. termin wycieczk poda organizator wycieczki CBA 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *