Facebook

LEGIONOWSKI. Kataklizm zagraża mieszkańcom

2018-03-16 7:08:41

Według ekspertyz, zły stan techniczny wału przeciwpowodziowego pomiędzy Jabłonną oraz Nowym Dworem Mazowieckim zagraża 65 tysiącom mieszkańców obu powiatów. Planowana modernizacja wału, na której projekt zrzuciły się lokalne samorządy, stanęła jednak pod znakiem zapytania. Powodem jest likwidacja Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych


Duże obszary w powiecie legionowskim, położone w pobliżu rzek: Wisły i Narwi od niepamiętnych czasów, stale zagrożone są zalaniem. Sytuacja zmieniła się po wybudowaniu wałów przeciwpowodziowych. Jednak ich zły stan może spowodować, że zostaną one przerwane. A wtedy, wody obu rzek mogą nawet przelać się przez tory kolejowe na granicy Legionowa i Chotomowa, tak jak miało to miejsce na przełomie lat 20-tych i 30-tych XX wieku.

Alarmujące ekspertyzy

Ostatnia wielka powódź, która miała miejsce w 2010 r., bardzo nadwątliła wały przeciwpowodziowe. Tylko dzięki determinacji wszystkich służb, a także mieszkańców, którzy nocami patrolowali wały i zabezpieczali powstające wyrwy nie doszło do przerwania wału na Wiśle. Gdyby tak się stało, pod wodą mogłyby się znaleźć w całości Rajszew, Suchocin, Skierdy, Wólka Górska, Boża Wola, Janówek i część Nowego Dworu. Z map zagrożenia powodziowego wynika, że w przypadku wielkiej powodzi pod wodą mogą się również znaleźć, niemal w całości Jabłonna, Wieliszew, Zegrze Południowe oraz duża część Legionowa. Z dokumentów i ekspertyz, jeszcze tych z 1993 oraz 2011 roku, do których dotarli sami mieszkańcy, wynika bowiem, że wał pomiędzy Jabłonną i Nowym Dworem Mazowieckim jest w tak złym stanie, że zagraża on bezpieczeństwu 65 tys. mieszkańców z powiatów Legionowskiego i nowodworskiego.

Coraz gorszy stan wału

Mieszkańcy nadwiślańskich miejscowości mają coraz więcej obaw. Wały nie były od lat modernizowane, a zostały już bardzo osłabione przez powodzie, dziki, bobry i wrastające w koronę wału drzewa. Z rozmów z ekspertami wynika bowiem, że gdyby wał został przerwany podczas wysokiego stanu Wisły, ich domy natychmiast znajdą się pod wodą. W niewiele lepszej sytuacji mogą być wtedy mieszkańcy miejscowości bardziej oddalonych od rzeki, do nich woda mogła by wtedy dotrzeć po kilkunastu albo kilkudziesięciu minutach.

Kiepskie rokowania

Powagą sytuacji przejęły się nawet lokalne samorządy, które w 2016 r. porozumiały się w celu modernizacji wału Wisły na odcinku Jabłonna – Nowy Dwór Mazowiecki. Inwestycja ta miałaby łącznie kosztować ok. 70 mln. zł i jest możliwość aby uzyskać na nią środki z Unii Europejskiej. Pierwszym krokiem miało być jednak wykonanie projektu modernizacji wału, na który samorządy zebrały ponad 400 tys. zł. Pieniądze te zostały jednak zwrócone w 2017 r., bo Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie został zlikwidowany. Teraz modernizacją wałów ma zajmować się Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.
Tymczasem jednak, sprawa modernizacji wałów przeciwpowodziowych pozostaje nadal w lesie.

WD

Komentarze

5 komentarzy

  1. Karol z Legionowa odpowiedz

    Ludzie, przecież my tu wszyscy mieszkamy w Kotlinie Warszawskiej czyli na poziomie Wisły, a niektórzy nawet pod jej poziomem (gdy rzeka ma wysoki stan). Więc jak wał zostanie gdziekolwiek przerwany to na pewno duży obszar zostanie zalany. Pamiętam jeszcze powódź z początku lat 70-tych, a wtedy tereny blisko Wisły były tylko w minimalnym stopniu zabudowane…. A więc wszystko przed nami .

  2. sww odpowiedz

    alarmujace ekspertyzy……niech mieszkańcy wskażą 😉 gdzie można te dokumenty przeczytać ?

  3. Ela odpowiedz

    Cóż tu można powiedzieć… współczuję i radzę się ubezpieczyć i zabezpieczyć wszystko co cenne. Jakoś nie widzę szans w obecnej sytuacji na szybkie działania PGWWP.

  4. Natalia odpowiedz

    Dobra zmiana powołała Wody Polskie, a to wstrzymało sprawę modernizacji wałów. 90-100 lat temu w wyniku powodzi właściwie cały teren powiatu był zalany. Dlaczego do podobnej powodzi miałoby nie dojść obecnie. Są przecież gwałtowne zmiany klimatu. Statystyka jest nie ubłagana – raz na kilkadziesiąt lat takie rzeczy się zdarzają. Warto przypomnieć sobie jak zalany był kilkanaście lat temu Wrocław !!!

    1. jadoCiebie odpowiedz

      Wrocław był zalany przez idiotów, którzy pozwolili budować bloki na terenach zalewowych. Cały Kozanów był pod wodą tylko dlatego, że Odra miała nie wyregulowaną linie brzegową. Statystyka, statystyką ale głupota ludzka nie zna granic. A w walce z żywiołem niestety ludzie nie mają nic do gadania. Poczekajmy tylko, aż Czesi opróżnią swoje zbiorniki retencyjne jak to miało miejsce w 2010 roku. Wtedy też wszyscy twierdzili, że sytuacja jest opanowana. Dopóki wały nie zaczęły przeciekać, a wody gruntowe nie zaczęły wybijać 200 metrów od linii brzegowej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *