Facebook

LEGIONOWSKI. Niesłychana historia pewnego obrazu – Polski El Greco

2020-02-29 2:41:31

Wystawa Ars Sacra El Greca w Siedlcach, przed obliczem obrazu „Ekstaza św. Franciszka” El Greca
fot. Krzysztof Tchórzewski

Rozmowa z Katarzyną J. Kowalską, autorką książki „Polski El Greco”

Jak Pani trafiła na tę historię?

Historię obrazu El Greca, jedynego obrazu tego malarza znajdującego się w polskich zbiorach, poznałam kiedy w 2016 roku dzieło trafiło do konserwacji. Obraz został wtedy przewieziony z Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach, w którym na codzień się znajduje, do pracowni Muzeum Narodowego w Krakowie i tam przechodził kolejne badania oraz renowację malunku i płótna. Już same prace konserwatorów wydały mi się bardzo ciekawe i chciałam je pokazać widzom „Panoramy”, programu informacyjnego telewizyjnej Dwójki, z którym wówczas współpracowałam. Ale kiedy zaczęłam dowiadywać się o kulisach odkrycia obrazu czułam, że konserwacja będzie jedynie pretekstem do opowiedzenia nieprawdopodobnej, sensacyjnej wręcz historii.
Redakcyjny kolega podsunął kontakt do jednej z odkrywczyń dzieła, Izabelli Galickiej, która zaprosiła mnie do siebie do domu na krótki wywiad. Przygotowała się rozkładając na stole masę wycinków prasowych z lat sześćdziesiątych, czyli z czasów, kiedy obraz został odkryty. Czarowała opowieścią niczym z książek o Panu Samochodziku, który trafia na bezcenne skarby w różnych zakątkach Polski. Rzeczywiście – Izabella Galicka i jej kompanka Hanna Sygietyńska-Kwoczyńska były rzeczywistym odzwierciedleniem fikcyjnej postaci stworzonej przez Zbigniewa Nienackiego. Tylko w spódnicach i dwóch osobach.
Napisano na temat obrazu El Greca wiele artykułów, skąd zatem pomysł na książkę?
Historia wydała mi się tak niesamowita, że po przygotowaniu felietonu do „Panoramy” i zrealizowaniu kilku reportaży dla Telewizji Polskiej czułam, że temat wymaga publikacji książkowej, żeby uporządkować fakty, oddzielić prawdę od plotek, potwierdzić wydarzenia dokumentami. Zgromadziłam wycinki prasowe, zaczęłam analizę, dotarłam do świadków wydarzeń. I codziennie zadawałam sobie pytanie – dlaczego nikt do tej pory nie napisał o tym książki. Obraz został odkryty w 1964 roku, po raz pierwszy publicznie został pokazany w 2004 roku. Wtedy powinna powstać rzetelna publikacja, ale chyba żaden dziennikarz nie wyczuł potencjału w tej historii. A przecież w ciągu tych czterdziestu lat działy się rzeczy niesłychane – obraz był ukrywany, próbowano go ukraść, krążyły plotki, że został sprzedany i wywieziony za granicę. Nikt przez lata nie wiedział, gdzie on się znajduje.

Katarzyna J. Kowalska autorka książki „Polski El Greco”
fot. Wydawnictwo Iskry

O czym jest książka? Kto jest jej bohaterem?

Książka z jednej strony opowiada historię odkrycia i ocalenia obrazu El Greca, a z drugiej pokazuje zmagania dwóch jego odkrywczyń, które starają się przekonać cały świat dookoła, że to naprawdę cenny obraz i warto mu poświęcić trochę uwagi, a co najmniej go zabezpieczy.
Izabella Galicka i Hanna Sygietyńska pracowały jako inwentaryzatorki dla Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk. Przemierzały Mazowsze i Podlasie, odwiedzały kościoły, dworki i pałace notując wszystko to, co jest godne uwagi historyka sztuki, wyciągając ze strychów, dzwonnic, piwnic zniszczone dzieła sztuki, przeznaczone do spalenia, bo bardzo często były po prostu uszkodzone. Na jednej z plebanii, w Kosowie Lackim, przez uchylone drzwi, zobaczyły obraz – „Ekstazę św. Franciszka”. Zachwycił je. Nie wiedziały jeszcze, że mógł wyjść spod pędzla hiszpańskiego mistrza, ale przeczuwały, że mają do czynienia z czymś wyjątkowym. Zaczęły badać obiekt. W końcu napisały – „to jest El Greco”. Dziennikarze wyczuli sensację. Przez kilka tygodni temat obrazu nie schodził z pierwszych stron gazet.
Jednak profesorowie historii sztuki pukali się w czoło – „to na pewno nie jest El Greco!” – mówili dziennikarzom – „najwyżej słaba kopia”. O odkryciu zaczęto więc pisać satyryczne komentarze, śmieszne wierszyki, w końcu prasa zapomniała o sprawie. A badaczki, „dwie młodziutkie panie” jak je nazwał Ludwik Jerzy Kern, „Elgreczynki” jak je nazywali po cichu złośliwi koledzy, zamknęły się w sobie, i przepełnione goryczą wróciły do swojej codziennej pracy.
Ta książka to hołd złożony ich niezłomnej wierze. Wbrew całemu światu. Miały odwagę mówić głośno o wynikach swoich badań, chociaż nie miały poparcia powszechnie uznanych autorytetów. To trwało kilka lat. Dopiero w 1974 roku ówczesny biskup siedlecki, który zabrał obraz z plebanii w Kosowie Lackim, żeby go zabezpieczyć przed ewentualną kradzieżą, przekazał obraz do konserwacji. Konserwatorki Maria Orthwein i Zofia Blizińska pod okiem prof. Bohdana Marconiego, pracowały nad odnowieniem dzieła w ścisłej tajemnicy, w prywatnym mieszkaniu. Po kilku tygodniach pod kolejnymi warstwami przemalowań zobaczyły sygnaturę – Domenikos Theotokopulos. Tak podpisywał się El Greco. Wtedy nie było już żadnych wątpliwości.
Sensacja niebawem przedostała się do prasy, nikt już nie naśmiewał się z młodziutkich badaczek. Przyjmowały gratulacje i słowa uznania.

Pracujemy razem z Izą Galicką nad książką biograficzną
fot. Wacław Klemp

Jak długo trwała praca nad książką i jakimi materiałami Pani dysponowała w trakcie jej pisania?

Praca nad książką trwała rok, wcześniej miałam już zgromadzoną część materiałów, przeprowadziłam część wywiadów. Potrzebny był czas, żeby wszystko zebrać i dokładnie przeanalizować, ułożyć puzzle w logiczną całość. Potem było już tylko pisanie i poprawianie.
Od 2016 roku, kiedy zainteresowałam się tematem, miałam przede wszystkim możliwość porozmawiania z jedną z odkrywczyń obrazu – Izabellą Galicką. Spędzałyśmy ze sobą sporo czasu, pojechałyśmy razem do Kosowa Lackiego, do Krakowa przyjrzeć się obrazowi w czasie konserwacji. Nasza znajomość, która wyrosła na mojej fascynacji historią obrazem El Greca, przerodziła się w głęboką przyjaźń. Iza dzieliła się historią swojej rodziny, ta jest jeszcze bardziej fascynująca niż niezwykłe odkrycie dzieła w Kosowie Lackim. Powoli przekazywała swoje zapiski, pamiętniki, kolejne wspomnienia. Zazwyczaj podczas naszych spotkań uruchamiałam dyktafon, żeby nie stracić żadnej historii, żadnego słowa. Zrodził się pomysł na książkę biograficzną o Izie Galickiej, a także o dziejach jej przodków – Gieysztorów i Mikulskich. Ta właśnie powstaje.
Jednak jako że z wykształcenia jestem nie tylko dziennikarzem, ale także filmowcem, nie potrafiłam przestać myśleć o historii obrazu „Ekstaza św. Franciszka” nie widząc jej jako opowieści filmowej. Napisałam scenariusz. Produkcją filmu zainteresował się Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego. Na szczęście decyzje zapadały bardzo szybko. Na szczęście dla zachowania pamięci o tych wydarzeniach i o odkrywczyniach. Dziś nie ma ich już wśród nas. Hanna Sygietyńska zmarła w 2017 roku, Iza Galicka w listopadzie 2019 roku. Mam wewnętrzne poczucie, że zdążyła przekazać wszystko to, na czym jej zależało.

Kiedy możemy się spodziewać filmu na ten temat?

Prace nad filmem powoli dobiegają końca. Jesteśmy już na etapie montażu, układania historii. To złożona opowieść, trzeba ją opowiedzieć tak, aby widz, który nie interesuje się sztuką, nie jest stałym bywalcem muzeów, a przede wszystkim nie zna historii odkrycia obrazu El Greca, wciągnął się w historię. Bo to jest uniwersalna opowieść – o zmaganiach młodych naukowców z uznanymi autorytetami, którzy nie chcą dostrzec racji, ich zdaniem, szalonych i zbyt mało doświadczonych kolegów. To opowieść o pasji, jaką może być praca. Komu chciałoby się wspinać po chybotliwych spróchniałych drabinach, rwać spodnie na wystających z desek gwoździach, żeby wyjąć zakurzony, dziurawy obraz z jakiegoś zakamarka. One miały pasję, i one to robiły, nie oglądając się na ryzyko. Praca w kurzu, spanie na sianie w przypadkowej stodole, bez możliwości umycia się w ciepłej wodzie, była dla nich przygodą życia. A że przy okazji odkryły El Greca? Odkryć podobnej miary miały znacznie więcej, ale to jedno – być może przez przypadek, a może nie – zwróciło w ich stronę oczy całej Polski.

Rozmawiała
MARIANNA S.

W niedzielę 8 marca br. o godz. 15.00 w Muzeum Historycznym w Legionowie (ul. Mickiewicza 23) odbędzie się spotkanie z Katarzyną J. Kowalską, autorką książki „Polski El Greco”. Wstęp wolny.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *