Facebook

LEGIONOWSKI. Dzik jest, ale go nie ma

2016-11-08 11:06:27

Lasy Państwowe przeprowadziły w ostatnich dniach wielkie liczenie dzików. Wedle szacunkowych danych, na terenie nadleśnictwa Jabłonna „czarny zwierz” występuje tu w liczbie… 29 sztuk! Tak, chodzi o dwadzieścia dziewięć zwierząt na terenie całego nadleśnictwa, które obejmuje kilka powiatów i wynosi 1 161,73 km2.

Pozostawmy świstaka jego pazłotkom i zajrzyjmy na osiedle Silikaty w Michałowie–Reginowie. Uporządkowane nie tak dawno trawniki pomiędzy blokami, a nawet plac zabaw przypominają dziś pole orne.

Sypiają pod progiem
Mieszkańcy bloków każdego wieczora są świadkami żerowania całych stad tych zwierząt. – Ciemno już było, gdy wyszłam z klatki schodowej – wspomina pani Grzybowska z parteru. – Nagle w coś uderzyłam nogami. Zanim wzrok się przyzwyczaił do ciemności, usłyszałam świńskie pokwikiwania. To był potężny dzik, jeden z licznego stada, jakie właśnie zaczęło wypasać się na naszym trawniku – dodaje kobieta.
Mieszkańcy zdążyli już się przyzwyczaić do tego, że żyją wśród dzikich stworzeń, co nie znaczy, że to współżycie nie budzi ich obaw. – Przecież wystarczy, aby jakaś locha z młodymi poczuła się zagrożona, gdy jakieś dziecko zacznie gonić dla zabawy małego warchlaka i już nieszczęście gotowe – trwoży się jeden z ojców spacerujący po terenie osiedla.

Czy pomoże ogrodzenie?
Ktoś inny wskazuje na ogromne straty finansowe spowodowane szkodami wyrządzonymi przez zwierzęta. – Wystarczy zaraz po zmroku wyjrzeć oknem, aby zobaczyć stada złożone z kilkudziesięciu sztuk przekopujące nasze trawniki – zapewnia lokatorka z wyższego piętra.
Radny Wieliszewa, Edwin Zezoń, którego spotykamy podczas pracy porządkowych na terenie osiedlowego boiska zapewnia, że Urząd Gminy wkrótce rozwiąże problem Michałowa Reginowa. Wokół całego osiedla ma powstać solidne ogrodzenie, które uniemożliwi nawet podkopanie się pod fundamenty. W tej chwili trwa szacowanie kosztów związanych z tą inwestycją.

Żądają odłowienia dzików
Wójt Gminy Wieliszew już 3 października zorganizował w Urzędzie Gminy spotkanie z przedstawicielami wszystkich kół łowieckich z terenu Gminy oraz z Kierownikiem Referatu Zarządzania Środowiskiem ze Starostwa Powiatowego w Legionowie. Głównym celem spotkania było omówienie problemu coraz częstszego wkraczania dzików na tereny mieszkalne. Po analizie zgłoszeń oraz miejsc, gdzie się pojawiają, ustalono zakresy kompetencji dla kół łowieckich oraz Urzędu Gminy Wieliszew. Ponadto wójt gminy zwrócił się pisemnie do Starosty Powiatu Legionowskiego z prośbą o wykonanie odłowu dzików, które mają swoje legowiska w bliskim sąsiedztwie obszarów zamieszkałych na terenie Gminy Wieliszew.

Dziki wyszły z lasu
Jak widać problem dzików rzeczywiście istnieje. Czy więc między bajki należy włożyć szacunki, jakie stworzyło jabłonowskie nadleśnictwo? Liczba dwudziestu dziewięciu sztuk wydaje się nieprawdopodobna, szczególnie w kontekście słów Diany Piotrowskiej, rzeczniczki Polskiego Związku Łowieckiego: – Według najnowszych szacunków PZŁ wiosną tego roku populacja dzików w Polsce liczyła 241 tys. osobników. Jednak problem jest znacznie szerszy i daje się go zauważyć w całej Europie. Otóż dzik z lasu przenosi się na tereny zamieszkałe przez człowieka. Wchodzi do miast, gdzie łatwo znajduje pożywienie, ale także powoduje ogromne koszta niszcząc pola uprawne.

Chcą pomocy wojska
Zjawisko musi być poważne, gdyż np. Walne Zgromadzenie Lubelskiej Izby Rolniczej zaapelowało o pomoc aż do Antoniego Macierewicza, aby wojsko wsparło rolników w walce z tą zwierzyną. Powodów takiego zjawiska należy doszukiwać się nie tylko w fakcie bezmyślnego dokarmiania zwierzyny, ale też w zmianach, jakie dokonały się na naszych polach. Jakub Pałubicki z Wyższej Szkoły Zarządzania Środowiskiem w Tucholi oraz Jan Grajewski z Instytutu Biologii Eksperymentalnej z Bydgoszczy uważają, iż biologia dzika uległa ostatnio całkowitej przebudowie.

Rosną jak na kukurydzy
Pierwotnie dzik zasiedlał lasy mieszane, a buchtując ściółkę poszukiwał owadów, żołędzi czy padliny. Obecnie większość swego czasu spędza na terenach zabudowanych lub w kukurydzy. To właśnie kukurydza sprzyja mnożeniu się dzików – stwierdzają naukowcy. Nasz klimat sprzyja pojawieniu się na kolbach grzybów z rodzajów Aspergillus, Penicillium i Fusarium, które produkują mikotoksyny. Wśród nich jest naturalny estrogen zearalenon – ważny hormon płciowy. W efekcie gotowość samic do wydłuża się do kilku miesięcy w roku. Pierwsze warchlaki pojawiają się już w styczniu, a nie wiosną. W ten sposób populacja uległa znacznemu odmłodzeniu, a liczba dzików w ciągu roku zwiększa się o ponad sto procent.
Wywózka i odstrzał nie pomogąDla wielu jedynym, rozwiązaniem jest odławianie dzików na terenach miejskich i ich wywózka do lasów lub odstrzał. Niestety, jak udowadniają specjaliści, odławianie przynosi efekty bardzo iluzoryczne, bowiem dzik jest zwierzęciem wędrownym. W ciągu jednej doby może przemieścić się nawet o kilkadziesiąt kilometrów i bez przeszkód powrócić na dawne tereny. Odstrzał jest praktycznie niemożliwy z dwóch powodów: przepisy zabraniają strzelania w mieście i aktywności tak zwanych „zielonych”. Nie jest wszak możliwe, aby spełnić oczekiwanie zbulwersowanej mieszkanki jednego z osiedli w Jabłonnie, która postuluje aby najpierw „odłowić zielonych”, a następnie spokojnie zatroszczyć się o ludzi.

PIOTR KORYCKI

p.korycki@nowodworski.info

Podobne artykuły

Komentarze

1 komentarz

  1. Dorota odpowiedz

    Tragedia z tymi dzikami , strach wyjść wieczorem z domu bo podchodzą pod zabudowania.
    Podatki się płaci a wszystkie łąki skoszone na terenie gminy Nieporęt są zryte przez dziki.
    Wójt umywa ręce , a koła łowieckie zaniżają w raportach liczbę dzików na terenie.
    Jakaś ogólnopolska telewizja powinna się wsiąść i zrobić o tym reportaż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *