Facebook

LEGIONOWSKI RATUSZ. Sukces artystyczny i kondycyjny

2016-12-01 12:24:03

Po swym niedawnym recitalu w Salonie Artystycznym Maciej Piszek wystąpił ponownie (26 XI), tym razem w sali ratuszowej, grając Scarlattiego, Chopina, Paderewskiego i Bałakiriewa.

Jako pierwszy punkt programu zabrzmiała Sonata c-moll Scarlattiego, powolna i kontemplacyjna, niepodobna do innych sonat tego kompozytora – kapryśnych, błyskotliwych, typowo rokokowych. Wolne tempo i kontemplacyjny nastrój utworu rozpoczynającego koncert to pewnego rodzaju magia działająca na publiczność, coś, co pozwala naszemu artyście – jak już się o tym nieraz przekonał – łatwiej przyciągnąć uwagę słuchaczy, zahipnotyzować ich niejako.

Potem miała być muzyka tak samo marzycielska: Legenda op. 16 Paderewskiego. Pan Maciej odłożył ją na później. Zamiast niej usłyszeliśmy – poprzedzone czterema Mazurkami op. 17 – Fantazję f-moll op. 49 i Poloneza As-dur op. 53 Chopina, dzieła wymagające od wykonawcy zarówno talentu, jak i kondycji. I dopiero potem – jako utwór pozwalający wytchnąć – spłynęła z estrady Legenda Paderewskiego. Przed czym wytchnąć? Przed muzyką może najbardziej forsującą ręce pianisty, a były to wariacje na orientalny temat – Islamey – autorstwa Milija Bałakiriewa, kompozycja w swoim czasie uważana za najtrudniejszą ze wszystkiego, co napisano na fortepian; długa kaskada dźwięków o charakterze toccaty, przybierająca chwilami zawrotne tempo.

m_piszek_3

Fantazja f-moll została zagrana po raz drugi, na tym samym, sprowadzonym z Targowej instrumencie – i mam wrażenie, że zagrana jeszcze lepiej. W ciągu dwu tygodni, jakie dzieliły kolejne jego występy, pan Maciej zdołał arcydzieło Chopinowskie jeszcze bardziej wypieścić. Zaprezentowana przez niego biegłość palcowa, potoczystość gam i pasaży zasłużyła na szczery aplauz. Lewa dłoń artysty, imitująca w Polonezie As-dur tętent husarskiej konnicy, zachowywała niezachwiany, nieskazitelnie wyrównany puls, podczas gdy prawa dłoń – wprost przeciwnie – demonstrowała wielką rozmaitość rytmu i dynamiki. Owa niezależność obu rąk jest również imponująca.

Te same palce potrafią sprawić, że fortepian śpiewa, a mam tu na myśli zagrane na bis przepiękne preludium Debussy`ego Dziewczyna o włosach jak len.

ANTONI KAWCZYŃSKI

toiowo@toiowo.eu

Fot. MOK Legionowo

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *