Facebook

LEGIONOWSKI UKŁAD WŁADZY. Wybory do Rady Nadzorczej SML-W oraz postępowania prokuratorskie ws. prezydenta

2017-07-27 7:00:28

W ostatnim wydaniu gazety „Miejscowa na weekend” (20.07.2017) ukazał się tekst redakcyjny, którego autor nie miał odwagi się podpisać. I nie jest to zaskoczeniem zważywszy na treść artykułu. Stanowi on próbę ośmieszenia inicjatywy niezależnych kandydatów do Rady Nadzorczej Legionowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a także lokalnych stowarzyszeń, które zdecydowały się udzielić im poparcia

Bogdan Kiełbasiński Prezes Zarządu
Legionowskie Stowarzyszenie Promocji Samorządności
NASZE MIASTO NASZE SPRAWY

Rzetelne dziennikarstwo polega na prezentowaniu faktów, opinię pozostawiając czytelnikom. W przypadku Miejscowej nie przestrzega się żadnych standardów. Dlatego autor chciał pozostać anonimowym bohaterem tego przedsięwzięcia.

Choroba radnych
Pani Redaktor (a może Panie Redaktorze), próżne są te Państwa zabiegi. Proszę się nie obawiać o kondycję naszego Stowarzyszenia. Mamy się lepiej niż kiedykolwiek i jest nas wystarczająco dużo, aby skutecznie patrzeć władzy na ręce. Rolą takich stowarzyszeń jak nasze jest nie tylko dbanie o interesy mieszkańców, ale również stanie na straży praworządności samorządu. Nawet jeżeli większość radnych zapadła na „chorobę prezydencką” – licząc, że jeżeli będą bezkrytycznie popierać rządzący układ zostaną wybrani na kolejną kadencję – damy radę.

Zakaz krytykowania władzy

Trudno to wyjaśnić, ale stało się już normą w Legionowie, że jeżeli masz odmienne zdanie w jakiejś kwestii, albo krytycznie wypowiesz się na temat działalności szeroko pojętej władzy w mieście, to władza ta uruchomi wszystkie narzędzia jakimi dysponuje, aby cię zdyskredytować. Władza jest nieomylna i albo jesteś z nią, albo cię zniszczy. Tym razem władzy nie spodobało się, że grono spółdzielców niezależnych od zarządu SMLW miało pomysł na wprowadzenie zmian w jej funkcjonowaniu. Tym osobom należą się podziękowania za ich aktywność i chęć działania na rzecz spółdzielczej społeczności, a zamiast tego publicznie je się potępia.

Pycha i buta

Prezes Szymon Rosiak obawiał się, że misternie budowany przez ponad 30 lat układ wzajemnych zależności personalnych, samorządowych i biznesowych może lec w gruzach. Po raz kolejny udało mu się temu zapobiec, stąd też ten tekst pełen pychy i buty. Jeżeli Pan Prezes jest tak bardzo pewien poparcia dla swojej działalności to proponuję, aby wreszcie spełnił zgłaszane od dawna postulaty – nie dzielił walnego zgromadzenia na kilka części, lecz zorganizował je w dniu wolnym od pracy i umożliwił głosowanie przez pełnomocników (co jest powszechną, prawnie dopuszczalną formą głosowania). Wiemy, że tego nie zrobi, bo to oznaczałoby zmiany, przed którymi się broni.

Mieszkańcy chcą zmian

Kiedy po ubiegłorocznym walnym zgromadzeniu SMLW nasze Stowarzyszenie we współpracy z instytutem badania opinii publicznej przeprowadziło sondaż wśród spółdzielców okazało się, że 60% z nich oczekuje rezygnacji z funkcji prezesa Szymona Rosiaka. Tylko 15% było odmiennego zdania. To oznacza, że prezes straciłby kontrolę nad swoim imperium, stwarzającym nieograniczone możliwości pomnażania nie tylko swojego i rodzinnego majątku, ale jak się okazało również kolegów z samorządu. Na nich zawsze może liczyć – przykładem jest postępowanie prezydenta w kwestii dogęszczania zabudowy na Osiedlu Jagiellońska.

Wspólnie robią interesy

Nie mogą natomiast liczyć na pomoc swojego prezydenta mieszkańcy tego Osiedla. Złożony przez nich protest przeciwko budowie nowego bloku przy ulicy Broniewskiego (kosztem terenów przeznaczonych rekreację), podpisany przez blisko 700 osób, nie miał dla niego żadnego znaczenia. Prezydent odmówił wsparcia mieszkańcom w tej sprawie. Wszystko stało się jasne, kiedy z doniesień prasowych opinia publiczna dowiedziała się, o „Banku prezesa i prezydenta”. Rozczarowanie było olbrzymie. Wspólne interesy obydwu panów biorą górę nad interesem mieszkańców. Prezydent, który miał szansę zapisać się złotymi zgłoskami na kartach historii tego miasta, rozmienia się na drobne. Szkoda. Konsekwencje mogą przyjść szybciej, niż ktokolwiek by się spodziewał.

Król jest nagi

Na pierwszej stronie tej samej „Miejscowej na weekend” można przeczytać o wszczętych postępowaniach prokuratorskich w związku przekroczeniem przez prezydenta uprawnień funkcjonariusza publicznego i działaniem na szkodę interesu publicznego w związku m.in. ze zmianami planu zagospodarowania przestrzennego i sprzedażą działek. Podobno sam Zbigniew Ziobro zagiął parol na Romana Smogorzewskiego. Kryjący się pod tajemniczymi inicjałami (cyt. AnKa) autor tego artykułu jednoznacznie stwierdza, że sprawa ma wyłącznie charakter polityczny. Mam wrażenie, że jest to jednak paniczna próba ucieczki do przodu i przygotowywania opinii publicznej na najgorsze. Wszyscy obawiamy się, żeby nie okazało się, że „Król jest nagi”, a jeszcze niedawno czytaliśmy w tej samej gazecie o Romanie I Wielkim. Jakkolwiek nie zakończą się wspomniane postępowania prokuratorskie to mam wrażenie, że „mleko się rozlało”. Należy się spodziewać, że w kolejnych miesiącach będziemy bombardowani nowymi sensacyjnymi informacjami na temat lokalnego układu władzy i biznesowych powiązań jego przedstawicieli.

Bogdan Kiełbasiński
Prezes Zarządu
Legionowskiego Stowarzyszenia Promocji Samorządności
NASZE MIASTO NASZE SPRAWY

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *