Facebook

LEGIONOWSKI. Narasta w nas agresja i złość

2021-04-26 8:00:51

Trwająca od roku pandemia daje się we znaki wszystkim. Kolejne obostrzenia, izolacja, stres i lęk przed zachorowaniem powodują wzrost napięcia, która często przeradza się w agresję. Najbardziej narażoną grupą jest młodzież, która właściwie od roku przebywa w domach

– Mam problem z synem. Ciężko oderwać go od komputera. Jest strasznie drażliwy. Na wszystko reaguję złością. Podnosi głos, pyskuje. Nie wykonuje swoich obowiązków – usłyszeliśmy od jednej z naszych czytelniczek.

Jak alarmują psychologowie, nie jest to odosobniony przypadek. Zaś wzrost napięć między ludźmi zaostrzył się o jakieś 30-40% w ciągu minionego roku. Bardzo często jako przyczynę wymienionych zachowań podaje się trwającą od dłuższego czasu izolację spowodowaną epidemią koronawirusa.

Nie radzą sobie z rzeczywistością?

– W ostatnim czasie coraz częściej przychodzą do nas pacjenci mający problem z narastającymi emocjami: agresją, strachem, niepewnością, lękiem. W dużej mierze wspomniane emocje spowodowane są obecną w naszym życiu pandemią. Zaś wprowadzane obostrzenia mające ratować przed zakażeniem powodują uaktywnienie się dawniej bagatelizowanych problemów, powstawaniu nowych oraz narastaniu napięć, które mają ujście m.in. w agresji – twierdzi psycholog Anna Lipska.

Znaczny wzrost problemów

– Od marca ub. roku zauważamy wzrost zachowań agresywnych w granicach 30-40%. Większość tych przypadków to problemy natury emocjonalnej zarówno u dzieci (w tym młodzieży) jak i dorosłych – twierdzi psycholog. Zdaniem naszej rozmówczyni przyczyn jest wiele, zaś obecna sytuacja może doprowadzać do ich eskalacji. – Jesteśmy sfrustrowani całą sytuacją. Z każdej strony uderzają w nas sprzeczne informację. Nie możemy wyjść jak dawniej spotkać się ze znajomymi czy przyjaciółmi. W ten sposób tracimy osoby często bardzo bliskie, którym możemy się zwierzyć, z którymi możemy porozmawiać o problemach – mówi psycholog.

Delikatny wzrost

Zgodnie z informacjami zaczerpniętymi z Komendy Policji w Legionowie, policjanci w pierwszym kwartale br. odnotowali 32 przestępstwa określane mianem znęcania się. Jest to nieznaczny wzrost względem ub. roku, kiedy to w tym samym czasie odnotowano 29 takich przestępstw.

– To, że tych przypadków jest nieznaczny wzrost nie świadczy właściwie o niczym, ponieważ agresja nie musi kończyć się przemocą fizyczną – koryguje psycholog. – Agresją w tym przypadku mogą być m.in.: kłótnie o pieniądze, tzw. wyliczanie z pieniędzy, złośliwość. Częstym przypadkiem w ostatnim czasie jest złość np.: na współpracowników, którzy w chwili obecnej zajmują się dziećmi w domach.

Problemy będą narastać

Jak twierdzą badania przeprowadzane w okresie pandemii, dzisiejsze problemy mogą bardzo mocno rzutować na przyszłość „po Covidzie”. Kiedy wrócimy do normalności, może się okazać, że dzisiejsze zachowania staną się dla nas rutyną. Zamknięci w tej chwili na kilkudziesięciu m2 w kilka osób próbujemy sobie znaleźć własne bezpieczne miejsce. Nie zawsze się to udaje. Istnieje obawa, że w przyszłości dalej będziemy zamykać się w przysłowiowych 4 ścianach i trzymać się z daleka od wszystkiego, co uznamy za niebezpieczne jednocześnie tłumiąc swoje emocje. Eskalacja tych problemów w przypadku dzieci może nastąpić tuż po ich powrocie do szkół, gdzie będą musiały na nowo wyjść do rówieśników i codziennie zderzać się z ich opinią na swój temat.

Jak sobie radzić?

– Kiedy pojawiają się pierwsze problemy, nie zawsze trzeba od razu iść do specjalisty – mówi nasza rozmówczyni. – W przypadku dzieci na początku może pomóc rozmowa. I zapewnienie, że co by się nie działo, my (dorośli) będziemy obok nich – to zdaniem psychologa pierwszy krok.

Co ważne, w przypadku dorosłych zauważających problemy warto po prostu się od nich zdystansować. Zobaczyć co nam dorosłym przynosi ulgę. – Ulubiony serial, muzyka, spacer mogą okazać się bardzo pomocne w chwili kiedy z każdej strony jesteśmy „bombardowani” negatywnymi informacjami. Powinniśmy skupiać się na pozytywach: sytuacja wydaje się być zła, ale jednak my jesteśmy zdrowi i nic nam nie jest albo nadal możemy pracować – twierdzi psycholog.

QK

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *