Facebook

Malarstwo inspirowane Jabłonną

2016-05-06 7:08:41

W legionowskim ratuszu niebawem wernisaż wystawy Katarzyny Gawlik. Zaprezentowane zostaną obrazy, spośród których większość powstała pod wpływem Jabłonny i okolic.

Pani Kasia, wraz mężem i dwoma synami, od 11 lat mieszka w Jabłonnie. Z mężem poznali się w warszawskiej szkole plastycznej, a później ukończyli Akademię Sztuk Pięknych. W twórczości pani Kasi wielokrotnie przewija się motyw drzew. I nic w tym dziwnego, skoro po przeprowadzce z warszawskiego Bródna, obecnie z tarasu domku jednorodzinnego może podziwiać las o każdej porze dnia i roku. Ma różne „fazy”, czasami na brąz, czasami na różne odcienie szarości. Będąc artystą plastykiem i architektem wnętrz, w swojej pracy zawodowej preferuje szarą barwę i stalową w trakcie urządzania kuchni. I ciekawostka – zawsze ma piękny makijaż i niebieskie oczy.

To i Owo: – Czy artysta może być szczęśliwy w Jabłonnie?

Katarzyna Gawlik: – Tak, oczywiście. Jak wychodzę na dwór widzę mnóstwo drzew. Trudno w tym siedzieć i nic. Trudno być na to niewyczulonym. Teraz w Jabłonnie mogę wyjść na taras i malować. Jednak głównie patrzę, zapamiętuję i potem przelewam to na płótno. Dawniej, z Warszawy, często podróżowaliśmy z mężem Mirkiem po Polsce i tematy do malowania przywoziłam do domu. Na warszawskim Bródnie wynajmowaliśmy mieszkanie. Nie miałam tam pracowni, więc malowałam w kuchni, na szafkach. Nie mogłam zbyt długo, bo przy dwóch małych synkach, którzy starali się mi towarzyszyć…, to było niewykonalne. Teraz w Jabłonnie mam swoją malutką pracownię. W sezonie jesienno-zimowym pasjami maluję martwą naturę. Rozkochałam się w butelkach, naczyniach itd.

TiO: – Kiedy cię widzę Kasiu jesteś, co najmniej od dwóch lat, ubrana w szarości. Zawsze tak było?

KG: – Dalej jestem wierna brązom. Marzyłam, by mieć brązowe oczy. Takie ma mój mąż. Natomiast w szarym kolorze jest tajemnica i odnajduję w przyrodzie pełną gamę szarości. Generalnie jednak moja ulubiona paleta rozciąga się od bieli, po beże do ciemnych brązów.

TiO: Kiedy będzie wernisaż Twojej wystawy w Legionowie?

KG: – To będzie w piątek, 6 maja, o godz. 19.00. Od dłuższego czasu szukałam miejsca, gdzie mogłabym wystawić swoje obrazy. Myślałam też o Pałacu w Jabłonnie. I ktoś, nie pamiętam kto, podpowiedział mi właśnie Miejski Ośrodek Kultury w Legionowie, którego dyrektor Zenon Durka bardzo pomógł mi w realizacji tego zamierzenia. Wystawa moich obrazów będzie w Urzędzie Miejskim w Legionowie.

TiO: To będzie twoja pierwsza wystawa?

KG: – Nie, będzie drugą. Pierwszą miałam wraz z Mirkiem i koleżanką. To było jeszcze za czasów ASP. Potem dużo pracowałam, wychowywałam chłopaków i ciągle nie było okazji

TiO: – Który z artystów w szczególny sposób cię zachwycił?

KG: – Bardzo podobały mi się prace Jerzego Tchórzewskiego. Nie, nie próbowałam go naśladować, natomiast byłam pod urokiem jego twórczości. Fajnie malował także jeden z moich wykładowców na ASP. To profesor Pabel.

TiO: – Powiedz na swoim przykładzie, czy w XXI w. łatwo artystom wykorzystywać swój talent do zarabiania?

KG: – Ciężko jest, gdy ktoś nie jest operatywny i nie ma siły przebicia. Teraz trzeba sprzedawać prace przez Internet, a nie każdy artysta z głową pełną pomysłów, potrafi to robić. Przydają się oczywiście znajomości. Mirek ma agencję reklamową i dzięki temu jakoś ciągniemy.

Rozmawiała Olga Gajda

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *