Facebook


Liście na wietrze – KOMENTARZ BIEŻĄCY

2021-11-28 12:38:33

Co jakiś czas nasz ratusz chwali się podejmowaniem działań pro ekologicznych. Władze twierdzą również, że są lokalnym liderem w walce ze smogiem. A po kilkunastu latach bezczynności w ochronie drzew, przeplatanej okresami masowych wycinek i dewastacji terenów zielonych, zaczęły nawet ustanawiać nowe pomniki przyrody. Czy zmieniło się więc podejście władz do przyrody? Czy przyszło nowe?

Ostatnio widziałem na urzędowej stronie informację, aby w ramach pomocy pożytecznym jeżom, nie usuwać z ogrodów wszystkich liści, ale część pozostawiać umożliwiając im schronienie. Dlatego zdziwiłem się, gdy następnego dnia nawiedził moją ulicę samochód wyposażony w obrotowe szczotki, a zaraz po nim ekipa z dmuchawami do liści. Nie trzeba dodawać, że powodowany przez nią hałas, kurz, smog i jazgot, musiał obudzić w okolicy nie tylko wszystkie jeże.

Najwyraźniej zakaz używania spalinowych dmuchaw, który nota bene zastał wprowadzony od początku 2021 r. na całym Mazowszu, nie przyjął się jeszcze w tym „pro ekologicznym urzędzie”. O sprzątaniu liści przy pomocy takich dmuchaw donoszono także z terenu spółdzielczych osiedli m.in. os. Batory. Nie wchodząc w szczegóły, należy stwierdzić, że śmieszne są tłumaczenia, iż to nie urzędowe czy spółdzielcze służby, ale jakieś firmy zewnętrzne… Bo w najlepszym przypadku może to tylko świadczyć o bałaganie i braku odpowiedniego nadzoru.

Podobny brak skuteczności i determinacji miejskich służb można zauważyć w przypadku ścigania kierowców niszczących trawniki i okoliczne lasy. Na przykład mieszkańcy ul. Norwida od roku nie mogą doprosić się skutecznej interwencji wobec typa, który postanowił ostentacyjnie parkować samochód na środku trawnika. Nie zwracają również uwagi na samochody rozjeżdżające zieleń i wjeżdżające we wszelkie krzaki oraz między drzewa przy stacji Legionowo Przystanek. Trzeba by powiedzieć nic dziwnego, a może chodzi o urzędową solidarność, bo jednym ze sfotografowanych przez naszych czytelników na trawniku pojazdów, okazał się samochód należący do miejskiej spółki KZB.

Wróćmy jednak do liści. Pakowanie ich w worki i wywożenie ich gdzieś daleko, z miejsc które położone są pod lasem, wydaje się absurdem. Generuje to tylko niepotrzebne koszty, hałas i spaliny. Szczególnie śmieszne i przypominające syzyfową pracę wydaje się grabienie liści przy silnym wietrze, co mogliśmy obserwować w ostatnim czasie. Jak donoszą mieszkańcy, na domiar złego, ekipa zgrabiająca z ulic liście, jednocześnie z nimi mieszała wszelkie śmieci: puszki, butelki, opakowania oraz zgrabiała je na pobocza, zamiast oddzielić je posegregować i posprzątać.

Mimo wszystko, moda na ekologię wydaje się godna najwyższego poparcia. Oby tylko nie przeminęła wraz z nastaniem nowego sezonu…

Wojciech Dobrowolski

Komentarze

2 komentarze

  1. Zadowolony odpowiedz

    Jeśli Urząd czyli władza nie przestrzega przepisów, to dlaczego mają przestrzegać ludzie?
    Moim zdaniem, ta cała ekologia w Urzędzie Miasta, to tylko taki chwyt propagandowy.
    Gdyby Smogorzewski zarządzał Puszczą Amazońską, to już dawno by jej nie było… . Dałby licencje deweloperom i wycięliby wszystko w trymiga…. A potem chciałby jeszcze przejąć grunty od sąsiadów 😉

  2. Victor (bez kropki) odpowiedz

    durnowate przepisy o dmuchawach do liści, wymyślone przez ekosektę, na pewno będą “olewane” i trudne do egzekwowania, bo są chore z definicji.

Skomentuj Zadowolony Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *