Facebook

LEGIONOWSKI. Samorządowcy o ograniczeniu ilości kadencji

2017-01-31 11:33:19

Co o planach PiS o wprowadzeniu dwukadencyjności wśród prezydentów miast, burmistrzów i wójtów  myślą niektórzy nasi samorządowcy? Jedni są za, drudzy przeciw. Zdania są podzielone…

Nie najlepsze rozwiązanie

Ograniczenie liczby kadencji nie jest najlepszym rozwiązaniem, a już wprowadzenie kadencyjności wstecz i eliminowanie samorządowców wbrew zasadzie „Prawo nie działa wstecz” uważam za nieporozumienie i polityczną walkę o samorząd jednego z większych sukcesów nowoczesnej Polski. Prezes PiS napomyka o nieprawidłowościach w samorządach a ja słyszę o sukcesach CBA, policji więc jednak są instrumenty do walki z nieuczciwymi ludźmi. Ponadto nieprawdą jest trudność wejścia do życia publicznego nowych ludzi, sam przecież pokonałem wójta legendę po jego 4 kadencjach i nie potrzebowałem wsparcia ustawy. Na plus ewentualnej kadencyjności mogę uznać jedynie, iż samorządowcy otrzymają jasny sygnał, kiedy nastąpi koniec ich kariery i może mniej będą poświęcali rodzinę i czas wolny dla pracy w samorządzie. Teraz tłumaczymy sobie, że jeszcze tyle inwestycji do wykonania, jesteśmy na każde zawołanie mieszkańców bez względu na dzień tygodnia i porę dnia jak chyba żadna władza. Pytanie, ile wydarzeń z życia moich dzieci przegapiłem?

Paweł Kownacki, wójt gminy Wieliszew

Paweł Kownacki, wójt gminy Wieliszew

Bardzo chętnie usłyszałbym o projekcie wprowadzenia kadencyjności posłów i senatorów albo wręcz o wprowadzeniu JOW-ów. Wtedy moglibyśmy mówić o prawdziwym wykorzystaniu potencjału wszystkich Polaków na wielu szczeblach władzy.
Wracając do samorządu to dobremu wójtowi jak i każdemu prawdziwemu pasjonatowi sięgającemu po coraz to nowe pomysły i rozwijającemu swoją pasję zawsze będzie brakowało czasu, a słabi samorządowcy myślący jedynie o honorach, władzy i korzyściach materialnych są coraz częściej żegnani bez żalu przez mieszkańców nawet przed upływem kadencji.

Nie da się ocenić jednoznacznie

Zamiar ograniczenia liczby kadencji organów władzy publicznej nie da się ocenić jednoznacznie jako właściwy, czy też w sposób wręcz przeciwny. Konstytucyjna zasada wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu wskazuje zarówno początek jak i koniec wszelkiej władzy publicznej. Wynika z niej, iż to wyborcy mają legitymację do tego, aby dokonywać wyborów przedstawicieli organów władzy publicznej, jak również mają prawo do jej skracania w sytuacji braku spełnienia ich oczekiwań. Niemniej jednak odnosząc się do proponowanych zmian, uważam że tym bardziej powinny dotyczyć ograniczenia pełnienia mandatu posła lub senatora, a nie jedynie organów wykonawczych jednostek samorządu terytorialnego.
Zdecydowanie negatywnie należy ocenić zamiar wprowadzenia proponowanych zmian wchodzących w życie w trakcie trwania kadencji organów władzy publicznej.

26658_27192

Sylwester Sokolnicki, burmistrz Miasta i Gminy Serock

Zmiany prawa powinny dotyczyć sytuacji przyszłej.
Podsumowując, ograniczenie liczby kadencji należy rozpatrzyć w szerszym kontekście władzy publicznej, którą sprawują organy na szczeblu władzy parlamentarnej, rządowej oraz samorządowej.
Wszelka władza powinna poddać się ocenie obywateli, którzy dokonywali wyboru. Niemniej jednak wszelkie zmiany nie mogą odbywać się pochopnie, aby nie były w konsekwencji skierowane przeciwko prawom wyborczym obywateli.

Bezstronna władza

W ubiegłym tygodniu z ust prezesa PiS Pana Jarosława Kaczyńskiego usłyszeliśmy ważną wiadomość „chcemy wprowadzić dwukadencyjność dla wójtów burmistrzów i prezydentów”. Jak to zwykle bywa w sytuacjach kiedy narusza się czyjeś interesy podniosło się wielkie larum – szczególnie wśród samych zainteresowanych. Dlaczego, tak mocno krzyczą? Nie trudno zgadnąć, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o władzę czyli w konsekwencji o pieniądze.

Zastanówmy się nad samą propozycją dwukadencyjności. Przeciwnicy zmian mówią – pozbędziecie się fachowców. Być może wśród tych odchodzących będzie jakaś grupa fachowców, ale czy przez lata rządzenia nie zasklepili się oni w swoich wizjach rozwoju gmin czy miast. Nigdy nie ma pewności, że następca nie będzie bardziej kreatywny i gospodarny, poza tym z dużym prawdopodobieństwem możemy twierdzić, że będzie to osoba nie tkwiąca tak mocno w wieloletnich układach jak dotychczasowy „pan i władca”. W końcu nawet prezydenci państw z tych i podobnych argumentów wybierani są na dwie kadencje. Wszystko po to, aby pozbyć się niszczącego działania słowa „układ władzy”. Niestety w  lwiej części samorządów w Polsce „układy władzy” działają i mają się dobrze. Jak to możliwe? Przeanalizujmy to na przykładzie.

Nie od dziś wiadomo, że np. pokorni władzy radni (w gminie czy mieście) dostają najwięcej środków na inwestycje. Wójt, burmistrz czy prezydent dobrze wie, że taki radny ma duże szanse pozostania na następną kadencję i dalsze wspieranie jego jako „wodza”. Metoda prosta ale zapewnia spokój rządzenia na lata. Dodatkowo, aby zapewnić sobie „stabilność władania” można uzależnić radnych, zatrudniając członków ich rodziny w urzędach gminnych czy miejskich lub placówkach im podległych. Przecież nie od dziś wiadomo, że kiedy np. w konkursie na stanowisko w urzędzie miejskim lub gminnym startuje „pociot” radnego, sołtysa lub nie daj Boże kogoś z powiatu lub województwa (zaprzyjaźniony z lokalną władzą), „zwykły Kowalski” nie ma najmniejszych szans na wygraną.

Podobnie jest z przetargami. Proszę sobie wyobrazić, iż znając realia jednej z gmin założyłem się z jej mieszkańcem, że będę w stanie określić, kto wygra dany przetarg lub konkurs na intratne stanowisko w gminie – znając jedynie dane osobowe lub firmowe kandydatów. Zakład wygrałem, 10 celnych typowań, na 10 konkursów i przetargów. To potwierdza inną nie pisaną zasadę „nie ważne kim jesteś, ale z kim jesteś”. Są też inne metody pozyskiwania przychylności radnych – chodzi o zbieranie na nich lub ich rodziny tzw. haków. Słowem jeśli marchewka nie skutkuje to trzeba użyć kija. A jeśli i to nie zadziała, to zawsze można skompromitować opornego rządzącej władzy delikwenta w gazetce lokalnej, którą wydaje już chyba każdy wójt, burmistrz czy prezydent.

Edwin Zezoń, wieliszewski radny

Edwin Zezoń, wieliszewski radny

O tym, że prasa taka jest bezstronna zapewniać już chyba nikogo nie trzeba, co więcej określenie „bezstronna” pasuje do tego rodzaju wydawnictw jak ulał, gdyż są one wydawane bez opinii stron opozycyjnych rządzących gminą lub miastem, a więc bezstronnie. Konkludując, tak dalej być nie może, to jasne jak słońce, dlatego mocno jestem za wprowadzeniem zasady dwukadencyjności nie tylko dla wójtów burmistrzów czy prezydentów, ale również dla radnych.

 

 

Komentarze

3 komentarze

  1. Tomek odpowiedz

    Posłom też trzeba zrobić KADENCYJNOŚĆ !!!

  2. Paweł Kownacki odpowiedz

    Panie Edwinie a jaka to gmina? Chętnie o niej usłyszę. Każdy kto posiada wiedzę lub podejrzenie o działaniach niezgodnych z prawem powinien przekazać taką informację do odpowiednich służb. Czekamy!

  3. Klara odpowiedz

    O. Kadencyjność dla legionowskich radnych. To czym oni by się biedacy zajęli?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *